Messi, genialny 19-latek i Szwajcar. Oto nasza jedenastka mundialu!

Jakub Radomski

20 lipca 2026, 17:33 • 13 min czytania 18

Reklama
Messi, genialny 19-latek i Szwajcar. Oto nasza jedenastka mundialu!

Z piłkarzami formacji ataku nie mieliśmy problemów. Wiadomo było, na jaką trójkę należało postawić z przodu. Ale kto powinien być trzecim graczem w drugiej linii, w ustawieniu 4-3-3? Czy Enzo Fernandez zasługuje na miejsce w jedenastce, mimo czerwonej kartki w finale? A jeżeli nie, to kto za niego? No i bramkarz. Wiele osób do swoich drużyn turnieju wybrało Unaia Simona, ale my nie byliśmy przekonani. Podobnie z Vozinhą, w przypadku którego trzeba trochę oddzielić cudowną ludzką historię i jeden mecz z Argentyną od całościowego występu w mistrzostwach. Oto jedenastka turnieju według Weszło.

Reklama

Bramkarz – kto był na tej pozycji najlepszym zawodnikiem mistrzostw świata?

Gregor Kobel (Szwajcaria)

Niby ten turniej stał pod znakiem bramkarskich popisów, ale one dotyczyły często pojedynczych spotkań. Zachwycaliśmy się Vozinhą z Republiki Zielonego Przylądka, który stał się gwiazdą Instagrama, ale jego występ na mundialu oceniany jest głównie przez pryzmat dwóch meczów. Braliśmy go pod uwagę do jedenastki turnieju, ale jednak nie byliśmy przekonani. Podobnie jak co do Unaia Simona – z jednej strony w ośmiu meczach puścił tylko jednego gola, ale jednocześnie obronił w tych wszystkich spotkaniach tylko 10 strzałów, bo hiszpańska obrona grała fantastycznie i nieprzypadkowo ma w naszym zestawieniu aż trzech przedstawicieli (o tym później). Poza tym w ćwierćfinale z Belgią (2:1) Simon był nerwowy, niepewny. Dlatego zdecydowaliśmy się na kogoś innego.

Wybraliśmy Gregora Kobela, który miał duży wpływ na to, że Szwajcaria doszła do ćwierćfinału, a mogła nawet dalej, gdyby nie kretyńskie symulowanie Breela Embolo w meczu z Argentyną. Kobel rozegrał sześć spotkań na tym mundialu i miał 20 udanych interwencji. Puścił pięć goli. Nie pamiętamy, by zawalił którąś z bramek. Pomógł za to mocno w 1/8 finału przeciwko Kolumbii, kiedy po bezbarwnych 120 minutach było 0:0, a w serii rzutów karnych obronił strzał Cucho Hernandeza.

Nie miał może jakiegoś wybitnego mundialu, ale bardzo solidny.

Gregor Kobel

Reklama

Gregor Kobel

Obrona – trzech reprezentantów Hiszpanii i Francuz, który błysnął w meczu o trzecie miejsce

Pedro Porro (Hiszpania)

Jedno z największych zaskoczeń i odkryć tego turnieju. Rany, przecież my mówimy o gościu, który grał regularnie w klubie, ale z Tottenhamem prawie spadł z Premier League. I który nie stanowił dotąd raczej o sile reprezentacji Hiszpanii. Ważny był sparing z Peru, ostatni przed mundialem, kiedy w 69. minucie zmienił Marcosa Llorente i Hiszpania po prawej stronie zaczęła wyglądać lepiej. Ale mecz z Republiką Zielonego Przylądka spędził na ławce. Gdy Luis de la Fuente później na niego postawił, nie zawiódł się.

Najpierw w 1/16 finału Porro podwyższył na 2:0 w meczu z Austrią, po podaniu Alexa Baeny. A prawdziwym popisem była bramka, też na 2:0, w półfinale z Francją. Porro w tym meczu bardzo dobrze radził sobie w defensywie. W 58. minucie świetnie zagrał do Daniego Olmo, po czym pobiegł w wolną przestrzeń. Piłkarz Barcelony odegrał mu z pierwszej piłki i obrońca Tottenhamu trafił do siatki. Czapki z głów. Niby prosty schemat, na zasadzie „podaj i biegnij”, ale wyszło fantastycznie.

Co ciekawe, Porro jest drugim hiszpańskim obrońcą, który zdobył dwie bramki na jednym mundialu. Pierwszym był Fernando Hierro, który dokonał tego i w 1998, i w 2002 roku.

Reklama

Pau Cubarsi (Hiszpania)

Z całą pewnością najlepszy młody zawodnik tego turnieju. W Barcelonie linia obrony gra bardzo wysoko, nieustannie ryzykując. W reprezentacji Hiszpanii wyglądało to trochę inaczej, co pasowało Cubarsiemu. Miał wielki wpływ na to, że zespół de la Fuente stracił w całym turnieju tylko jednego gola. A przecież mowa o 19-latku, dla którego to był pierwszy wielki turniej, na którym regularnie grał. Ok, Cubarsi wygrał igrzyska w Paryżu, na których tworzył duet stoperów z Erikiem Garcią, ale to jednak turniej piłkarski sporo mniejszy rangą.

W wielkim finale, najważniejszym meczu w karierze, Cubarsi zanotował 121 skutecznych podań, w tym 21 przeszywających rywala. Podawał ze skutecznością 96 procent, miał sześć odbiorów. To on uprzedził Enzo Fernandeza w akcji, która skończyła się drugą żółtą i czerwoną kartką dla Argentyńczyka. To również on wybijał piłkę, kiedy Argentyna w końcówce dogrywki stworzyła największe zagrożenie po rozegraniu rzutu wolnego i akcji prawą stroną boiska.

Reklama

Nieco słabiej wypadł w spotkaniu z Belgią (2:1), gdzie cała Hiszpania po straconym golu zaczęła wyglądać słabiej, a Cubarsi miał kilka nerwowych zagrań. Ale to on w końcówce spotkania pomknął z piłką do przodu i zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Taki sobie był ten strzał, ale czasami najważniejsza jest odwaga i decyzja. Tak było tym razem – rezerwowy bramkarz Belgów, Senne Lammens, wypuścił piłkę z rąk i dobił ją do bramki Mikel Merino.

Dayot Upamecano (Francja)

W przerwie spotkania o trzecie miejsce przeciwko Anglii pachniało wielką kompromitacją. Zespół Thomasa Tuchela prowadził aż 4:0, natomiast Francuzi wyglądali jak ekipa, której totalnie nie chce się grać. Niektórzy w pierwszej połowie nawet nie wracali i nie walczyli, gdy atakowała Anglia.

Co zrobił Deschamps? Wprowadził na boisko w przerwie Upamecano, który we wcześniejszych spotkaniach był oczywiście podstawowym stoperem. I obrońca Bayernu zanotował koncertowy występ. Nie dość, że skutecznie interweniował i co chwilę pobudzał kolegów do walki, był liderem mentalnym, to jeszcze to on na początku drugiej połowy odebrał piłkę Olliemu Watkinsowi i zapoczątkował akcję, po której Kylian Mbappe strzelił gola na 1:4. Później miał asystę przy bramce Dembele – znów odbiór i od razu popędził do przodu. Gdy piłkarz PSG trafiał do siatki, Upamecano też był w polu karnym Anglików.

Reklama

To było jego fantastyczne 45 minut. Ale we wcześniejszych meczach też prezentował się dobrze lub bardzo dobrze. W półfinale z Hiszpanią nieco gorzej, ale tam najsłabiej wyglądała lewa obrona, a kiedy boisko musiał opuścić William Saliba, zastąpił go Maxence Lacroix. Widać było, że Upamecano nie jest z nim zgrany, ale to zawodnik Crystal Palace był zdecydowanie słabszym punktem z dwójki stoperów.

Marc Cucurella (Hiszpania)

Kibice Realu Madryt i Jose Mourinho mogą zacierać ręce, bo nowy nabytek madryckiego klubu rozegrał fantastyczny turniej. Słaby występ przeciwko Peru, w meczu towarzyskim, o którym już tutaj pisałem, rodził pewne wątpliwości, ale Cucurella rozkręcał się w kolejnych meczach MŚ. W spotkaniu z Arabią Saudyjską (4:0) po jego strzale piłkę do własnej bramki skierował Hassan Tambakti. Po wyjściu z grupy Hiszpania wpadła na Austrię (3:0). Zdominowała ją, stłamsiła pressingiem, a Cucurella miał asysty przy obu golach Mikela Oyarzabala. Najpierw idealnie zagrał do niego wzdłuż bramki, a w końcówce dostrzegł, że kolega świetnie znalazł sobie przestrzeń i podał tak, że napastnik Realu Sociedad nie miał wokół siebie żadnego rywala.

Przeciwko Austrii Cucurella był świetny w graniu do przodu, ale wisienką na torcie był jego mecz z Francuzami. Niby nie strzelił gola, nie miał asysty, ale prezentował się wybitnie, również w defensywie, mierząc się z najtrudniejszymi możliwymi rywalami. Podsumowaniem jego występu była kapitalna interwencja w ostatnich minutach.

Reklama

Przed finałem z Argentyną zakopał na murawie monetę. Na szczęście, podobną rzecz zrobił przed finałem mundialu w 2010 roku Joan Capdevilla. Pomogło.

Marc Cucurella i Leo Messi

Marc Cucurella i Leo Messi

Pomoc – Pep Guardiola wiedział, że Rodri na mundialu będzie w wielkiej formie

Rodri (Hiszpania)

Kluczowa postać drugiej linii Hiszpanów, która potrafiła sprawić, że mający niesamowity potencjał ofensywny Francuzi byli w półfinale bezradni. Czy Rodri jest piłkarzem wybitnie szybkim? Nie. Wybitnie silnym? Też nie. Ale jest być może najbardziej inteligentnym piłkarzem świata. Gdy uważnie oglądasz mecz, widzisz, jak kapitalnie czyta grę. Kiedy przeciwnik wykonuje podania, on już tam jest i odbiera piłkę, bo to po prostu przewidział. Właśnie tak wyglądał przez zdecydowaną większość tego turnieju. Był klasą samą w sobie, najważniejszym punktem świetnej drużyny i gościem, który frustrował przeciwników. Pewnie nieprzypadkowo to Rodriego tuż po końcowym gwizdku w finale uderzył pięścią, zachowując się żenująco, Nahuel Molina.

Reklama

Był październik ubiegłego roku, Manchester City mierzył się z Brentfordem. – Prawdziwy Rodri nie wróci na boisko od razu po kontuzji. To tak nie działa, że wracam, gram i znów jestem znakomity. Nie. Prawdziwego Rodriego, w jego najwyższej formie, zobaczymy w mistrzostwach świata – powiedział przed tamtym spotkaniem wtedy jeszcze trener drużyny z Manchesteru, Pep Guardiola. I miał rację.

Rodri w 2024 roku dostał Złotą Piłkę. Na mundialu miał najwięcej dokładnych podań (747) ze wszystkich zawodników, a jego podania przełamujące linię miały skuteczność 90 procent. Ryan Benson zauważał przed finałem na „The Analyst”, że Rodri miał średnio 94 udane podania na mecz, a Xavi, geniusz swoich czasów, podczas wygranych przez Hiszpanię mistrzostw świata w 2010 roku, miał średnio 84,3 takich podań na jedno spotkanie.

Wniosek jest prosty – Rodri to kosmita.

Michael Olise (Francja)

Zastanawialiśmy się, czy umieścić go tutaj, bo ten mundial w jego wykonaniu był niejednoznaczny. W samym spotkaniu o brąz z Anglią powinien ustrzelić hat-tricka, a skończył ten mecz bez gola. Podobnie jak cały turniej, mimo że Olise oddał w nim w sumie aż 20 uderzeń na bramkę (pięć celnych), które wygenerowały statystykę goli oczekiwanych 2,34. To najwięcej strzałów bez zdobycia bramki w wykonaniu jednego piłkarza na mundialu od Leo Messiego i turnieju w 2010 roku w RPA. Nie ulega wątpliwości, że Olise na właśnie zakończonym turnieju był BARDZO nieskuteczny.

Reklama

Ale jednocześnie zanotował siedem asyst. Najwięcej ze wszystkich. Drudzy w tej klasyfikacji Messi, Mbappe, Martin Odegaard, Brahim Diaz i Bruno Guimaraes mieli tylko po cztery ostatnie podania. Nikt nie miał tylu asyst w mistrzostwach świata od 1966 roku. Która była najpiękniejsza? Nie jest łatwo takową wskazać, choć naszym faworytem jest jednak akcja bramkowa na 3:4 w meczu z Anglikami. Piłkę rozgrywał Dembele, Olise najpierw ją przepuścił, by po chwili błyskawicznie i zarazem idealnie dograć do Mbappe, a ten trafił do siatki. Akcja jak z FIFY, coś kapitalnego.

Pomyślcie sobie, jaki mielibyśmy zespół, gdyby Olise grał jednak dla reprezentacji Anglii – powiedział po meczu o brąz w programie „The Rest is Football” jego gospodarz Gary Lineker. Pomocnik urodził się w Anglii, jego ojciec jest Nigeryjczykiem, a matka ma pochodzenie francusko-algierskie. Wybrał granie dla Francji. Anglicy żałują i trudno im się dziwić.

Reklama

Jude Bellingham (Anglia)

Mecz o brąz był bardzo atrakcyjny, choć unikalibyśmy zwrotu „najlepszy na mundialu”, bo przypominał jednak bardziej spotkanie pokazowe niż poważne granie w piłkę. W obu ekipach w zasadzie nie było linii obrony, nie istniał pressing. Ale akcja Jude’a Bellinghama w ostatnich sekundach była niezwykła, wspaniała. Po bramce Dembele zrobiło się już tylko 5:4 z perspektywy Anglików. Końcówka meczu, nerwówka. Belligham przejął piłkę i zaczął biec na bramkę Francuzów. Gdy znalazł się w polu karnym, nie strzelał od razu. Wykonał jeden zwód, drugi, ośmieszył Lacroix, dla którego to były za wysokie progi, i spokojnie, z kilku metrów, skierował piłkę do siatki.

To był jego siódmy gol w tym turnieju (miał też asystę). Żaden Anglik, nawet Gary Lineker, nie strzelił tylu goli w jednych mistrzostwach świata. Bellingham wykręcił ten wynik z 19 strzałów, jakie oddał łącznie, co oznacza, że 37 procent jego uderzeń trafiało do siatki. Biorąc pod uwagę, że mówimy o ośmiu meczach, to znakomity wynik, identyczny wskaźnik miał tylko Erling Haaland (ale w pięciu spotkaniach). Wyższy, 50 procent, ma Belg Charles De Ketelaere, ale tu mamy do czynienia z trzema bramkami zdobytymi z sześciu strzałów. Więc próba jest mniejsza.

