Krzysztof Ratajski znakomicie radził sobie do tej pory na mistrzostwach Europy, a w ćwierćfinale tej rywalizacji odprawił Luke’a Littlera, którego pokonał po raz pierwszy w karierze. Niestety, w kolejnym meczu nie wszedł już na ten poziom, jaki prezentował w starciu z Anglikiem. Polaka pokonał znakomity Martin Schindler, reprezentant gospodarzy.
Krzysztof Ratajski przegrał w półfinale mistrzostw Europy
Zwycięstwo Ratajskiego nad Littlerem będzie dla polskiego darta momentem, który zapamiętany zostanie na długo. Raz, że to pokonanie zdecydowanie najlepszego dartera na świecie. Dwa? Awans do półfinału turniej telewizyjnego, czego nasz dart nie uświadczył od kilku lat. Tyle tylko, że – no właśnie – nie był to finał, a jedynie mecz 1/4. Czyli trzeba było jeszcze tego samego dnia wyjść na scenę, przed tarczę, i znów zagrać swoje.
To się Krzysztofowi, niestety, nie udało.
Nie udało z dwóch powodów: sam rzucał znacznie gorzej niż w starciu z Littlerem, a nawet niż we wczorajszym zwycięstwie nad Kevinem Doetsem. Nie wpadały potrójne, mocno kulała średnia, Polak przez długi czas z rzadka dochodził nawet do podwójnych, więc co dopiero pisać o zamykaniu legów. Schindler tymczasem, grający na swoim terenie, w Niemczech, był w tym turnieju niesamowicie napędzony – problem paradoksalnie miał tylko w pierwszym meczu, gdy Wessela Nijmana pokonał 6:5. Jermaine Wattimena ugrał mniej legów (4:10), a Jonny Clayton w ogóle nie miał nic do powiedzenia (1:10).
Schindler szedł po swoje. I dokładnie tak było też z Ratajskim.
Polak wygrał co prawda pierwszego lega, ale kolejne cztery powędrowały na konto rywala. Doets nie rzucał może maksów – a przynajmniej nie za dużo – ale był regularny i pewny swego, a gdy dochodził do podwójnych, korzystał z tego faktu szybko i bez wahania. Wydawało się, że Polak może odżyć po przerwie i wygranym legu na 2:4, ale nic takiego się nie stało – znów kolejne cztery wygrał jego rywal. Obie sesje tego meczu miały więc ten sam przebieg – Ratajski wygrywał pierwszego lega, przegrywał pozostałe.
Na start trzeciej też zaczął od wygranego lega. Tym razem jednak przyszło ich więcej. Przez jakiś czas Ratajski walczył, nadrabiał, zrobiło się nawet 6:9 z jego perspektywy i wydawało się – mecz trwał do 11 wygranych legów – że może być jeszcze ciekawie.
Niestety, kolejne dwa legi wygrał Niemiec. I to on wszedł do finału. Ratajski jednak i tak zagrał świetny turniej, okraszony wygraną nad Littlerem.
Krzysztof Ratajski – Martin Schindler 6:11
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix