Filar Brazylii przeprosił za klęskę. „Marzenie wciąż żyje”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

09 lipca 2026, 12:20 • 4 min czytania 2

Reklama
Filar Brazylii przeprosił za klęskę. „Marzenie wciąż żyje”

Jako pierwszy od 2014 roku zaliczył cztery asysty na jednym mundialu. Kilka dni po asyście przy golu na wagę awansu do 1/8 finału był jednak antybohaterem. Zmarnował bowiem rzut karny. Brazylia przegrała z Norwegią i pierwszy raz od 36 lat zabraknie jej w ćwierćfinale mistrzostw świata. Autor niewykorzystanej jedenastki po kolejnej klęsce na mundialu nie schował głowy w piasek i przeprosił kibiców za rozczarowanie.

Reklama

Z nieba do piekła

Bruno Guimaraes drugi raz w karierze pojechał na mistrzostwa świata, ale pierwszy raz był członkiem wyjściowej jedenastki. Na mundialu w Katarze dwukrotnie zaliczył po pół godziny w fazie grupowej, a pozostałe trzy mecze przesiedział na ławce. Teraz wszystkie pięć meczów rozegrał w podstawowym składzie, a na boisku spędził 93% możliwego czasu. Po fazie grupowej miał na koncie trzy asysty, a w 1/16 finału zanotował ostatnie podanie przed golem Martinelliego na wagę awansu. Jako pierwszy od 12 lat zaliczył cztery asysty na jednym mundialu.

W 1/8 finału z Norwegią mógł zdobyć pierwszą w życiu bramkę na mistrzostwach świata, jednak Orjan Nyland obronił wykonaną przez niego jedenastkę. Guimaraes został pierwszym od 1986 roku Brazylijczykiem, który w fazie pucharowej mundialu zmarnował karnego (nie wliczając konkursów rzutów karnych). Czwarty raz w historii Brazylijczyk pomylił się z jedenastu metrów w fazie pucharowej mundialu. Trzeci raz, gdy tak się zdarzyło, Canarinhos odpadli. W najlepszej ósemce MŚ Brazylii zabraknie pierwszy raz od 36 lat. Wtedy też odpadła w 1/8 finału.

Reklama

Przeprosił kibiców za klęskę

Po pożegnaniu z Ameryką Północną filar środka pola Canarinhos wysłał wiadomość do brazylijskich kibiców. Stwierdził, że wypada mu tak zrobić, bo skoro jest pokazuje się w mediach, gdy reprezentacja wygrywa, to nie będzie chował głowy w piasek, kiedy zespół rozczarowuje.

– Pisałem i kasowałem to tyle razy, że straciłem rachubę. Zawsze byłem tu obecny przy zwycięstwach i nie ma nic bardziej sprawiedliwego niż brak ucieczki przed porażką. Piłka nożna, która dała mi wszystko, co mam, wiąże się z odpowiedzialnością za największy ból w ciągu moich 28 lat życia. Zmarnowany karny i odpadnięcie w 1/8 finału jest ciężkie, bardzo boli, ale będzie to kolejną przeszkodą do pokonania.

Reklama

– Tylko ja wiem, ile przeszedłem. Bez względu na to, jak źle się teraz czuję, jestem pewien, że wszystko minie. Najbardziej szaloną częścią tego wszystkiego był powrót do domu z najsmutniejszego dnia w moim życiu. Pierwszą rzeczą, jakie moje powiedziały mi, kiedy się obudziłem, było „Tatusiu, zagrajmy w piłkę”. Wtedy zrozumiałem, że bez względu na złe i dobre dni piłka zawsze będzie moją miłością. Zawsze biorę odpowiedzialność i teraz nie jest inaczej. Przykre, jak to się skończyło, lecz Bóg wie wszystko.

– Oddałem Ci chwałę w zwycięstwie i oddam chwałę w porażce. Dziękuję Ci Jezu za możliwość spełniania marzenia, które jeszcze się nie skończyło. Marzenie [o mistrzostwie świata] wciąż żyje w moim sercu i w sercach tysięcy innych, którzy kochają nasz kraj. Czas na refleksję i nabranie sił z rodziną, by wrócić jeszcze silniejszym – napisał na Instagramie.

Reklama

Szykuje się gruby transfer

Wiele wskazuje, że po urlopie Bruno Guimaraes nie wróci już nad rzekę Tyne. David Ornstein informował bowiem w ostatnich godzinach, że Brazylijczyk poinformował Newcastle o chęci dołączenia do Arsenalu. Mistrz Anglii jest skłonny zapłacić 60 milionów funtów. W czerwcu The Gunners złożyli ustną ofertę poniżej tej kwoty i została ona odrzucona. Guimaraes byłby już trzecią tego lata wyrwą w składzie Newcastle. Za 70 mln funtów do Barcelony odszedł już Anthony Gordon, a rekordowe w swojej historii 100 mln funtów za Sandro Tonaliego zapłacili Spurs.

Bruno Guimaraes koszulkę Newcastle zakładał od stycznia 2022 roku. Był to jeden z pierwszych transferów w saudyjskiej erze na St. James’ Park. Sroki zapłaciły Lyonowi za niego 35 mln funtów, co było wówczas drugim największym nabytkiem w historii klubu. Dla Newcastle 28-latek rozegrał 195 meczów, strzelił 31 goli i zanotował 32 asysty. Dwukrotnie zakwalifikował się ze Srokami do Ligi Mistrzów, a w 2025 roku sięgnął z nimi po Puchar Ligi. Było to pierwsze trofeum dla tego klubu od 70 lat. Od sezonu 2024/25 Brazylijczyk był kapitanem zespołu.

fot. Newspix

Reklama
2 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Nie grałeś w klubie europejskim? Nie ma cię w kluczowej fazie mundialu

AbsurDB
0
Nie grałeś w klubie europejskim? Nie ma cię w kluczowej fazie mundialu

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Nie grałeś w klubie europejskim? Nie ma cię w kluczowej fazie mundialu

AbsurDB
0
Nie grałeś w klubie europejskim? Nie ma cię w kluczowej fazie mundialu