Jude Bellingham

Jude Bellingham

Reklama

I pomyśleć, że przed mundialem sporo osób w Anglii zastanawiało się, czy Bellingham, który miał taki sobie sezon, powinien w ogóle mieć miejsce w podstawowym składzie. Alan Shearer, były świetny napastnik, twierdził, że może lepiej postawić w jedenastce na Morgana Rogersa. I później, w kolejnych programach, trochę za tamte słowa mu się dostawało…

Atak – wybraliśmy piłkarzy, którzy łącznie strzelili na mundialu aż 25 goli (8+7+10)

Leo Messi (Argentyna)

Mecz o złoto mu nie wyszedł, bez dwóch zdań. Niby miał dwa zrywy pod koniec dogrywki, ale Argentyna długo grała w dziesiątkę, a później nawet w dziewiątkę, po czerwonej kartce dla Enzo Fernandeza. Messi stracił też nieco na wizerunku, za sytuację, w której próbował wpłynąć na sędziego, by ten wyrzucił z boiska za zasłanianie ust Marca Cucurellę. Pamiętamy też o pierwszym spotkaniu z Algierią (3:0), kiedy po ostrym wejściu Messiego Szymon Marciniak w ogóle nie dał mu kartki. A powinien – na pewno żółtą, zdaniem wielu osób nawet czerwoną.

Reklama

Ale powyższe kwestie nie mogły sprawić, że Argentyńczyka zabraknie w jedenastce turnieju. To geniusz, który na mundialu znowu to potwierdził.

Osiem goli i cztery asysty, czyli udział przy 12 golach na 19, które w sumie strzeliła Argentyna. Tylko Mbappe ma więcej w punktacji kanadyjskiej. Messi zajął drugie miejsce w klasyfikacji strzelców, Francuzowi pomógł fakt, że mógł sobie nazdobywać bramek w tym specyficznym spotkaniu z Anglikami. Gdyby Argentyńczyk został królem strzelców, byłby zdecydowanie najstarszym w historii mundiali. Davor Suker w 1998 roku we Francji zrobił to jako 30-latek. A Messi ma przecież 39 lat. Trudno od niego wymagać, żeby więcej biegał. On poruszał się ekonomicznie, ale doskonale wiedział, kiedy ruszyć z piłką albo w którą stronę pobiec, kiedy oddać strzał. Koledzy natomiast wiedzieli, jak wykorzystać jego atuty i w jaki sposób go chronić.

Najpierw hat-trick z Algierią. Dwa trafienia z Austrią. Bramka z Jordanią, w meczu, w którym wchodził na boisko z ławki. W spotkaniu z Republiką Zielonego Przylądka trafił na 1:0. Z Egiptem Argentyna przegrywała 0:2 i wydawała się pogrzebana, ale asysta Messiego, a później jego gol przywróciły ją do życia. Szwajcarzy go trochę zneutralizowali, ale i tak miał asystę. Później mecz z Anglią i jego inteligencja – gdy zobaczył, że w wyniku zmian Thomasa Tuchela jest przestrzeń po lewej stronie rywali, przesunął się tam i z tamtej strefy dał dwa ostatnie podania. W finale go nie było, ale nie było też całej Argentyny, której zabrakło jakości, czegoś więcej niż liczenia na kapitana, ale również sił. Po meczu Messi płakał, że nie obronił trofeum, ale i tak zrobił coś wielkiego. I pewnie wkrótce to zrozumie.

Erling Haaland (Norwegia)

Meczem, który najlepiej obrazuje geniusz Haalanda, było spotkanie z Brazylią (2:1) w 1/8 finału. Napastnik Manchesteru City był długo umiarkowanie widoczny, a jednak razem z bramkarzem Orjanem Nylandem zostali bohaterami. W analizach pokazano później, jak Haaland tuż przed strzeleniem pierwszego gola chodzi po boisku. Wystarczył ułamek sekundy, oderwanie się od obrońcy, główka i piłka trafiła do siatki. Druga bramka? Znów dostał podanie od Andreasa Schjelderupa, sytuacja nie wydawała się groźna, był za polem karnym. Haaland uderzył jednak idealnie – między nogami obrońcy, mocno, z rotacją sprawiającą, że piłka oddalała się od bramkarza i wpadła przy słupku. Tak Norwegia awansowała do ćwierćfinału.

Reklama

Erling Haaland

Erling Haaland

Turniej zakończył z siedmioma golami, ale warto pamiętać, że nie zagrał w ogóle w trzecim meczu grupowym z Francją (1:4), na który trener Stale Solbakken posłał rezerwowych. Wystarczyły mu cztery spotkania, żeby siedem razy trafić do siatki i mieć jeszcze asystę. Haaland pokazał swoje największy atuty: szybkość, znakomity atak na przeciwnika, prowadzący do jego błędu, pazerność na gola i umiejętność zrobienia czegoś nagle, kompletnie z niczego. Jest innym typem napastnika niż Harry Kane, ale mówimy o dwóch najlepszych „dziewiątkach” na świecie. Na lekki minus ćwierćfinał z Anglią (1:2 po dogrywce), w którym Haalanda było trochę za mało. To miał być pojedynek: „on kontra Kane”, ale obaj wystąpili w tamtym meczu w rolach drugoplanowych.

Dla Norwegów ten turniej to i tak wielka sprawa. Pokazali, że są czołową drużyną świata. Dali ludziom wiele emocji i sprawili, że ich rodacy znów kochają piłkę. A cały świat poznał norweskie wiosłowanie.

Reklama

Kylian Mbappe (Francja)

Król strzelców mundialu. Pierwszy zawodnik od 1970 roku (wtedy Gerd Muller), który w mistrzostwach świata zaliczył dwucyfrową liczbę bramek – 10, do tego cztery asysty. Jeden z dwóch zawodników w historii, obok Messiego, który na mundialach strzelił 20 goli. Całościowy bilans Mbappe w mistrzostwach świata – 22 mecze, 22 gole i siedem asyst. A pomyślmy, że ten gość ma dopiero 27 lat i prawdopodobnie będzie to jeszcze śrubował za cztery lata. A pewnie i za osiem lat.

Francuz to najlepszy, obok Bellinghama i może Cubarsiego, piłkarz zakończonego właśnie turnieju.

Długo w tych mistrzostwach Mbappe radził sobie ze wszystkim. Pierwsza połowa Francuzów z Senegalem była bardzo słaba, ale w drugiej połowie zdobył dwie bramki. Dwa razy trafiał z Irakiem, a kiedy w meczu z Norwegią strzełał Dembele, on asystował. Przeciwko Szwecji (3:0) Francja zagrała koncert, a Mbappe był jego twarzą. Później pokazał świetny mental – nie dał się sprowokować żenującym Paragwajczykom, śmiał im się w twarz, po czym wykorzystał rzut karny. W meczu z Marokiem nie trafił z 11 metrów, uderzając bardzo źle, ale to go nie podłamało i w drugiej połowie zdobył bramkę na 1:0. To był turniej Mbappe, zabrakło tylko zwycięstwa jego drużyny.

Francuz to trochę podobny przypadek do Haalanda. Nie wyszedł mu jeden mecz, półfinał z Hiszpanią. Był bezradny i trochę sfrustrowany, co pokazał jego atak w końcówce na Unaia Simona. Wątpliwe, by pocieszeniem była dla niego myśl, że półfinał przegrali z przyszłym mistrzem świata.

Reklama

Ich też braliśmy pod uwagę:
Bramkarze: Unai Simon, Vozinha.
Obrońcy: Aymeric Laporte, Djed Spence.
Pomocnicy: Elliot Anderson, Enzo Fernandez, Fabian Ruiz, Patrick Berg.
Napastnik: Harry Kane.

JAKUB RADOMSKI

Fot. Newspix.pl 

Reklama
18 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Prezydent UEFA zbojkotował finał mundialu. Coraz gorsze stosunki z FIFA

Braian Wilma
3
Prezydent UEFA zbojkotował finał mundialu. Coraz gorsze stosunki z FIFA