Zeszło z nocki #15. Łzy szczęścia Ekwadoru, Turcja żegna się z honorem

Maciej Bartkowiak

26 czerwca 2026, 07:55 • 17 min czytania 0

Reklama
Zeszło z nocki #15. Łzy szczęścia Ekwadoru, Turcja żegna się z honorem

Połowa decydującej kolejki fazy grupowej za nami. Z honorem Amerykę Północną opuszcza Turcja, w przeciwieństwie do Tunezji, która prawdopodobnie zostanie najgorszą defensywą fazy grupowej. Mieliśmy mecze, po których wszyscy mieli dobre humory, bo padły urządzające ich uczestników wyniki. Bez wątpienia najwięcej emocji dostarczył Ekwador, który jeszcze kilka dni temu uchodził za jedno z większych rozczarowań. Zobaczmy, co się ostatniej nocy działo na mundialu.

Reklama

Mistrzostwa świata 2026. Ekwador – Niemcy 2:1

  •  0:1 Sane 2′ (as. Wirtz)
  • 1:1 Angulo 9′ (as. Vite)
  • 2:1 Plata 77′ (as. Rodriguez)

Wielki dzień Ekwadoru, a przy okazji zasłużone zwycięstwo, odniesione w niełatwych okolicznościach. Najpierw Niemcom uznano gola, choć należało bramkę anulować. Ale zespół z Ameryki Południowej się nie poddał i szybko doprowadził do wyrównania. Na początku drugiej połowy Niemcy dostali rzut karny, ale tym razem – na szczęście! – decyzja została cofnięta. Ekwador naciskał, miał przewagę, ale brakowało mu konkretów. W końcu jednak zwycięskiego gola strzelił Gonzalo Plata. I Niemcy na to trafienie nie zdążyli już odpowiedzieć.

Już przed mundialem było wiadomo, że Ekwador to poważny kandydat na czarnego konia imprezy. To mocna na papierze drużyna, mająca piłkarzy z czołowych europejskich klubów, ale w dwóch pierwszych meczach, mając trochę pecha, wywalczyła ledwie punkt. I z Niemcami grała o życie. Udało się, choć jeden z uczestników niedawnego finału Ligi Mistrzów, Piero Hincapie z Arsenalu, nie zaprezentował się najlepiej. Dużo lepiej zagrał za to inny z obrońców, Willian Pacho z PSG.

Reklama

Kozak i badziewiak meczu Ekwador – Niemcy

Tym pierwszym niewątpliwie był Moises Caicedo. Wiadomo było, jak wiele potrafi pomocnik Chelsea i to był mecz, w którym zdecydowanie potwierdził swoją klasę. Podczas gdy w drugiej linii reprezentacji Niemiec bardzo źle wyglądali Aleksandar Pavlović oraz Felix Nmecha, on, zwłaszcza w pierwszej połowie, raz po raz napędzał ataki swojej drużyny. A tuż po końcowym gwizdku zareagował tak:

Minusem musi zostać Manuel Neuer. Szanujemy go, bo to topowy bramkarz XXI wieku, ale ma już 40 lat i na tym turnieju, mówiąc łagodnie, nie pomaga swojej drużynie. Sygnałem ostrzegawczym była sytuacja z początku drugiej połowy, kiedy nie zrozumiał się z Jonathanem Tahem i zrobiło się niebezpiecznie. Przy golu na 1:2 zachował się bardzo źle, powinien to zatrzymać. Kiepsko musi się czuć na ławce rezerwowych Oliver Baumann z Hoffenheim, który miał być pierwszym bramkarzem, tak przekonywał sztab, ale jednak zmieniono zdanie i postawiono na 40-latka.

Reklama

Ciekawe, kto wyjdzie między słupkami w spotkaniu 1/16 finału. Ale chyba jednak Neuer. Julian Nagelsmann nie przyzna się do błędu. 

Co się działo w meczu Ekwador – Niemcy?

To był drugi mecz tego turnieju, który prowadziła Amerykanka Tori Penso. W spotkaniu Czechy – RPA pani sędzia poradziła sobie nieźle, ale tym razem niestety zaprezentowała się bardzo źle. Najpierw ten nieszczęsny gol na 1:0 dla Niemców. Jak mogła nie widzieć z boiska, że tam było przewinienie Pavlovicia? Nie pomogli jej też ślepi współpracownicy odpowiadający za VAR.

W drugiej połowie podyktowała rzut karny dla Niemców. Faul w szesnastce był, ale przecież kilka sekund wcześniej Leroy Sane ewidentnie trafił w nogi Ekwadorczyka. Penso była kilka metrów od tamtego starcia i ciężko zrozumieć, dlaczego wcześniej nie przerwała akcji i nie przyznała rzutu wolnego dla Ekwadoru. W tym przypadku miała szczęście, bo VAR interweniował, zobaczyła sytuację na monitorze, po czym – słusznie – zmieniła decyzję.

Występ pani Penso nie może niestety zostać oceniony inaczej:

Reklama

Ciekawa statystyka z meczu Ekwador – Niemcy

Oglądając ten mecz, mieliśmy wrażenie, że Ekwador był agresywny i intensywny w pressingu. Te liczby tylko to potwierdzają:

Reklama

Okazuje się, że obejrzeliśmy najszybszą bramkę dla Niemców na mundialu od… 92 lat:

Reklama

To jest ciekawe i dobrze obrazuje klasę Niemców przez lata: Ekwador to dopiero drugi w całej historii mundiali zespół spoza Europy, który pokonał Niemców, mimo że z nimi przegrywał:

Ale to brzmi – lepsze od Sunderlandu jest tylko PSG:

Reklama

Mistrzostwa świata 2026. Curacao – Wybrzeże Kości Słoniowej 0:2

  • 0:1 – Nicolas Pepe (as. Yan Diomande)
  • 0:2 – Nicolas Pepe (as. Ibrahim Sangare)

Z jednej strony Curacao, które po bramce z Niemcami i remisie z Ekwadorem po cichu liczyło na sprawienie kolejnej sensacji, z drugiej – Wybrzeże Kości Słoniowej, które wreszcie chciało po raz pierwszy zameldować się w fazie pucharowej mistrzostw świata. Cel Iworyjczykom udało się zrealizować, choć można się czepiać o styl. Senny, powolny, wręcz momentami zblazowany, jakby rozgrywali ten mecz od niechcenia. Na pokonanie karaibskiego kopciuszka pod wodzą Dicka Advocaata to jednak w zupełności wystarczyło.

Kozak i badziewiak meczu Curacao – Wybrzeże Kości Słoniowej

Kozakiem mógł być nie kto inny jak Nicolas Pepe. Napastnik Villarrealu stracił miejsce w podstawowym składzie w meczu z Niemcami, ale przeciwko Curacao szybko udowodnił, że warto mu było ponownie zaufać. Długo był niewidoczny i poza grą, lecz w kluczowych momentach nie zawiódł i był tam, gdzie być powinien. Liczby mówią same za siebie – dwa strzały, dwa gole. Konkret, zamiast lania wody.

Reklama

Niechlubny tytuł badziewiaka wędruje z kolei do  Juriena Gaariego. To właśnie on w niewytłumaczalny sposób wrzucił na minę Joshuę Breneta, a po jego stracie padł pierwszy gol dla WKS-u. Można było spokojnie tego uniknąć, podając piłkę z mniejszą siłą, no ale tylko stoper saudyjskiej Abhy wie, co miał na myśli, gdy nabił futbolówką swojego kolegę z drużyny w okolicach szesnastego metra. Szkoda, bo potem przez większość czasu Curacao broniło naprawdę nieźle, nie dopuszczając Afrykanów do zbyt wielu sytuacji bramkowych. Jeden błąd indywidualny na początku meczu pogrzebał pracę całego zespołu.

Co się działo w meczu Curacao – Wybrzeże Kości Słoniowej?

Nie skłamiemy, mówiąc, że niewiele. Poza dubletem Pepe, mecz w Filadelfii był całkowicie pozbawiony historii. W dwóch pierwszych spotkaniach z udziałem tych dwóch ekip na nudę z pewnością nie mogliśmy narzekać, jednak w ich bezpośrednim starciu – eufemistycznie rzecz ujmując – spokojnie można było uciąć komara. A jeśli komuś się to przytrafiło, spokojnie, nic wartego uwagi was nie ominęło.

