Gdy kluby Ekstraklasy potrafiły wydać po kilka milionów euro na jednego zawodnika, Legia musiała opierać się na ruchach bez konieczności płacenia odstępnego oraz wypożyczeniach. Przy okazji schodziła z wysokich kontraktów, by obniżyć koszty. Fredi Bobić zapewnia, że sytuacja jest lepsza niż była, ale wciąż daleka od optymalnej.
Fredi Bobić w dużej rozmowie z Romaniem Kołtoniem na kanale Prawda Futbolu przedstawił aktualną sytuację finansową klubu. Dyrektor sportowy poza sprawami transferów i odpowiadaniem za wyniki na boisku odpowiada także za tę kwestię. Nie ukrywa, że pod tym względem Legii wciąż wiele brakuje, by wyjść na prostą.
– Każdy w Legii musi sobie uświadomić jedną rzecz: wszyscy chcą mieć dobrych zawodników, wszyscy chcą mieć ich coraz więcej, ale nikt nie chce mieć chorego klubu. Nie chcemy być klubem, któremu skończą się pieniądze albo który przez problemy finansowe będzie musiał spaść do drugiej ligi. Mieliśmy bardzo wymagającą sytuację. I to było nawet zabawne, bo niedawno mieliśmy spotkanie z mediami i wyglądało trochę tak, jakbyśmy mieli się teraz chwalić tym, że udało nam się zmniejszyć budżet płacowy o 26 procent.
– My wcale się tym nie chwalimy. Jesteśmy po prostu spokojni i odczuwamy ulgę, że udało nam się to zrobić. To jest zasadnicza różnica. Nie chcę za to żadnego pucharu. Jestem po prostu spokojny, bo naszym zadaniem jest zrobić wszystko, żeby Legia była zdrowym klubem – również pod względem finansowym. Równowaga między piłką a stabilnością finansową musi być zachowana. Jeśli jej nie ma, masz problem.
„Wirus nie zniknął”. Legia wciąż zmaga się z problemami finansowymi
Niemiecki dyrektor sportowy warszawskiego klubu jest przekonany, że w trakcie okienka nie można było zrobić niczego inaczej. I znów podkreśla, że pod kątem finansów sytuacja Legii do najbardziej komfortowych nie należy. Mówi o wirusie, co bardziej złośliwi mogliby różnie interpretować…
– A co do reszty – tego, co wydarzyło się w oknie transferowym – można powiedzieć, że mogliśmy zrobić więcej, mniej albo wydać więcej pieniędzy. Nie. Wszystko musi być zachowane w równowadze. Jeśli nie ma tej równowagi, stworzysz chory klub. Jesteśmy teraz w lepszej sytuacji, ale problem wciąż nie został całkowicie rozwiązany. Ten „wirus” jeszcze nie zniknął. Musimy być wobec siebie szczerzy. Nie mam problemu, żeby otwarcie powiedzieć, że sytuacja nadal jest wymagająca.
Bobić potwierdził też, że na wszystko transfery wydano łącznie niespełna milion euro, chociaż oczywiście chciałby mieć możliwość wykładania znacznie większych środków na konkretnego zawodnika.
– Nie dokonywaliśmy dużych transferów. Wydaliśmy tylko 780 tysięcy euro na ośmiu zawodników. Tak, na transfery przychodzące. Ale nie chodzi o to, żebyśmy się tym chwalili. To było po prostu konieczne. Oczywiście chciałbym kupić kogoś za pięć milionów euro. Chciałbym też kupić kogoś za sześć milionów. Latem ubiegłego roku wyglądało to jeszcze inaczej, ale wtedy również zarobiliśmy bardzo dużo pieniędzy. Nie można o tym zapominać A mimo to nadal mieliśmy problemy finansowe.
Mimo dość skromnych wzmocnień, zespół Marka Papszuna jest jedynym w Ekstraklasie bez porażki na koncie. Z dorobkiem 16 punktów zajmuje trzecie miejsce w tabeli.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix