W ostatnich godzinach pojawiła się wręcz sensacyjna informacja o tym, że z posadą selekcjonera reprezentacji Tunezji po pierwszym meczu na mundialu pożegna się Sabri Lamouchi. Co ciekawe, Francuz na stanowisku wytrwał zaledwie pięć spotkań. Jak się okazuje, w przeszłości kraj z Afryki mógł objąć Czesław Michniewicz!
W Tunezji polscy trenerzy cieszą się dobrą renomą. Szczególnie dużym uznaniem darzony jest Henryk Kasprzak, który podczas trzech kadencji poprowadził tę kadrę w 70 spotkaniach, Czesław Michniewicz mógł być czwartym Polakiem, który objąłby tę posadę. Trener był gościem jednego z programów w Kanale Zero, gdzie zdradził, że po mundialu w 2022 roku prowadził zaawansowane rozmowy w tym kierunku. Jego asystentem miał zostać Tunezyjczyk, który w przeszłości występował w Widzewie.
– Polscy trenerzy tam pracowali. Henryk Kasperczak, Antoni Piechniczek, Ryszard Kulesza i nie ukrywam, że ja też miałem propozycję pracy w reprezentacji Tunezji po mistrzostwach świata w Katarze. Rozmowy były mocno zaawansowane, a nawet jednym z moich asystentów miał był Ben Radhia, taki piłkarz Tunezyjczyk, w Widzewie grał. Jedną z osób, która była za tym, żebym był trenerem reprezentacji Tunezji był człowiek, który pracował z Henrykiem Kasperczakiem. Oni mają bardzo dobre zdanie – a mało jest takich krajów – na temat polskich trenerów. Nic z tego nie wyszło, więc dziś tak z sentymentem patrzyłem na tę Tunezję – stwierdził Michniewicz w KZ.
Michniewicz mógł objąć reprezentację Tunezji! Teraz pracowałby na mundialu?
Zresztą, Tunezja nie była jedynym państwem, gdzie Czesław Michniewicz mógł kontynuować swoją selekcjonerską przygodę. W rozmowie na antenie RMF FM były trener m.in. Legii opowiadał, że prowadził rozmowy także w kontekście przejęcia innego afrykańskiego kraju… Kamerunu.
– Wszystko było już dogadane z ministrami. Na koniec jeszcze król musiał zaakceptować mój kontrakt i na ostatniej prostej ktoś miał lepsze dojście do króla i wzięli jakiegoś Belga, nie żadne duże nazwisko. Finał jest taki, że Kamerun niestety nie awansował na mistrzostwa świata – mówił Michniewicz kilka miesięcy temu.
Poza Afryką w pewnym momencie mówiło się także o Azji. Chińskie media rozpisywały się o dwóch polskich kandydatach w kontekście tamtejszej kadry. Mówiło się o Michale Probierzu oraz właśnie Czesławie Michniewiczu, który w pewnym momencie miał być nawet faworytem w tym wyścigu.
Finalnie 56-latek nie objął żadnej z tych reprezentacji, więc Polska jest na ten moment pierwszą i ostatnią kadrą, którą miał okazję poprowadzić. A kto wie, czy gdyby przed kilkoma laty doszedł do porozumienia z Tunezyjczykami, to nie pomściłby Polaków w meczu ze Szwecją i właśnie by przygotowywał swoich podopiecznych na starcie z Japonią.
W każdym razie były selekcjoner reprezentacji Polski od października 2024 roku pozostaje bez pracy, po tym jak rozstał się z marokańskim FAR Rabat. Po przygodzie w Katarze miał okazję przez kilka miesięcy prowadzić jeszcze saudyjską Abhę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix