Breel Embolo to mocny faworyt do miana „dzbana turnieju”. Jego beznadziejna symulka sprawiła, że wyleciał z boiska z drugą żółtą kartką na koncie. W efekcie Szwajcaria musiała radzić sobie w osłabieniu i ostatecznie uległa Argentynie 1:3 po dogrywce w ćwierćfinale mistrzostw świata. Napastnik Rennes nie zgadza się jednak z decyzją sędziego, twierdząc, że został niesłusznie ukarany. – To ma być sprawiedliwe?! – grzmiał po meczu na swoją obronę.
Dla kontekstu przypomnijmy, że w 69. minucie, przy stanie 1:1, sędzia Joao Pinheiro odgwizdał faul Leandro Paredesa na Breelu Embolo. Argentyńczyk otrzymał żółtą kartkę, choć w rzeczywistości nawet nie dotknął upadającego na murawę Szwajcara. Początkowo arbiter nabrał się na symulkę, lecz po chwili został wezwany do monitora przez sędziego VAR na podstawie „błędnego winowajcy”.
W efekcie sędzia cofnął swoją pierwotną decyzję. Żółta kartka dla Paredesa została anulowana i w zamian otrzymał ją Embolo. A że już wcześniej miał jedną na koncie – w konsekwencji wyleciał z boiska z czerwoną.
Eso es una simulación de falta del jugador suizo Breel Embolo.
Bien sacada la amarilla !!! (2da amarilla, expulsión) pic.twitter.com/VLEW1p6nrR
— Pablo Viruega (@PabloViruega) July 12, 2026
Embolo zaatakował sędziego. „To ma być sprawiedliwe?!”
Po meczu Embolo miał do wyboru przeprosić za swoją głupotę lub po prostu milczeć. Wybrał jednak trzecią opcję i zabrał głos w swojej obronie. Napastnik Rennes twierdzi, że de facto został skrzywdzony, bo najpierw to sędzia popełnił błąd.
– Obejrzałem tę sytuację jeszcze raz i nadal nie mogę tego zrozumieć. Mówią, że symulowałem i zasłużyłem na drugą żółtą kartkę, ale wszystko zaczęło się od błędu sędziego na samym początku, który ukarał kartką Leandro Paredesa. Gdyby sędzia po prostu odgwizdał faul bez żółtej kartki, VAR nawet by się nie włączył, bo to nie jest sytuacja do obejrzenia. To mnie najbardziej frustruje. Zostałem wyrzucony z boiska z powodu szeregu decyzji, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Zamiast naprawić błąd, system stworzył kolejny. Przez to mój mundial się nagle skończył. I to ma być sprawiedliwe?! – grzmiał Embolo.
– Gram w piłkę wystarczająco długo, aby wiedzieć, kiedy popełniam błędy, ale oczekuję też, że sędziowie będą podlegać tym samym standardom. W ćwierćfinale mistrzostw świata jedna decyzja zmienia wszystko. Moi koledzy z drużyny musieli dokończyć mecz w dziesiątkę, nasz plan gry poszedł w diabły, a wszyscy mówią tylko o arbitrze zamiast o piłce nożnej. Popierałem technologię, gdy służy do eliminowania jasnych i oczywistych błędów, ale dzisiaj wydawało się, że przepisy działają przeciwko duchowi gry. Kibice chcą, aby wygrała najlepsza drużyna na boisku. Dziś nie czuję, że tak się stało – dodał.
To nie pierwszy raz, gdy VAR interweniuje na podstawie przesłanki o „błędnym winowajcy”. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w meczu USA – Paragwaj (4:1), kiedy to Tim Ream został ukarany żółtą kartką za rzekomy faul na Miguelu Almironie. Wówczas sędzia Danny Makkelie został wezwany do monitora, po czym zmienił swoją decyzję, anulował żółtą kartkę dla Reama i zamiast tego ukarał Almirona żółtą kartką za symulowanie. Była to pierwsza w historii mistrzostw świata interwencja VAR dotycząca błędnej identyfikacji zawodnika.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix