Masłowski odchodzi: Jagiellonia traci legendę, Widzew triumfuje

Paweł Paczul

29 maja 2026, 11:05 • 3 min czytania 65

Reklama
Masłowski odchodzi: Jagiellonia traci legendę, Widzew triumfuje

Było ich trzech i tak budowali wielką Jagiellonię – Wojciech Pertkiewicz, Łukasz Masłowski, Adrian Siemieniec. Pierwszy odszedł już dłuższy czas temu, odejście drugiego ogłoszono dziś, trzeci jeszcze jest w klubie. Jeszcze. Jagiellonia się zmienia, ale nie były, nie są i nie będą to łatwe zmiany, bo przecież cholernie trudno zastępować ludzi, którzy pisali historię.

Reklama

Choć oczywiście w Białymstoku mają rozum i wiedzieli, że Masłowski może ich opuścić. Plan klubu był taki, że zatrudni na ten rok wicedyrektora pod Łukaszem Masłowskim i tenże człowiek będzie się przyuczał, a potem dojdzie do naturalnej zmiany warty. Jaga miała jednak trudnego rywala, bo Widzew – jakkolwiek źle trzeba go oceniać na boisku – poza nim jest cholernie mocny i większość ligi w wielu elementach nie może się z nim równać. To oczywiste, że Łodzianie zaproponowali Masłowskiemu pensję marzeń i trudno się dziwić dyrektorowi, że chce na swoim koncie widzieć większe pieniądze. Jednocześnie trudno oskarżyć go o chciwość, bo gdyby kierował się tylko kasą, z Jagiellonii odszedłby już dawno, gdy trwały zakusy innych klubów.

Ponadto nie można zapomnieć, że Masłowski ma w swoim sercu sporo miejsca dla Widzewa. To tam zaczynał stawiać poważniejsze kroki w futbolu jako piłkarz, wracał do niego dwa razy, pracował jako dyrektor sportowy. Nie była to udana przygoda – Masłowski nie dogadywał się z władzami klubu, o ówczesnej prezes, Martynie Pajączek, mówił otwarcie, że nie zna się na piłce. Dyrektor się rozczarował, bo przecież był po świetnym czasie w Wiśle Płock, a niespodziewanie napotkał na zakręt swojej kariery.

I to też nie działało na korzyść Jagiellonii. Mamy bowiem kasę, sympatię i chęć rewanżu. Nie wyszło za pierwszym razem, ma wyjść za drugim. Jak rywalizować z takim kolosem możliwości i nadziei?

Łukasz Masłowski odchodzi z Jagiellonii Białystok. To była świetna kadencja

Dzisiaj krytycy Masłowskiego będą mu wyciągać okienka transferowe z minionego sezonu, które były słabe. Masłowski pudłował z Jóźwiakiem, Nahuelem, Syllą, Bażdarem, AZ Jacksonem, ktoś w ogóle jeszcze pamięta o kimś takim jak Prip? Dziwiło też wydawanie kupy kasy – z perspektywy Jagi – na Szmyta, gdyż ten, mimo paru przebłysków, wiosną się jednak nie obronił (ale może stanie się to później).

Reklama

Być może Masłowski wpadł w pułapkę ego, to znaczy – wydawało mu się, że każdy niepopularny transfer i tak wypali, tak jak miało to miejsce wcześniej. Inna sprawa, że dyrektor musiał poruszać się w ścisłych, wąskich możliwościach Jagiellonii – i tu w zasadzie dochodzimy do kolejnego punktu argumentów Widzewa – a kto by nie chciał mieć po prostu więcej kasy do wydania? To jest dla dyrektora sportowego w Ekstraklasie sytuacja generalnie nieznana, mieć możliwość płacić za piłkarzy – wydawałoby się – nierealne kwoty i budować kadrę tak, jak się chce, bez kłótni o każde euro.

Zobaczymy, jak te możliwości wpłyną na kompetencje Masłowskiego, ponieważ z tym u polskich dyrektorów jest źle. Transfery za kilka milionów są w Ekstraklasie po prostu nietrafione. Natomiast to, że Masłowski ma oko do piłkarzy, mimo słabych ostatnich dwóch okienek, w ogóle nie podlega dyskusji. Pululu, Marczuk, Hansen, Sacek, Nene, Kubicki, Czurlinow, Wojtuszek, Skrzypczak… Ileż było tych piłkarzy, często nieoczywistych, których Masłowski ściągał, a potem oni świetnie wyglądali w Jagiellonii. No od groma.

Każdy, kto będzie deprecjonował pracę Masłowskiego, narazi się na śmieszność. To była znakomita kadencja. Masłowski, patrząc na to co zrobił dla klubu i co ten klub z nim wygrał, na jaki poziom wskoczył, odchodzi jako jego legenda.

A w Widzewie – na to wychodzi – kolejna rewolucja. Zmieniają się trenerzy, bramkarze, zmieniają się też najwyraźniej dyrektorzy sportowi. I chyba teraz Łodzianie muszą trafić. Bo jak nie trafią z Łukaszem Masłowskim, to z kim by mieli?

Reklama

Fot. Newspix

65 komentarzy
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Hej, TVP, musicie kupić mecze Rakowa. Wasze konflikty nikogo nie interesują

Paweł Paczul
11
Hej, TVP, musicie kupić mecze Rakowa. Wasze konflikty nikogo nie interesują
Liga Europy

Piłkarz Lecha przeprosił po klęsce. „Ta porażka nas nie zdefiniuje”

Kacper Korpak
2
Piłkarz Lecha przeprosił po klęsce. „Ta porażka nas nie zdefiniuje”

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Hej, TVP, musicie kupić mecze Rakowa. Wasze konflikty nikogo nie interesują

Paweł Paczul
11
Hej, TVP, musicie kupić mecze Rakowa. Wasze konflikty nikogo nie interesują