Misiura o odejściu z Wisły: Nie była to decyzja pod wpływem pieniędzy

Aleksander Rachwał

18 czerwca 2026, 09:51 • 3 min czytania 5

Reklama
Misiura o odejściu z Wisły: Nie była to decyzja pod wpływem pieniędzy

Wisła Płock przechodzi latem duże zmiany. Jedną z nich jest odejście z klubu trenera, który awansował z nią do Ekstraklasy, a następnie zajął w niej ósme miejsce. Mariusz Misiura wyjaśnił, dlaczego zdecydował się na zmianę otoczenia.

Reklama

Na wtorkowej konferencji prasowej pełniący obowiązki prezesa Wisły Maciej Wiącek informował, że powodem rozstania Misiury z klubem była propozycja z innego klubu. Miała to być dla szkoleniowca „oferta życia”, której Nafciarze nie byli w stanie przebić. Szkoleniowiec postanowił rzucić nieco inne światło na sprawę.

Mariusz Misiura o powodach odejścia z Wisły Płock: Nie była to decyzja pod wpływem pieniędzy

W oświadczeniu opublikowanym na portalu nafciarski.pl Misiura twierdzi, że zostałby w klubie, gdyby tylko wywiązano się z wcześniejszych ustaleń.

W kwietniu moją intencją nie było odejście z Wisły Płock. (…) Po awansie do Ekstraklasy i udanym sezonie chciałem kontynuować rozpoczęty projekt. (…) Dlatego 12 kwietnia 2026 roku, po kilku miesiącach rozmów, osiągnęliśmy porozumienie dotyczące mojego nowego kontraktu. Przy stole siedzieli prezes Piotr Sadczuk, wiceprezes Wiącek, dyrektor Kucharski oraz ja. Uzgodniliśmy warunki współpracy, a nowa umowa miała obowiązywać od 15 kwietnia. Otrzymałem również informację, że warunki zostały zaakceptowane przez radę nadzorczą. Gdybym chciał odejść, do takiego porozumienia nigdy by nie doszło – czytamy.

– Mijały jednak kolejne dni i tygodnie. Pomimo osiągniętego porozumienia kontrakt nigdy nie został mi przedstawiony do podpisu. Po czterech tygodniach oczekiwania, obserwowania zmian zachodzących w klubie oraz wielu rozmowach z żoną i najbliższymi doszedłem do wniosku, że nie chcę kontynuować pracy w miejscu, w którym w tak ważnej sprawie nie jestem traktowany w sposób partnerski. To właśnie wtedy moje podejście zaczęło się zmieniać. Nie dlatego, że pojawił się inny klub. Nie dlatego, że pojawiły się lepsze warunki finansowe. Powodem była utrata zaufania i poczucie, że ustalenia zawarte 12 kwietnia nie są traktowane poważnie. W związku z tym poinformowałem zarząd klubu o swojej decyzji dotyczącej zakończenia współpracy i poprosiłem moją agencję menedżerską o rozpoczęcie działań związanych z moją przyszłością zawodową – przekazał szkoleniowiec.

Reklama

Misiura podkreślił, że decyzja o odejściu z Wisły nie była podyktowana atrakcyjną ofertą z innego klubu.

Dopiero po kilku dniach, kiedy pojawiło się zainteresowanie moją osobą ze strony innych klubów, otrzymałem nową propozycję kontraktu ze strony Wisły Płock. Była ona jednak znacząco różna od wcześniej uzgodnionych warunków. Obejmowała krótszy okres obowiązywania umowy, późniejszą datę rozpoczęcia współpracy oraz zmianę części zapisów dotyczących premii. Po przeanalizowaniu sytuacji podtrzymałem swoją wcześniejszą decyzję. Nie była to decyzja podjęta pod wpływem pieniędzy ani oferty z innego miejsca. Była to decyzja wynikająca z poczucia szacunku do samego siebie, do swojej pracy oraz do wartości, którymi kieruję się w życiu – zaznaczył trener.

Przyszłość Mariusza Misiury powinna się wkrótce oficjalnie wyjaśnić. Jak informowaliśmy na Weszło, szkoleniowiec ma zastąpić Mateusza Stolarskiego na stanowisku trenera Motoru Lublin.

Reklama

Fot. Newspix

5 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Gikiewicz jeździł na rowerze w stroju Batmana. Trener zaprosił go do biura

Mikołaj Duda
0
Gikiewicz jeździł na rowerze w stroju Batmana. Trener zaprosił go do biura