Misiura: Zawsze chciałem pracować w Motorze, z panem Jakubasem

Mikołaj Duda

18 września 2026, 21:22 • 3 min czytania 9

Reklama
Misiura: Zawsze chciałem pracować w Motorze, z panem Jakubasem

Najłagodniej mówiąc, start sezonu w wykonaniu Motoru Lublin do najlepszych nie należy. W pierwszych ośmiu meczach ligowych tylko raz odniósł zwycięstwo i wylądował w strefie spadkowej. Mariusz Misiura właśnie przyznał, że zawsze chciał pracować w tym klubie i mieć możliwość współpracowania z właścicielem Zbigniewem Jakubasem. 

Reklama

Nie jest tajemnicą, że Mariusz Misiura ze Zbigniewem Jakubasem znali się długo wcześniej niż w momencie przyjścia trenera do klubu. W rozmowie z Foot Truckiem szkoleniowiec Motoru opowiedział, że ta znajomość zaczęła się w czasach, gdy prowadził Znicz Pruszków i przyjeżdżał na mecze do Goncalo Feio, z którym do dzisiaj ma dobre relacje.

– Goncalo Feio był trenerem i był prezes Jakubas. Myślę, że prezes Jakubas zdawał sobie sprawę, jakimi nakładami finansowymi ten awans osiągnęli, a jakimi możliwościami i jakimi finansami my zrobiliśmy praktycznie tę samą pracę w Zniczu – my bezpośrednio awansując, oni po barażach. Więc wtedy wydaje mi się, że właśnie docenił mnie. Patrząc na nasze kolejne spotkania – ja przyjeżdżałem sobie na mecze Goncalo, bo moja relacja z Goncalo też jest do dzisiaj bardzo dobra i mnie zapraszał – chcąc, nie chcąc, poznałem bliżej pana Jakubasa i zawsze czułem z jego strony dużą serdeczność – opowiada Misiura w Foot Trucku.

Mariusz Misiura zadeklarował. „Zawsze chciałem pracować w Motorze”

Trener Motoru jeszcze podczas pracy w Płocku nieraz przyjeżdżał do Lublina na mecze Ekstraklasy. Teraz zaprzeczył jednak, że to miało związek z jego kolejną pracą, chociaż przyznaje, że Zbigniew Jakubas zapraszał go do loży.

Na przykład zobaczył mnie na meczu Motor Lublin – GKS Katowice. Zawsze, jak prezes wiedział, że przyjeżdżam, to nie chciał, żebym gdzieś tam siedział, tylko chciał, żebym przyszedł do jego loży. No to dorabiano do tego takie łatwe historie: „O, trener Misza przyjeżdża, już tam sobie załatwiać kontrakt albo coś takiego”. To była czysta sytuacja, że przyjeżdżamy na mecz Motor – Arka czy na wiele spotkań w każdej kolejce.

Reklama

Bo jak dodaje od zawsze chciał pracować w klubie z Lublina i razem z właścicielem Motoru Zbigniewem Jakubasem. – Ja zawsze chciałem pracować w Motorze, bo chciałem pracować z takim człowiekiem jak pan Jakubas. Jest to dla mnie na pewno człowiek, który mnie inspiruje.

Jedną z kwestii, w jakich Zbigniew Jakubas zaimponował trenerowi jest sposób negocjacji transferowych.

– Pan Jakubas jest dla mnie na pewno człowiekiem, który mnie inspiruje nawet patrząc na to okienko transferowe, jak robiliśmy transfery, jak negocjowaliśmy pewne rzeczy z piłkarzami czy z agentami, to się dużo nauczyłem, że na przykład jakiś agent stawiał nas pod ścianą i już ja mówię nie no musimy dać. A to za chwilę prezes mówi, że dwa dni się nie odzywamy i po tych dwóch dniach ten agent i zawodnik sami do nas wracają, więc jakby taktyka przywróconego stołu.

W każdym razie po ośmiu meczach Motor na na koncie zaledwie pięć punktów i już spadł na przedostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Jeśli nie zdoła sprostać świetnie sobie radzącemu Górnikowi, to całą przerwę reprezentacyjną spędzi w strefie spadkowej.

Reklama

W mediach pojawiła się nawet plotka, że Mariusza Misiurę mógłby zastąpić… Goncalo Feio.

Fot. Newspix

9 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama