Martinez i Martinez uratowali remis Interowi

Maciej Piętak

19 września 2026, 20:25 • 5 min czytania 1

Reklama
Martinez i Martinez uratowali remis Interowi

Inter po raz trzeci w tym sezonie Serie A musiał odrabiać dwubramkową stratę. Z Napoli i Udinese udało się odwrócić losy spotkań z nawiązką, jednak na Stadio Olimpico zabrakło na to czasu. Ostatecznie hit w stolicy Włoch zakończył się podziałem punktów, który Nerazzurri zawdzięczają przede wszystkim dwóm Martinezom.

Reklama

Fenomenalny początek Romy

Obie ekipy wygrały swoje cztery wcześniejsze spotkania ligowe – jako jedyne we Włoszech – zatem zapowiadało nam się bardzo ciekawe widowisko. Tym bardziej że już pierwsza akcja ofensywna przyniosła nam gola. W szóstej minucie na własnej połowie piłkę stracił Bastoni, niedługo później futbolówka była już pod nogami Dybali, który zagrał ją w pole karne. Tam dopadł do niej Molina, który wycofał ją na jedenasty metr, a akcję zamknął zupełnie niepilnowany Manu Kone.

Jakim cudem francuski pomocnik miał tyle miejsca w polu karnym? Można zapytać spóźnionego Piotra Zielińskiego, który po stracie Bastoniego dreptał przed polem karnym i ostatecznie nie zdążył z doskokiem do Francuza. Szybciej odbudować ustawienie powinni też Nicolo Barella oraz Andy Diouf.

Reklama

Ogólnie Zieliński wypadł w pierwszej połowie bardzo blado. Był schowany, w ogóle nie napędzał akcji Interu (jedno podanie do przodu przez 45 minut), a do tego dochodzi zero udanych dryblingów i zero wygranych pojedynków. Pisząc krótko, dramat.

Jednak jego partnerzy nie byli wcale lepsi. Słabo prezentował się również Thuram, a w pierwszych 25 minutach proste błędy przytrafiały się każdemu graczowi mistrza Włoch.

Początek spotkania należał do Rzymian, jednak ci mieli problem, żeby przypieczętować to jeszcze jednym golem. Wszystkie próby gospodarzy leciały daleko obok bramki, oprócz jednej – uderzenia Paulo Dybali z dystansu. Wówczas zabrakło centymetrów, a piłka przeleciała tuż obok słupka.

Kone razy dwa

Do 25. minuty do gry Romy nie można było się w żaden sposób przyczepić. Wówczas w szeregi gospodarzy wkradł się element dezorganizacji, bowiem po szybkim wyrzucie autu przez Lautaro Martineza oko w oko ze Svilarem stanął Bisseck, jednak Niemiec przegrał ten pojedynek. Chwilę później to Argentyńczyk sam stanął przed szansą, ale na wślizgu nie trafił do pustej bramki po świetnym dograniu Dimarco. W polu karnym Romy pojawił się także Bastoni, który po dograniu piłki piętką przez Jonesa, obił słupek.

Reklama

Inter złapał delikatne noszenie, ale przed przerwą dostał kolejnego gonga. Dybala dośrodkował w kierunku Manciniego oraz Kone, ten pierwszy skiksował, ale akcję zdołał zamknąć Francuz, który z bliska nie dał szans Martinezowi. Początkowo arbiter odgwizdał spalonego, ale po interwencji VAR uznał gola.

I znowu można zapytać, tym razem Bissecka i Barellę, kogo oni kryli, bo na pewno nie tę dwójkę, którą dojrzał Dybala.

Reklama

Martinez i Martinez uratowali Inter

Początek sezonu w wykonaniu Romy był prawie idealny, jeśli chodzi o wyniki. Była jednak pewna skaza – początki drugich połów. Oba gole, które dotychczas Rzymianie stracili, padły w pierwszych pięciu minutach po zmianie stron. W sobotni wieczór gospodarze ponownie zaspali na start drugiej części spotkania.

Mancini stracił piłkę na połowie Interu na rzecz Thurama, który popędził na bramkę wraz z Martinezem. Argentyńczyk wypuścił Francuza na skrzydle, ale wydawało się, że Roma ma sytuację pod kontrolą. W końcu proporcje były dla gości bardzo niekorzystne – na samotnego Martineza przypadło aż pięciu defensorów gospodarzy. I cóż z tego. Thuram dograł w szesnastkę, a piłka i tak jakoś znalazła napastnika Interu, który uderzył nie do obrony.

Reklama

I Inter odżył, też za sprawą Piotra Zielińskiego, który w końcu brał piłkę i potrafił podciągnąć akcję kilkanaście metrów. Na wyższy poziom wszedł także Nicolo Barella, dzięki któremu goście zaczęli lepiej wyglądać w środku pola.

Do pewnego momentu lepsza gra mistrza Włoch nie przekładała się na kolejne sytuacje. Thuram oddał raz płaski niecelny strzał, z dystansu spróbował szczęścia Zieliński i w zasadzie to byłoby na tyle.

Nerazzurri ponownie jednak odżyli – tym razem po niewykorzystanej stuprocentowej sytuacji Malena. Holender kapitalnie odwrócił się z przeciwnikiem na plecach i z piątego metra uderzył z powietrza, ale trafił w głowę Josepa Martineza. Fantastyczna interwencja Hiszpana, zresztą zobaczcie sami.

Jak Sławek Szmal za najlepszych lat.

Reklama

Hit Serie A na remis

Im dalej w mecz, tym Roma słabła, a Inter rósł. Jesteśmy nawet zdania, że gdyby mecz potrwał z jakieś 15-20 minut dłużej, Inter po raz kolejny w tym sezonie odrobiłby straty z nawiązką. Z dystansu groźnie uderzył Diouf, dobrą kontrę zmarnował w końcówce Thuram, ale i tak Inter zdołał wywieźć ze stolicy punkt.

Jak ma się w składzie Lautaro Martineza, wszystko wydaje się prostsze. Carlos Augusto dośrodkował w pole karne, Bisseck zostawił futbolówkę Argentyńczykowi, a ten przyjął piłkę udem i oddał strzał, przełamując dłoń Svilara.

Reklama

Nie można zostawiać napastnika Interu bez opieki, a przecież Martinez mógł zdobyć drugiego gola minutę wcześniej. Trafił jednak jedynie w poprzeczkę, próbując dobijać świetny strzał głową Thurama, z którym Svilar miał spore problemy.

Ostatecznie hit Serie A zakończył się remisem i wydaje się, że to sprawiedliwy rezultat. Rzymianie muszą w końcu coś zrobić ze słabymi startami drugich połów, a Inter nie może wystawiać Piotra Zielińskiego w roli szóstki na mecze z lepszymi rywalami. Po zmianie stron, gdy ekipa z Mediolanu przeważała, Polak funkcjonował zdecydowanie lepiej, choć całościowo nie dalibyśmy mu noty wyższej niż wyjściowa.

Reklama

AS Roma – Inter 2:2 (2:0)

  • 1:0 – Manu Kone 6′
  • 2:0 – Manu Kone 37′
  • 2:1 – Lautaro Martinez 46′
  • 2:2 – Lautaro Martinez 79′

Fot. Newspix

 

1 komentarz
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Papszun nie jest ulubieńcem Bobicia. „Nie jestem fanem sposobu gry”

Mikołaj Duda
19
Papszun nie jest ulubieńcem Bobicia. „Nie jestem fanem sposobu gry”

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Papszun nie jest ulubieńcem Bobicia. „Nie jestem fanem sposobu gry”

Mikołaj Duda
19
Papszun nie jest ulubieńcem Bobicia. „Nie jestem fanem sposobu gry”