Czternaście lat czekania, dwie bramki przewagi i tylko remis. Millwall prowadził z West Hamem 2:0, ale nie zdołał dowieźć zwycięstwa w pierwszych od 2012 roku derbach. Na The Den było wszystko: gorąca atmosfera, policyjna operacja, odrabianie strat i czerwona kartka w końcówce.
Powrót słynnej rywalizacji po 14 latach przerwy nie mógł przejść bez echa. Millwall i West Ham ponownie spotkały się w Championship, po tym jak Młoty spadły z Premier League w poprzednim sezonie. Policja od dłuższego czasu zapowiadała zwiększenie środków bezpieczeństwa, a w okolicy stadionu odbywały się dodatkowe kontrole i przeszukiwania.
Millwall – West Ham 2:2 w angielskich derbach
Na boisku rywalizację zdecydowanie lepiej zaczęli gospodarze, prowadząc do przerwy 2:0 po bramkach Caleba Taylora oraz Camiela Neghliego.
Po przerwie West Ham przypomniał sobie, dlaczego przed spotkaniem był na szczycie tabeli i miał serię czterech zwycięstw z rzędu. Rezerwowy Mohamadou Kante huknął z dystansu i zdobył kontaktowego gola. Niedługo później było już 2:2 — Manor Solomon dośrodkował, a Konstantinos Mavropanos głową doprowadził do wyrównania.
Goście złapali wiatr w żagle, ale w końcówce sami skomplikowali sobie życie. W 89. minucie Kante zobaczył czerwoną kartkę za faul na Kyrellu Lisbim, który po stracie piłki przez West Ham ruszał w kierunku bramki. Millwall nie skorzystał jednak z kilku minut gry w przewadze.
Po 14 latach przerwy derby wróciły więc z wynikiem 2:2. Millwall może czuć niedosyt, ale to West Ham na zwycięstwo nad lokalnym rywalem czeka już 22 lata.