W Lublinie po spotkaniu z Piastem Gliwice humory są raczej dalekie od dobrych. Motor przegrał już trzeci mecz w tym sezonie i znalazł się tuż nad strefą spadkową. Być może kibicom nieco poprawią się nastroje po słowach Mariusza Misiury. Zapowiedział, że osobiście prowadził rozmowę z zawodnikiem, który nawet w przyszłym tygodniu może zasilić szeregi jego zespołu.
Mariusz Misiura zapewnia, że w Lublinie trwają intensywne działania w celu dopięcia jakichś ruchów jeszcze przed końcem okienka. Przyznał, że ma za sobą rozmowę z jednym z potencjalnych nabytków. W mediach sporo mówi się o defensywnym pomocniku z Senegalu, chociaż nie jest wykluczone, że trener miał na myśli jeszcze jakiegoś innego zawodnika. W każdym ma nadzieję, że w przyszłym tygodniu uda się dopiąć jego przybycie.
– Proszę mi wierzyć, że my wszyscy: właściciel, prezes, dyrektor i ja jesteśmy świadomi, że jeszcze potrzebujemy wzmocnień. Dużo pracujemy nad tym, żeby sprowadzić tutaj zawodników, co nie jest proste na dzisiejszym rynku. Dzisiaj spotkaliśmy się tutaj sześć godzin przed meczem i prowadziłem jedną rozmowę z zawodnikiem, który mam nadzieję w przyszłym tygodniu do nas dołączy – mówił na pomeczowej konferencji prasowej Mariusz Misiura, cytowany przez Kuriera Lubelskiego.
Trener Motoru Lublin ocenił porażkę z Wisłą Płock. „Jesteśmy rozczarowani”
Po zakończeniu ostatniego sezonu w Motorze doszło do prawdziwej rewolucji. Poza zmianą trenera, mocną przemianę przeszła także kadra, z którego odeszło kilkunastu zawodników. Nie jest jednak specjalną kontrowersją stwierdzenie, że personalnie nie jest to najbardziej jakościowa drużyna w lidze i przydałyby się jeszcze wzmocnienia. Zresztą najlepszym potwierdzeniem są wyniki, które zdecydowanie nie przekonują
Zespół z Lublina przegrał już trzeci mecz w tym sezonie. Trener na konferencji po starciu z Piatem Gliwice sporą wagę przykłada do dość pechowo straconego gola. Całościowo uważa jednak, że jego podopieczni nie stworzyli sobie mniej szans od przeciwnika.
– Wydaje mi się, że jeśli chodzi o takie czyste sytuacje to było remisowo. Piast był po prostu skuteczniejszy. Na pewno jest złość, że przytrafiła się taka sytuacja: kuriozalny gol. Patrząc, jak dużo rzeczy musiało się wydarzyć, żeby ta piłka akurat tak trafiła, szkoda. Nie mam pretensji do żadnego z zawodników, bo wiem, że chcieli interweniować skutecznie. Nie udało się, tak w życiu bywa. Kluczem jest, żeby nie dopuścić do tego w przyszłości.
Jednocześnie ma żal, że gol strzelony przez Karola Czubaka nie został uznany. Gdyby sędzia podjął inną decyzję, mecz mógłby potoczyć się całkowicie inaczej.
– Takich sytuacji stykowych, gdzie Karol zastawia piłkę, zgrywa ją, w każdym meczu jest po dziesięć, piętnaście. To ma ogromny wpływ: prowadzić 1:0, a nie prowadzić. Oczywiście nie zrzucam na to winy, bo tak jak powiedziałem, jesteśmy rozczarowani. Bierzemy za to odpowiedzialność.
Fakty są jednak takie, że po sześciu kolejkach Motor ma na koncie zaledwie pięć punktów i plasuje się tuż nad strefą spadkową. Jedyne zwycięstwo odniósł przed własną publicznością w meczu z GKS-em Katowice.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix