Mundial pożegnań. Legendy nie zawsze odchodzą w chwale

Aleksander Rachwał

16 czerwca 2026, 16:50 • 8 min czytania 12

Reklama
Mundial pożegnań. Legendy nie zawsze odchodzą w chwale

Tegoroczny mundial stoi pod znakiem pożegnania legend. Najwyższy czas oswoić się z myślą, że na kolejnych mistrzostwach nie zobaczymy dwójki zawodników, która między 2008 a 2023 rokiem sięgnęła po trzynaście z piętnastu Złotych Piłek. Nie zagra na nich również jeden z najwybitniejszych pomocników w historii dyscypliny – i zarazem jeden z nielicznych piłkarzy, którym udało się przerwać wspomniany wyżej duopol. Zabraknie też bramkarza, który w ostatnich latach zrewolucjonizował grę na swojej pozycji i którego wielu również widziałoby w roli laureata Ballon d’Or. Pora więc zastanowić się – jakie to będzie pożegnanie?

Reklama

Zacznijmy od tego, że obecne czasy rozpieszczają nas, jeśli chodzi o długowieczność gwiazd. W styczniu przygotowaliśmy najlepszą jedenastkę ostatniego ćwierćwiecza. Ośmiu zawodników ma dziś ponad 40 lat, a dwóch kolejnych szybko się do tego wieku zbliża. Sześciu z nich wciąż jest aktywnych, z czego pięciu to uczestnicy trwających mistrzostw świata.

Co najważniejsze, nie mówimy o zawodnikach, którzy pod koniec kariery pełnią rolę statystów. Ich wpływ na drużyny nie sprowadza się do bycia talizmanem. Leo Messi, który niebawem skończy 39 lat, wciąż jest postacią numer jeden w reprezentacji Argentyny i nikogo nie zdziwi, jeśli ponownie zostanie najlepszym piłkarzem mistrzostw. Cristiano Ronaldo w reprezentacji Portugalii to temat sporny – niektórzy twierdzą, że czas najwyższy, by selekcjoner już z niego zrezygnował – ale nie da się ukryć, że 41-letni CR7 wciąż robi w kadrze znakomite liczby, choć ostatnio niekoniecznie na wielkich turniejach. 40-letni Luka Modrić pozostaje centralną postacią reprezentacji Chorwacji, jej niekwestionowanym liderem i najlepszym piłkarzem. 40-letni Manuel Neuer nadal jest w takiej formie, że przed mundialem selekcjoner wręcz namawiał go na powrót do kadry – z powodzeniem.

Tym bardziej można żałować, że Polska nie awansowała na mundial. Obecność niespełna 38-letniego Roberta Lewandowskiego byłaby bowiem idealnym uzupełnieniem powyższego fragmentu.

Sztuka schodzenia ze sceny. Jak legendy żegnały się z mistrzostwami świata?

To, jak współczesne legendy rozstają się z futbolem z pewnością różni się od tego, jak odchodzili wielcy piłkarze XX wieku. Pele, król mundiali, trzykrotny mistrz świata, podczas swoich ostatnich mistrzostw miał jeszcze 29 lat. Sięgnął wtedy po złoto, a rok później zakończył grę w reprezentacji. Michel Platini? Pożegnał się z mundialami w wieku 31 lat, prowadząc Francuzów do brązu na turnieju w Meksyku – choć akurat w meczu o 3. miejsce nie zagrał – a wkrótce potem skończył karierę. Pomniki niemieckiej piłki – Franz Beckenbauer i Gerd Müller – w dniu swojego ostatniego meczu na mistrzostwach świata nie mieli nawet jeszcze 29 lat.

Reklama

Müller pożegnał się z kadrą najlepiej jak mógł – jego ostatnim meczem w narodowych barwach był finał mundialu 1974, w którym wpisał się na listę strzelców. Beckenbauer dotarł jeszcze z kadrą RFN do finału mistrzostw Europy w 1976 roku, a swój reprezentacyjny rozdział domknął kilka miesięcy później. Johan Cruyff, również finalista turnieju z 1974 roku, zamknął etap kariery pt. „reprezentacja Holandii” trzy lata po swoich pierwszych i ostatnich mistrzostwach świata.

Nieco dłużej, ale nadal krócej niż obecni herosi, pograli urodzeni trochę później Diego Maradona i Franco Baresi. Baresi ostatni występ na mundialu zanotował w wieku 34 lat, Maradona – jako 33-latek. Przypadek Argentyńczyka jest tu szczególny – jego ostatnie mistrzostwa, w 1994 roku, zakończyły się przedwcześnie po oblanym teście antydopingowy. Generalnie widać jednak, że najwięksi znacznie rzadziej przeciągali swoje mundialowe historie do granic czwartej dekady życia.

– Nie miałem już paliwa. Z wiekiem pojawiła się rzeczywistość, w której to, co mogłem robić z dużą częstotliwością, będąc młodym, nie zawsze byłoby możliwe. Moją ambicją było odejść, gdy wciąż byłem w swojej najwyższej dyspozycji i to jest coś, czego ani trochę nie żałuję – wspominał po latach Platini.

Reklama

Ronaldinho pożegnał się z mundialami jako 26-latek

Gra do czterdziestki z różnych względów nie była typowa także dla gwiazd przełomu tysiącleci. W przypadku Ronaldo Nazario przeszkodą były przede wszystkim kontuzje, ale nie zmienia to faktu, że Il Fenomeno ostatni raz na mundialu zagrał jako 29-latek. Ronaldinho, drugi wielki talent brazylijskiej piłki tamtego okresu, na swoich ostatnich mistrzostwach zagrał mając ledwie 26 lat – w jego przypadku to bardziej kwestia mało profesjonalnego podejścia do zawodu. Zinedine Zidane zapowiadając koniec kariery w wieku 34 lat, brzmiał jak człowiek kompletnie wypalony.

– Muszę słuchać swojego ciała. Nie mogę tego ciągnąć przez kolejny rok. W ostatnich dwóch latach nie udało nam się osiągnąć dobrych wyników. Kiedy nie osiągasz swoich celów, zaczynasz zadawać sobie pytania. Wiem, że nie jestem w stanie zrobić nic lepszego, niż zrobiłem do tej pory, a w moim wieku jest coraz trudniej. Nie chcę przechodzić kolejnego takiego doświadczenia, jak w ostatnich latach – tłumaczył Francuz.

Zidane kończył karierę w 2006 roku jako piłkarz Realu Madryt, po dwóch sezonach, w których Królewscy nie wygrali żadnego trofeum.

Ostatni występ „Zizou” śmiało można uznać za najbardziej ikoniczne pożegnanie postaci tego formatu w historii piłki nożnej, choć równocześnie za jedno z najbardziej kontrowersyjnych. Słynny cios „z byka” którym gracz Trójkolorowych potraktował Marco Materazziego z pewnością dał Zidane’owi rozgłos porównywalny – a może nawet większy – z tym, jaki przyniosłoby mu drugie mistrzostwo świata. Jednocześnie zostawił jednak rysę na jego wizerunku.

Reklama

Wyjątkowo gorzkie wspomnienia ze swoich ostatnich mistrzostw świata ma też trzech znakomitych Hiszpanów. Xavi – przez lata mózg środka pola La Furia Roja, być może najwybitniejszy pomocnik swojej generacji – swój ostatni występ na mundialu zanotował w starciu z Holendrami w 2014 roku, gdy Oranje urządzili ekipie Vicente del Bosque pamiętne lanie 5:1. 34-letnia wówczas legenda Barcelony nie wystąpiła w kolejnych meczach z Chile (0:2) oraz Australią (3:0) i więcej już w reprezentacji nie zagrała. Tym koszmarnym dla Hiszpanów turniejem z kadrą pożegnali się również rok młodsi od Xaviego David Villa – zagrał we wspominanym meczu z Australią, nawet strzelił gola – i Xabi Alonso, który wystąpił w każdym z meczów fazy grupowej. Był to nadzwyczaj smutny początek zmierzchu wielkiego pokolenia, które w latach 2008-2012 całkowicie zdominowało najważniejsze międzynarodowe rozgrywki.

Hiszpańskie legendy z mundialem żegnały się na tarczy

Cztery lata wcześniej w RPA podobną historię przeżyli także podchodzący do turnieju z pozycji obrońcy tytułu Włosi. 36-letni Fabio Cannavaro, laureat Złotej Piłki z 2006 roku, mógł pozazdrościć partnerowi z defensywny, Alessandro Neście, pożegnania z kadrą po mundialu w Niemczech, bo jego ostatni taniec na mistrzostwach świata kojarzy się jednoznacznie z klęską Squadra Azzurra. Cannavaro wystąpił we wszystkich trzech meczach fazy grupowej, z których Włosi nie wygrali ani jednego, choć nie mierzyli się z piłkarskimi potęgami. Zremisowali z Paragwajem i Nową Zelandią, a na koniec przegrali ze Słowacją.

Tamta porażka była ostatnim występem Cannavaro w narodowych barwach.

Reklama

Cannavaro przynajmniej miał jednak okazję pożegnać się z kadrą na wielkiej scenie. Inna włoska legenda, Gianluigi Buffon, po mistrzostwie świata z 2006 roku zaliczył jeszcze dwa mundiale: wspominany w RPA, gdzie doznał kontuzji w pierwszym meczu i pozostałe dwa spotkania opuścił, oraz w Brazylii, gdzie z kolei opuścił pierwsze mecz, a wrócił na dwa kolejne, zakończone porażkami i odpadnięciem Włochów z turnieju. Jego ostatni występ w kadrze w meczu o stawkę to przegrane baraże ze Szwecją o wyjazd na mistrzostwa świata w Rosji.

– To przygnębiające, że mój ostatni mecz zdecydował o tym, że nie zakwalifikowaliśmy się na mundial. Przykro mi. Nie z mojego powodu, ale z powodu Włoch. Zmarnowaliśmy coś, co mogło mieć wielkie znaczenie. Żałuję, że tak to się skończyło – mówił po tym bolesnym rozczarowaniu 39-letni wówczas bramkarz.

Mundial 2026 to koniec pięknej epoki. Jak zapamiętamy jej finał?

Z tej perspektywy Messi, Ronaldo, Modrić czy Neuer to fenomeny. Wszyscy są w okolicach czterdziestki – tylko Argentyńczyk jeszcze jej nie przekroczył – i wciąż trzymają się na wysokim poziomie. Nie są wyniszczeni przez kontuzje, które odbierałyby im radość z gry. Nie widać też u nich oznak wypalenia.

Choć ich gabloty już uginają się od trofeów, wciąż ewidentnie czują głód wygrywania.

Reklama

Cristiano Ronaldo

Messi ma kontrakt z Interem Miami jeszcze do końca 2028 roku. Ronaldo chce dobić do tysiąca strzelonych goli w karierze i powinien to zrobić, bo brakuje mu już tylko 27. W przypadku Modricia mało kto odważy się kategorycznie stwierdzić, że Chorwat nie zagra jeszcze na najbliższych mistrzostwach Europy. Neuer zdążył już skończyć karierę w reprezentacji, a jednak nie oparł się możliwości rozegrania jeszcze jednego wielkiego turnieju. Na imprezę w Ameryce Północnej pojechał po sezonie, w którym znów udowodnił wielką klasę w Bayernie Monachium. Momentami bronił jak za najlepszych lat.

Można powiedzieć, że ta obsesyjna wręcz ambicja wygrywania w przypadku całej czwórki zwycięża nad rozsądkiem. Bo przecież każdy z nich nie musi już niczego udowadniać. Każdy miał też idealny moment na zejście ze sceny. Neuer zdążył to zresztą zrobić – mundial w Kanadzie, Meksyku i USA to dla niego przecież powrót z reprezentacyjnej emerytury.

Ronaldo po niepowodzeniu w Katarze mógł zrezygnować z kadry po wygranym finale Ligi Narodów. Modrić mógł powiedzieć „pas” jako srebrny, a potem brązowy medalista mundialu. Obaj mogliby się zadowolić tym, co już osiągnęli i nie ryzykować, że kolejny turniej brutalnie obnaży skutki upływającego czasu. Wszyscy kojarzymy seriale, które już miały idealne zakończenie, ale producenci zdecydowali się nakręcić jeszcze jeden sezon – w wielu przypadkach zupełnie niepotrzebny. Ten jeden turniej więcej dla wielkich piłkarzy może być czymś podobnym.

Reklama

Trzeba jednak podkreślić, że Portugalczyk i Chorwat jednak wciąż mają na horyzoncie cel, którego do tej pory nie udało im się zrealizować. Messi natomiast w 2022 roku przeszedł grę zwaną futbolem, ale najwyraźniej uznał, że spróbuje zrobić to jeszcze raz, na wyższym poziomie trudności.

W tym sensie każdy z nich przypomina hazardzistę, który zgromadził już pokaźny stos żetonów, ale zbytnio kusi go wizja pomnożenia majątku, by wstać od stołu. Oczywiście w przypadku żadnego z nich na szali nie leży status legendy, bo tego im już nikt nie odbierze. Stawką jest tylko to, czy w ostatnich wspomnieniach zapiszą się jako wielcy zwycięzcy czy ci, dla których był to o jeden mundial za dużo.

Fot. Newspix

Reklama
12 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Raków ma czego żałować. Napastnik szaleje w nowym klubie

Mikołaj Duda
1
Raków ma czego żałować. Napastnik szaleje w nowym klubie
Ligue 1

Świetny debiut Polaków w Lens. Ograli PSG w starciu o Superpuchar!

Braian Wilma
4
Świetny debiut Polaków w Lens. Ograli PSG w starciu o Superpuchar!
Ekstraklasa

Prośby Kroczka zostaną wysłuchane? Nowy stoper w drodze do Rakowa

Braian Wilma
4
Prośby Kroczka zostaną wysłuchane? Nowy stoper w drodze do Rakowa

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Marciniak miał poprowadzić jeszcze jeden mecz MŚ. „Wszyscy byli pewni”

Braian Wilma
15
Marciniak miał poprowadzić jeszcze jeden mecz MŚ. „Wszyscy byli pewni”