Daniel Myśliwiec wreszcie może się swobodnie uśmiechnąć, bo w końcu wszystko mu się zgadza. Piast Gliwice wygrał i to zasłużenie, do tego po raz pierwszy w tym sezonie zagrał na zero z tyłu. Za to w Motorze Lublin mają coraz więcej powodów do niepokoju.
Do przerwy ten mecz był po prostu nudny, strasznie się człowiek męczył. Poza kilkoma niecelnymi strzałami zza pola karnego, nie dostaliśmy niczego godnego uwagi.
Motor Lublin – Piast Gliwice 0:2. Kuriozalny gol Rivasa
Po zmianie stron zobaczyliśmy natomiast najlepszego Piasta w tym sezonie. Motor był prawie bezzębny z przodu. Prawie, bo raz Karol Czubak miał niezłą pozycję do strzału głową i nie skorzystał z tego, a w końcówce Łęgowski nie dobił należycie piłki po interwencji Grila. Słoweński bramkarz wyciągnął się jak struna, żeby końcami palców interweniować po strzale Ronaldo i rykoszecie. Dziś w końcu nie był zapalnikiem, nie miał elektrycznych momentów. Inna sprawa, że poza tą akcją w żaden sposób nie został sprawdzony.
Między słupkami Motoru również oglądaliśmy przedstawiciela Słowenii. Mihai Popa nie dawał pewności w poprzednich tygodniach, dlatego szansę otrzymał Gasper Tratnik.
I po przerwie długo utrzymywał Motor przy życiu. W dobrym stylu obronił uderzenia Sanki i Limy (Portugalczyk później z metra dobijał głową z metra i strzelił w poprzeczkę). Poradził sobie także z próbą głową Czerwińskiego po rzucie rożnym Leśniaka, tyle że zamieszanie trwało. Rozgrywając do tej pory niezły mecz Bereszyński zachował się jak zestresowany junior i przy próbie wyekspediowania piłki nabił Rivasa, który cieszył się z gola. Kuriozalna scenka.
PIAST PROWADZI! Co tam się wydarzyło pod bramką Motoru 😱
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/LdlMKnJQsO
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 29, 2026
Motor nie miał atutów
Na koniec Oskar Mucha wykorzystał podwójną nieporadność Meyera (złe wybicie piłki i rykoszet po strzale) oraz odpuszczone krycie Lubereckiego i zaraz po wejściu mógł świętować swoją premierową bramkę w Ekstraklasie.
Nie był to dzień piłkarzy ofensywnych. Prawie wszyscy, którzy dziś zagrali, mniej lub bardziej zawiedli i to w obydwu zespołach. Dotyczy to zwłaszcza chaotycznych skrzydłowych, którzy dużo chcieli, ale mało mogli.
Piast jednak więcej kreował i lepiej bronił, dlatego wygrał w pełni zasłużenie. W Motorze braki jakościowe biły po oczach, a za chwilę problem może być jeszcze poważniejszy, bo Ivo Rodrigues zszedł z kolejną kontuzją. Jeżeli w domowym starciu z Gliwiczanami twoimi najlepszymi zawodnikami są bramkarz, stoper i lewy obrońca, to trzeba bić na alarm.
Zmiany:
Legenda
fot. Newspix