Reklama

Iworyjczycy, będący już myślami w kolejnej rundzie, niespecjalnie forsowali tempo gry, nie chcąc ryzykować kontuzji i nadmiernego przemęczenia, mając na uwadze fakt, że czeka ich wymagający bój ze zwycięzcą grupy I – Francją lub Norwegią. Curacao z kolei pragnęło w godnym stylu pożegnać się z mistrzostwami świata. Ambicji nie można im odmówić, lecz umiejętności piłkarskich… Cóż, z tym było gorzej.

Ciekawa statystyka z meczu Curacao – Wybrzeże Kości Słoniowej

Przede wszystkim – do czterech razy sztuka. Wybrzeże Kości Słoniowej po raz pierwszy w dziejach awansowało do fazy pucharowej w finałach mistrzostw świata. Poprzednie trzy podejścia odwiecznie uważanych za czarnego konia Iworyjczków na mundialach 2006, 2010 i 2014 kończyły się na fazie grupowej. Co więcej, również po raz pierwszy wygrali dwa mecze w grupie.

Reklama

Nie byłoby tego sukcesu, gdyby nie błyskotliwy Yan Diomande. Liczby to potwierdzają. Piłkarz RB Lipsk stał się jedynym zawodnikiem w XXI wieku, który zanotował ponad 10 udanych dryblingów i wykreował tyle samo szans w pierwszych trzech debiutanckich meczach na mundialu.

Mistrzostwa świata 2026. Japonia – Szwecja 1:1

  • 1:0 – Daizen Maeda (as. Ritsu Doan) 56′
  • 1:1 – Anthony Elanga (as. Victor Gyokeres) 62′

Właściwie najważniejszą informacją po tym spotkaniu jest fakt, że zarówno Szwecja jak i Japonia są pewne gry w fazie pucharowej. O ile piłkarze z Azji byli już tego praktycznie pewni przed spotkaniem, tak ekipa ze Skandynawii potrzebowała minimum remisu. I to jej się osiągnąć udało, chociaż samo widowisko pozostawiło trochę do życzenia.

Reklama

Szwecji zależało na jednym punkcie, więc dopóki go miała, to praktycznie nie wychylała się z własnej połowy. A nawet jeśli, to bez większego entuzjazmu i nadziei na gola. Dopiero po straconej bramce podopieczni Grahama Pottera zabrali się za atakowanie, lecz zakończyło się tylko – w ich sytuacji aż – na trafieniu Anthony’ego Elangi. Z kolei Japonia raczej szanowała piłkę, momentami podkręcała tempo, aczkolwiek huraganowych ataków zdecydowanie nie przeprowadzała.

Kozak i badziewiak meczu Japonia – Szwecja

Oczywiście, na spokojnie można byłoby wyróżnić któregoś ze strzelców goli czy Ritsu Doana, który popisał się świetną asystą, natomiast zdecydowaliśmy się postawić na Jacoba Widella Zetterstroma. Bramkarz Derby County dość niespodziewanie po dwóch kolejkach zmienił między słupkami Kristoffera Nordfeldta i jak się najbardziej obronił się ten wybór Grahama Pottera. Mimo że może nie miał aż tak wiele do roboty, to w paru sytuacjach musiał się wykazać. Kto wie, czy bez niego Szwecja by nie przegrała tego starcia.

Przy wyborze badziewiaka też mieliśmy pewnego rodzaju zagwozdkę. Mimo że ciężko powiedzieć, by któryś z zawodników zagrał jakieś masakryczne słabe zawody, to nasz wybór padł na Alexandra Isaka. Właściwie trudno powiedzieć coś więcej o jego występie, bo zwyczajnie nic nie pokazał. Całkowicie bezbarwny, przezroczysty, niewidoczny. Przeszedł obok meczu, a jednak od zawodnika z tego poziomu mogliśmy oczekiwać czegoś więcej. Graham Potter najwyraźniej powołał nie tego Is(h)aka, co powinien…

Co się działo w meczu Japonia – Szwecja?

Piękny gol na wagę awansu do fazy pucharowej Anthony’ego Elangi:

Reklama

Show próbował skraść gwiazdor NBA Trae Young. Dość komicznie wyglądało jego zachowanie, gdy zauważył, że pokazuje go kamera telewizyjna. Nie wiemy, co te gesty miały oznaczać, ale całe wymachiwanie bez celu… no najmądrzej się nie prezentowało. Pewnie, gdyby cały mecz zamiast murawy realizator pokazywał Amerykanina, to ten wymyślałby kolejne nowe ruchy.

Reklama

Jeszcze w pierwszej połowie boisko musiał opuścić Isak Hien. Szwedzki stoper dość mocno cierpiał i niewykluczone, że to jest już dla niego koniec tego turnieju.

Reklama

Ciekawa statystyka z meczu Japonia – Szwecja

39-letni Yuki Nagatomo został pierwszym azjatyckim piłkarzem, który zagrał na pięciu mundialach. Z kolei tylko jednego występu brakuje mu, by zostać rekordzistą swojego kontynentu pod względem liczby rozegranych meczów na turnieju tej rangi.

Szwecja w fazie grupowej strzeliła aż cztery gole zza pola karnego. Jest pierwszą reprezentacją od 20 lat, która tego dokonała. Ostatni raz w 2006 roku Brazylijczycy również zdobyli cztery bramki, uderzając zza szesnastki.

Reklama

Mistrzostwa świata 2026. Tunezja – Holandia 1:3

  • 0:1 – E. Skhiri 2′ (sam.)
  • 0:2 – B. Brobbey 7′ (as. van Dijk)
  • 1:2 – H. Mastouri 54′ (as. Mejbri)
  • 1:3 – P. J. van Hecke 62′ (as. Reijnders)

Trzeba Tunezyjczykom oddać, że nie oddali ostatniego meczu fazy grupowej bez walki. Już w drugiej minucie spotkania z Holandią mogli prowadzić, a na początku drugiej połowy zdobyli bramkę kontaktową, którą choć w minimalnym stopniu napsuła Pomarańczowym krwi. Ale te pojedyncze ofensywne zrywy Orłów Kartaginy nie mogą nam przesłonić całościowego obrazu tego widowiska. No a prawda jest taka, że Holendrzy długimi fragmentami grali z Tunezją na stojąco, co nie przeszkodziło im w odniesieniu komfortowego zwycięstwa.

Podopieczni Ronalda Koemana ustawili sobie mecz dwiema szybkimi bramkami, a później skupiali się już na kontroli jego przebiegu jak najniższym nakładem sił. Jako się rzekło, sytuacja trochę im się skomplikowała zaraz po przerwie, gdy stracili bramkę na 1:2, lecz szybciutko naprawili swój błąd i powrócili do dwubramkowej przewagi.

Reklama

No po prostu gołym okiem było widać, że mierzą się ze sobą zespoły, z których jeden jest już mentalnie w fazie pucharowej mistrzostw, a drugi – w domu.

Kozak i badziewiak meczu Tunezja – Holandia

Na najlepszego zawodnika tego spotkania wytypowaliśmy Briana Brobbeya, głównie za jego postawę w pierwszej połowie meczu. Napastnik Oranje nie tylko wpisał się na listę strzelców, ale był też bardzo aktywny w fizycznych potyczkach z obrońcami reprezentacji Tunezji. Koledzy mogli mu bardzo komfortowo zagrywać „na ścianę”, ponieważ defensorzy kompletnie sobie w przepychankach z 24-latkiem nie radzili. W późniejszej fazie meczu gracz Sunderlandu zauważalnie przygasł, to fakt, no ale skoro cała drużyna grała na jałowym biegu, to nie bardzo mógł się czymkolwiek wyróżnić.

Reklama

Jeśli zaś chodzi o badziewiaka, to został nim autor samobója – Ellyes Skhiri. Choć nieoczekiwanie akces do tego niechlubnego miana zgłosił także Cody Gakpo, który tym razem był zdecydowanie najsłabszym elementem ofensywnej układanki Ronalda Koemana.

Co się działo w meczu Tunezja – Holandia?

Na pewno zapamiętamy sceny z początku drugiej połowy. Pani sędzia musiała wstrzymać wznowienie gry, ponieważ jeden z Tunezyjczyków – a konkretnie: nieszczęsny Ellyes Skhiri – nie wybiegł w porę na boisko.

Reklama

Warto też odnotować asystę Virgila van Dijka – jego pierwszą w narodowych barwach.

Ciekawa statystyka z meczu Tunezja – Holandia

Reprezentacja Holandii po raz ostatni zdobyła tak szybko dwa gole w 1971 roku.

Reklama

Natomiast na mistrzostwach świata po raz ostatni dwa tak szybkie ciosy wyprowadziła w 2002 roku reprezentacja Polski. Oczywiście w starciu z USA.

Wspomniany już Brian Brobbey utrzymuje genialną skuteczność: jeśli strzela, to trafia do siatki.

Mistrzostwa świata 2026. Paragwaj – Australia 0:0

Wszyscy wiedzieli, że będzie tutaj remis, bo ten dawał pewny awans Australii i prawie pewny Paragwajowi, którego mogłaby pognębić jakaś skrajna matematyka. No i remis był. Żadnego zaskoczenia. Jedni i drudzy nie chcieli sobie zrobić krzywdy, jak już strzelali, to tak, żeby przypadkiem nie było z tego gola. Jak ktoś to oglądał z własnej woli, to albo ma rodzinę w Paragwaju, albo w Australii, albo nie wiadomo dlaczego.

Kozak i badziewiak meczu Paragwaj – Australia

Wybierać kozaka po takim meczu, to jak szukać grzybów w lesie po czterdziestodniowej suszy. Ale niech będzie – Jordan Bos. Starał się, szarpał, dryblował, strzelał. Jeśli coś się miało wydarzyć, to z jego strony. Niestety nikt inny nie chciał w tym meczu grać, może poza Mauricio, więc do badziewiaków można dać całą resztę.

Co się działo w meczu Paragwaj – Australia?

Nic.

Ciekawa statystyka z meczu Paragwaj – Australia

Jeśli założyć, że ktoś pił jedno piwo za jedną ciekawą akcję z tego spotkania, to taka osoba może śmiało już wsiadać za kółko i prowadzić samochód, ponieważ nie piła tej nocy alkoholu.

Mistrzostwa świata 2026. Turcja – USA 3:2

  • 0:1 – Auston Trusty '3 (as. Sebastian Berhalter)
  • 1:1 – Arda Guler ’10 (asysta Baris Yilmaz)
  • 2:1 – Baris Yilmaz ’31 (asysta Eren Elmali)
  • 2:2 – Sebastian Berhalter ’49
  • 3:2 – Kaan Ayhan ’90+8 (asysta Can Uzun)

Czwarta rano, Turcja jedzie po tym meczu do domu, a USA i tak ma pierwsze miejsce – no nie brzmi to jak dobra reklama. Ale jeżeli ktoś już chciał dojechać do końca maratonu i postanowił na ten mecz zamiast na drugie partidazo z tej grupy, to raczej nie narzekał. Znów zanosiło się na tureckie problemy, bo znów Turcy ledwo wyszli na boisko i dostali obuchem w łeb. Z Paragwajem bramkę stracili w 64. sekundzie, teraz w trzeciej minucie.

– Stwarzamy okazje i nic nie wpada, a rywal oddaje pierwszy strzał i jest gol – powiedział po odpadnięciu z mundialu Vincenzo Montella. Trener Turków po spotkaniu z USA chyba będzie mówił nieco inaczej, ponieważ tym razem to jego zespół prowadził 2:1 po oddaniu dwóch strzałów. Przy obu tych bramkach palce maczał Arda Guler. Najpierw został najmłodszym strzelcem gola dla Turcji na mundialu, a potem zaliczył asystę drugiego stopnia im. Remigiusza Jezierskiego.

Kozak i badziewiak meczu Turcja – USA

Jak już jesteśmy przy Gulerze, to od razu przyznajmy mu miano kozaka tego meczu. Podobnie jego występ oceniła FIFA. Przynajmniej 21-latek nie wróci do domu z pustymi rękami.

Piłkarz Realu Madryt także przy zwycięskim golu odegrał kluczową rolę. W ostatnich sekundach meczu zebrał w sobie jeszcze jakieś pozostałe siły i ośmieszył Christiana Pulisicia oraz najlepszego w tym meczu po stronie USA Sebastiana Berhaltera. Potem oddał piłkę kolegom, a tym wystarczyły trzy podania, by wpakować ją do siatki. Piękną akcję wykończył Kaan Ayhan, stając się tym samym drugim najstarszym Turkiem z golem na mundialu.

Rówieśnika 31-latka, który o miejsce na środku obrony konkuruje z nim również w Galatasaray, można za to wybrać badziewiakiem tego meczu. Mowa o Abdulkarimie Bardakcim, który zapoczątkował prowadzącą do gola na 0:1 sekwencję. Najpierw tak wybił piłkę, że trafił w rywala, a Gio Reyna po chwili doszedł do strzału, z którego wziął się rzut rożny. Po ciekawej centrze Belhartera z rożnego Bardakci zagrał prosto pod nogi przeciwnika. Miał szczęście, że nie był to ktoś o lepszym wykończeniu i uderzył tylko w bramkarza.

Co się działo w meczu Turcja – USA?

Tym kimś był Auston Trusty. Na tej jednej próbie się nie skończyło. Po chwili poszło dośrodkowanie z drugiej strony i tym razem rezerwowy stoper USA pokonał już Ugurcana Cakira. Bramka na 1:0 ze 144. sekundy meczu przeszła do historii mistrzostw świata. Przebiła bowiem rekordowe 172 gole z poprzedniego mundialu. Do tej liczby goli potrzeba było 64 meczów, teraz do pobicia tego wyniku wystarczyły cztery mecze mniej.

To nie była jedyna bramka, którą Turcja straciła tuż po wyjściu z szatni. Na samym początku drugiej połowy syn poprzednika Mauricio Pochettino, Sebastian Berhalter, do asysty dorzucił armatę sprzed pola karnego. Swoją drogą Berhaltera na boisku by nie było, gdyby nie decyzja Pochettino o posadzeniu na ławce zagrożonego zawieszeniem kwartetu. W tym gronie był grający na tej samej pozycji Tyler Adams.

Tuż przed meczem z Turcją Amerykanie poznali swojego rywala w walce o 1/8 finału. Będzie nim Bośnia i Hercegowina, która w grupie mierzyła się z innym współgospodarzem turnieju – Kanadą. Jeśli ją przejdą, w 1/8 finału zagrają ze zwycięzcą grupy G lub trzecią drużyną z grupy A, E, H, I bądź J. Grupę G wygrać może Egipt, Iran lub Belgia. Przed ostatnią kolejką na pole position znajdują się Egipcjanie.

Ciekawa statystyka z meczu Turcja – USA

Odkąd Opta zbiera szczegółowe dane dotyczące mistrzostw świata, czyli od 1966 roku, tylko na mundialu w Katarze zarejestrowała później zdobytą bramkę od tej Kaana Ayhana. Mówimy o trafieniu w podstawowym czasie gry. Wówczas Irańczyk Roozbeh Cheshmi w grupowym meczu z Walią gola strzelił w 97. minucie i 56. sekundzie. Ayhan natomiast do siatki trafił w 97. minucie i 50. sekundzie.

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

333 zł za gola Norwegii lub Francji dla nowych graczy STS! (Kurs 1,19 i stawka 2 zł!)

Damian Maniecki
0
333 zł za gola Norwegii lub Francji dla nowych graczy STS! (Kurs 1,19 i stawka 2 zł!)

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

333 zł za gola Norwegii lub Francji dla nowych graczy STS! (Kurs 1,19 i stawka 2 zł!)

Damian Maniecki
0
333 zł za gola Norwegii lub Francji dla nowych graczy STS! (Kurs 1,19 i stawka 2 zł!)