Raków ponad rok temu wykupił go za milion złotych. Mimo tego młody napastnik wciąż nie doczekał się debiutu w zespole spod Jasnej Góry. Najpierw został wypożyczony na zaplecze Ekstraklasy, a ostatnio jeszcze na niższy szczebel rozgrywkowy. Teraz wraca na Limanowskiego i zapowiada chęć walki o minuty u Dawida Kroczka.
Adam Basse od początku rundy wiosennej występował w barwach drugoligowego Hutnika Kraków. Na boisku pojawiał się w miarę regularnie, chociaż jak na napastnika jego bilans strzelecki nie jest przesadnie imponujący. 18-latek chciałby wrócić do Częstochowy, by móc zaprezentować swoje umiejętności i wykorzystać fakt zmiany trenera. Wciąż jednak czeka na informację od menedżera.
– Moja umowa z Hutnikiem wygasa i wracam do Rakowa. Jest tam nowy trener, drużyna obiera nowy kierunek, więc czekam, co mi powie mój menedżer – stwierdził w rozmowie z Przeglądem Sportowy młodzieżowy reprezentant Polski.
Młodzieżowemu reprezentantowi Polski nie wyszło w Niepołomicach. „W moim wieku to strata czasu”
Co ciekawe, Adam Basse jako piłkarz Śląska Wrocław zadebiutował w Ekstraklasie jeszcze przed ukończeniem 17. roku życia. W rundzie jesiennej w 2024 roku zaliczył trzy występy. Niedługo później wpadł w oko Rakowa, który postanowił go ściągnąć do siebie. Przy Limanowskiego już tak dobrze piłkarzowi urodzonemu w Nowym Jorku się nie wiodło. Nawet nie dostał szansy na debiut, a całą wiosnę spędził na występach w rezerwach.
Przed startem sezonu został wypożyczony do Puszczy Niepolomice, gdzie również wielkiej furory nie zrobił. Pod wodzą Tomasza Tułacza zagrał w dziewięciu spotkaniach i strzelił zaledwie jednego gola. Do siatki trafił w wygranym starciu Pucharu Polski ze Stalą Mielec. Bilans rozegranych nieco ponad 300 minut sprawił, że Raków skrócił wypożyczenie swojego zawodnika.
– W Puszczy nie grałem tyle, żeby móc się rozwijać. Wchodzenie na boisko na kilka minut to w moim wieku strata czasu. Lepiej iść do drużyny na niższym poziomie, ale za to grać częściej – wspomina po czasie 18-latek.
Momentalnie został odesłany do innego klubu z Małopolski. Tym razem z Krakowa, a konkretnie do tamtejszego Hutnika, występującego na trzecim poziomie rozgrywkowym. W ekipie z Suchych Stawów grał już częściej, chociaż i tak nie zawsze w podstawowym składzie. Od pierwszej minuty na placu gry pojawił się pięć razy, a siedmiokrotnie na murawie zameldował się po wejściu z ławki rezerwowych. 12 występów i ponad 500 rozegranych minut przełożyło się na cztery strzelone gole.
– Na pewno intensywność gry w pierwszej lidze jest większa niż w drugiej, ale w niej też są mocne drużyny i można się wykazać. Napastnik żyje z szans, jakie stwarza mu drużyna, a w Hutniku te podania od kolegów dostawałem – dodał Adam Basse.
W zespole Dawida Kroczka prawdopodobnie będą miały miejsce spore zmiany na pozycji napastnika. Wszystko wskazuje na to, że nowego pracodawcę znajdzie sobie Leonardo Rocha, a nie jest wykluczone, że bohaterem wielomilionowego transferu zostanie Jonatan Braut Brunes.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix