Zeszło z nocki #9. Turcja bez szans na awans, Brazylia nie miała problemów

Marcin Długosz

20 czerwca 2026, 07:41 • 14 min czytania 0

Reklama
Zeszło z nocki #9. Turcja bez szans na awans, Brazylia nie miała problemów

Po kolejnym dniu z mistrzostwami świata, pewni powrotu do domu po fazie grupowej są już reprezentanci Haiti oraz Turcji. W fazie pucharowej zameldowały się Stany Zjednoczone, swoją robotę wykonali w Maroko i Brazylii, a bezcenne trzy punkty dopisał Paragwaj.

Reklama

Stawiasz 2 zł i zgarniasz bonus 500 zł za wygraną Niemców z Wybrzeżem Kości Słoniowej – kliknij tu i sprawdź szczegóły promocji dla nowych graczy

Niemcy vs Wybrzeże Kości Słoniowej - LV Bet promocja

Mistrzostwa świata 2026. USA – Australia 2:0

  • 1:0 – Burgess 11′ (gol samobójczy)
  • 2:0 – Freeman 43′

Amerykanie w Seattle ruszyli z animuszem, mimo że była to godzina 12:00 miejscowego czasu. Prowadzili już od 11. minuty, drugi raz to przeciwnik otworzył im wynik samobójem. W pierwszej połowie byli zespołem lepszym, atakującym. Środek pola zdominowany, Sergino Dest na skrzydle grał jak po trzech energetykach. No i gospodarze podwyższyli prowadzenie jeszcze przed przerwą. Trwało tam sprawdzanie ofsajdu, ale Felix Zwayer oznajmił, że Alex Freeman zdobył bramkę prawidłowo.

Druga połowa? No comment. Australijczycy wprowadzili na murawę Irankundę i Volpato. Tony’emu Popoviciowi się oberwie, że tych dwóch zawodników (a zwłaszcza Irankundę) trzymał na ławce rezerwowych. Trochę rozruszali swoją ekipę w ataku, ale nie na tyle, żeby cokolwiek wskórać. Amerykanie już z przodu nie grali, ale wcale nie musieli tego robić. 45 minut do zapomnienia. Mają sześć punktów i pewny awans do strefy pucharowej.

Reklama

Kozak i badziewiak w meczu USA – Australia

Zaczął bardzo kiepsko, bo od wstydliwie wykonanego prostego podania, przez który Australijczycy już w 40. sekundzie oddali pierwszy celny strzał. Ale później już była absolutna klasa. Alex Freeman, od rundy wiosennej tego roku gracz Villarreal, najpierw wykonał arcyważny wślizg, bo napastnik Socceroos już szykował się do strzału na 1:1. Potem – co chyba najistotniejsze – sam zdobył bramkę, a na koniec pierwszej połowy przepchnął przeciwnika „z bara” w szesnastce i nakręcony zaczął zbijać piony z kumplami.

Reklama

Badziewiak jest to oczywisty. Musi być to strzelec samobója Cameron Burgess, który chciał wybijać piłkę nogą postawną i nie był to dobry wybór. Słabiuteńki był też Nishan Velupillay, kompletnie niewidoczny. Obaj zjechali do bazy w przerwie.

Co się działo w meczu USA – Australia?

Cameron Burgess zrobił ctrl c + ctrl v wyczynu Paragwajczyka Damiana Bobadilli.

Reklama

Rzut oka na akcję bramkową nr 2 może być złudny, bo nagle dwóch Amerykanów zostaje tam osamotnionych z przodu. Tyle tylko, że ofsajd mierzymy od momentu strzału Sergino Desta.

Reklama

No i został trochę Jordan Bos.

Dwie kontrowersje. W Australii piszą wściekli, że powinni otrzymać dwa rzuty karne. Za nadepnięcie w polu karnym w groźnej akcji i zagranie ręką Tylera Adamsa. Co myślicie?

Reklama

Reklama

W końcówce skurcze złapały arbitra Felixa Zwayera. Miło ze strony australijskiego zawodnika, że pomógł. Niemiec wrócił jednak, bo niewiele do końca zostało, a kibice zgotowali mu z tego powodu owację.

Ładny obrazek. Mark McKenzie nie grał, ale to on poprowadził na koniec modlitwę. Amerykanie zebrali się w kółko.

Reklama

No, a przez widzów w Seattle odśpiewany został też utwór „Take me home, country world”. Wcześniej bawili się do „Living on a prayer”.

Reklama

Ciekawa statystyka z meczu USA – Australia

To pierwszy raz od 1930 roku, kiedy Amerykanie wygrali dwa mecze z rzędu na mundialu.

Reklama

Dopiero ruszyła druga kolejka, a mamy już siedem samobójów. Lecimy na rekord. Warto dodać, że w Katarze padły zaledwie dwa swojaki.

To też gruba statystyka. Chris Richards do tej pory wykonał 137 celnych podań na 138.

Reklama

Mistrzostwa świata 2026. Szkocja – Maroko 0:1

  • 0:1 – Saibari 2′

Szkocja przystępowała do tego spotkania bardzo zmotywowana, bo ten zespół po raz dziewiąty gra na mundialu i jeszcze nigdy nie wyszedł z grupy. Wygrana z Marokiem by to gwarantowała, remis praktycznie też. A tu nic z tego. Już po 70. sekundach Szkoci przegrywali 0:1. Wiadomo było, że Brahim Diaz lubi szukać prostopadłymi piłkami Ismaela Saibariego, a ten potrafi wykończyć akcję. Szkoci musieli to wiedzieć, tylko co z tego, skoro właśnie tak stracili gola?

Reklama

W kolejnych minutach Maroko raziło nieskutecznością. Momentami drużyna z Afryki bawiła się ze Szkotami i wyglądało to tak, jakby VIII b grała na szkolnym orliku na III a. Wiecie, jak wyglądała statystyka goli oczekiwanych Szkotów po 45 minutach? 0,00.

Przecież to xD, a nie xG…

W drugiej połowie Maroko zrobiło to, do czego przyzwyczaiło w poprzednich meczach, również tych sparingowych. Spuściło z tonu. Uznało, że nie musi się wysilać, czy jednak trochę opadło z sił? Możliwe, że bardziej to drugie. Zespół z Afryki miał trochę szczęścia, że mierzył się z ubogą piłkarsko Szkocją, bo lepsza jakościowo drużyna mogłaby doprowadzić w takich okolicznościach do wyrównania. Szkoci nie potrafili trafić do siatki i ostatecznie mecz, który z gry był bardziej na 1:3, może na 1:4, przegrali 0:1.

Reklama

Kozak i badziewiak w meczu Szkocja – Maroko

Kozak może być tylko jeden – Saibari. Nie dziwi, że tego zawodnika bierze do siebie Bayern. Rany, ten strzał w drugiej minucie był kapitalny. Bardzo mocny i celny, a przecież Marokańczyk oddawał go z kąta, to wcale nie była taka łatwa pozycja. No i doceńmy jego timing, to, w jaki sposób wyszedł na pozycję. Klasę Saibariego obrazuje też fakt, że został dziś drugim w historii piłkarzem z Afryki, który trafiał do siatki w swoich dwóch pierwszych występach na mundialu w karierze.

Tym pierwszym był Mo Salah, który dokonał tego w 2018 roku.

Reklama

Badziewiak? Oczywiście Grant Hanley. Szkocki obrońca to taki typowy przykład zawodnika z tego kraju – umie powalczyć w powietrzu, ale gdy zagrasz przeciwko niemu szybciej, po ziemi, najczęściej jest totalnie pogubiony. Przy bramce dla Maroka nie wiedział, co się dzieje. Wszystko działo się po prostu zbyt dynamicznie. Saibari przechytrzył go z dziecinną łatwością.

Hanley jest zawodnikiem Hibernian FC i w tej konkretnej sytuacji zagrał jak Hibernian.

Co się działo w meczu Szkocja – Maroko?

Nie wiemy, co było tego zarzewiem, ale Brahim Diaz i Andy Robertson przez większość spotkania co chwilę mieli sobie coś do powiedzenia.

Momentami walka na boisku była naprawdę ostra, zresztą sami zobaczcie:

Reklama

Mecz z trybun obiektu w Bostonie oglądał Pep Guardiola, ale raczej nie mógł być zachwycony poziomem tego widowiska:

Reklama

A szkoccy kibice po raz kolejny pokazali, że potrafią się bawić jak mało kto. W przerwie meczu śpiewali taki oto przebój:

Reklama

Ciekawa statystyka z meczu Szkocja – Maroko

Zwłaszcza w pierwszej połowie zastanawialiśmy się, jak wiele podań wykonywali Marokańczycy, bo momentami klepali sobie piłkę obok bezradnych Szkotów. Teraz już wiemy – w całym spotkaniu zespół z Afryki wymienił aż 601 (!) podań, co od 1966 roku nie zdarzyło się żadnej ekipie z tego kontynentu.

I jeszcze jedno. Gol Saibariego to oczywiście najszybciej zdobyta bramka tego turnieju. Ale jako że mecz skończył się wynikiem 1:0, to też najszybciej zdobyty zwycięski gol w historii mundiali:

Reklama

Mistrzostwa świata 2026. Brazylia – Haiti 3:0

  • 1:0 – Cunha 23′
  • 2:0 – Cunha 36′
  • 3:0 – Vinicius Junior 45+3′

Brazylijczycy nie grali z Haiti najlepszego meczu w swojej historii, ale mieli pełną świadomość swojej przewagi piłkarskiej. I tę w końcu zaprezentowali, a właściwie – zrobił to Vinicius, który zaczął napędzać kolejne akcje Canarinhos. Najpierw jego strzał dobił Matheus Cunha, potem ten sam zawodnik świetnie wykończył bardzo dobre podanie Viniciusa, a na koniec sam Vini skorzystał z passa, jakim obsłużył go Lucas Paqueta. Trzy akcje, na każdej odcisk skrzydłowego Realu Madryt.

A to wszystko pomiędzy 23. minutą a końcowym gwizdkiem pierwszej połowy.

Reklama

W drugiej Brazylia bowiem nacisnęła lekko hamulec i po prostu pilnowała wyniku. Carlo Ancelotti kolejno zdejmował liderów (już w I połowie z urazem zszedł Raphinha), a kilka razy wykazać mógł się Alisson. Zresztą zrobił to skutecznie, bo Haiti nie zdobyło nawet bramki i zostało pierwszym zespołem, który odpadł z mundialu 2026 – w ostatnim starciu, z Marokiem, piłkarze z Karaibów zagrają już wyłącznie o to, by godnie się z mistrzostwami pożegnać.

Kozak i badziewiak w meczu Brazylia – Haiti

Kandydatów na kozaków było dwóch, ale jednak trzeba było postawić na Viniciusa. Owszem, Cunha zdobył dwie bramki, ale obie po akcjach, w których wielką rolę odegrał Vinicius, a na koniec sam piłkarz Realu dołożył trzecie trafienie. Jeśli do tej pory Vini w kadrze na ogół zawodził, to na tym turnieju jest na razie dla Carlo Ancelottiego (a może to właśnie zasługa trenera?) niezwykle cenny. Owszem, nadal ma momenty, gdy za dużo drybluje i piłkę traci, ale jest też w zasadzie jedynym z Brazylijczyków, który kreuje coś z niczego.

Badziewiak? Też było kilku kandydatów, ale oberwać musi się chyba Casimirowi. Pomocnik Haiti nie dość, że grał po prostu słabo i ani nie imponował kreatywnością, ani nie obsługiwał dobrze partnerów, to popełnił błąd, który ostatecznie skutkował golem dla Canarinhos. To po prostu nie był jego mecz i trener też to w końcu dostrzegł, bo zdjął swojego zawodnika w 62. minucie.

Co się działo w meczu Brazylia – Haiti?

Już na początku meczu zobaczyliśmy prezentację nowych zasad. Golkiper haitańskiej ekipy zbyt długo zwlekał ze wznowieniem gry – w efekcie Brazylijczycy otrzymali rzut rożny. Nie skorzystali, bo nie padł z niego gol.

Z kontuzją z boiska zszedł Raphinha, jeden z tych piłkarzy, po których kibice sporo sobie obiecywali, ale i zawodnik, którego w tym sezonie urazy trapiły regularnie.

Wielkie emocje wśród brazylijskich fanów wzbudziła zmiana Endricka, o którego dopraszali się w social mediach, rzucając też sporo oskarżeń w stronę Carlo Ancelottiego, który już w Realu niespecjalnie z młodego Brazylijczyka korzystał. Teraz dał mu pograć, a ten trafił nawet do siatki, ale ze spalonego.

Mecz z trybun oglądały dwie legendy, które wraz z Brazylią zdobywały mistrzostwo świata, odgrywając przy tym główne role na drodze do tytułu z 2002 roku.

Ciekawa statystyka z meczu Brazylia – Haiti

Haiti zostało pierwszą ekipą, która straciła matematyczne szanse na wyjście z grupy. Brazylia i Maroko mają po cztery punkty, Szkocja trzy, ale wygrała bezpośredni mecz z Haiti, które po dwóch spotkaniach ma zero oczek na koncie.

Haitańczycy w efekcie dzisiejszej porażki stali się aktualnie jednym z dwóch zespołów, które mają na koncie rozegranych minimum pięć spotkań na mistrzostwach świata i jeszcze nie zdobyły na nich punktu. Gorszy pod tym względem jest tylko ich rywal z CONCACAF – Salwador. Haiti może mu jednak dorównać w meczu z Marokiem, bo Salwadorczycy mają na koncie sześć meczów i sześć porażek na dwóch mundialach.

WIĘCEJ O EKIPACH, KTÓRE NIGDY NIE ZAPUNKTOWAŁY NA MŚ PRZECZYTACIE W TYM MIEJSCU

 

Mistrzostwa świata 2026. Turcja – Paragwaj 0:1

  • 0:1 – Galarza 2′

Papierowy czarny koń z Turcji okazał się wielką wydmuszką. Po tym, jak ekipa znad Bosforu zawiodła z Australią przegrywając 0:2, chyba jeszcze gorzej spisała się z Paragwajem. Rywalowi z Ameryki Południowej uległa 0:1 po golu już z 2. minuty Matiasa Galarzy. Dodatkowo Turcy grali całą drugą połowę w przewadze po czerwonej kartce dla Miguela Almirona, ale tego nie wykorzystali. Nie pomogło wykręcenie 79% posiadania piłki.

Paragwajczycy w niskiej, zorganizowanej obronie czuli się jak ryby w wodzie. Mimo takiego scenariusza spotkania, właściwie do samego końca nie musieli się zbytnio stresować o wynik i losy drugiego miejsca w grupie D rozstrzygną w piątek w bezpośrednim starciu z Australijczykami.

Kozak i badziewiak meczu Turcja – Paragwaj

Gustavo Gomez, kapitan Paragwaju i lider obrony tego zespołu, poprowadził swoich kolegów do zachowania czystego konta w meczu z Turcją. Defensor doskonale dowodził zespołem i sprawił, że nawet pomimo gry w osłabieniu Paragwajczycy poradzili sobie ze wszystkimi wyzwaniami i zainkasowali bezcenne trzy punkty. To był świetny występ gracza Palmeiras.

Na drugim biegunie znajduje się bezzębna turecka ofensywa, która nie miała żadnego pomysłu, aby poważnie dobrać się do skóry zespołowi z Ameryki Południowej. Największy minus wędruje zatem do Yunusa Akguna, który był najsłabszy na tle swoich kiepskich kolegów.

Co się działo w meczu Turcja – Paragwaj?

W San Francisco doszło do sytuacji historycznej. Pośród nowych przepisów wprowadzonych do piłki nożnej przed mistrzostwami świata był także ten, który szerzej przedstawiano jako „prawo Viniciusa”. Po pamiętnych wydarzeniach z lutego podczas spotkania Benfica – Real, teraz kategorycznie zakazano już zasłaniania piłkarzom ust podczas rozmów pomiędzy sobą w czasie konforntacji na boisku.

Zapomniał o tym Miguel Almiron, który zwrócił się do Merta Muldura „po staremu”. Turek, świadomy zmian w przepisach, od razu zaprotestował do sędziego, a ten został wezwany do VAR. Po analizie sytuacji nie miał wyjścia – wyrzucił Paragwajczyka z boiska, a ten oficjalnie stał się pierwszym zawodnikiem w historii, który wyleciał właśnie z takiego powodu.

Ciekawa statystyka z meczu Turcja – Paragwaj

Turcja w meczu z Paragwajem oddała aż 32 strzały. Jeśli dodamy do tego 30 prób w meczu z Australią, maluje nam się obraz 62 uderzeń, które przełożyło się na okrągłe 0 goli. Odkąd statystyczny serwis Opta zajmuje gromadzi dane dotyczące misrzostw świata, a więc od 1966 roku, taka sytuacja w dwóch spotkaniach nigdy nie miała miejsca.

No cóż, jak to w futbolu – lepiej raz, a dobrze, niż sześćdziesiąt dwa razy, ale tak jak Turcy.

0 komentarzy
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

VAR i nowe regulacje bez litości. Gwiazdor Paragwaju usunięty z boiska [WIDEO]

Wojciech Piela
0
VAR i nowe regulacje bez litości. Gwiazdor Paragwaju usunięty z boiska [WIDEO]

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

VAR i nowe regulacje bez litości. Gwiazdor Paragwaju usunięty z boiska [WIDEO]

Wojciech Piela
0
VAR i nowe regulacje bez litości. Gwiazdor Paragwaju usunięty z boiska [WIDEO]