Hej, TVP, musicie kupić mecze Rakowa. Wasze konflikty nikogo nie interesują

Paweł Paczul

30 lipca 2026, 21:41 • 3 min czytania 33

Reklama
Hej, TVP, musicie kupić mecze Rakowa. Wasze konflikty nikogo nie interesują

Pierwszy mecz Rakowa w Europie leciał w Kanale Sportowym, drugi w Telewizji Republika. Dla obu tych platform to na pewno fantastyczna sprawa, natomiast należałoby zadać pytanie: a gdzie w tym wszystkim było TVP? I dlaczego nigdzie?

Reklama

Niestety odpowiedź nie stawia publicznego nadawcy w pozytywnym świetle. Otóż jak wynika z tekstu na Sport.pl, TVP nie postarała się o prawa do meczów Rakowa ze względu na konflikt z Markiem Szkolnikowskim, który jest dyrektorem zarządzającym w klubie z Częstochowy. My też to sprawdziliśmy i faktycznie – nie było nawet oferty, bo kierownictwo stacji jest obrażone na Szkolnikowskiego według zasady „proszę pani, bo Marek powiedział…”.

Cóż, Szkolnikowski po odejściu z TVP, między innymi na naszych łamach wypowiadał się krytycznie na temat działań rządzących telewizją. No, ale było za co krytykować, w końcu chociażby pakiet, jaki TVP nabyła do Ligi Mistrzów, okazał się przecież kuriozalny. Natomiast nawet gdyby Szkolnikowski gadał głupoty, opowiadał, że Kwiatkowski ma na imię Jacek, a nie Jakub, obrażał, że powinien prowadzić wózek w sklepie, a nie telewizję, to… jakie to ma znaczenie?

Telewizja – podkreślmy – publiczna, ma na swoich, znów podkreślmy, publicznych kanałach działać z korzyścią dla polskich widzów. Nikogo nie interesuje, czy Jakub się lubi z Markiem, czy akurat nie. Raków to polska drużyna i po prostu obowiązkiem TVP jest zrobienie wszystkiego, żeby jej mecze leciały na otwartych kanałach. No jest to kuriozalne, żeby zamiast zwykłej transmisji widz musiał oglądać, nazwijmy to, „inną” (mowa o tej dzisiejszej), gdzie kody QR latają jak fajerwerki w sylwestra.

A wszystko dlatego, że jeden dyrektor się nie lubi z drugim? Przecież to jest absurd.

Reklama

Swoją drogą Polsat również nie przystąpił do rozmów, bo tutaj też jest konflikt ze Szkolnikowskim, tym razem chodzi o Mariana Kmitę, ale Polsat, to Polsat, prywatna stacja, niech robi, co chce. Ale telewizja – no ostatni raz podkreślmy – publiczna?! Ma swoje wyraźnie zaznaczone obowiązki.

Oczywiście należy założyć, że w TVP zaprzeczą i wskażą szereg innych argumentów, dlaczego tego spotkania nie było, ale dajcie spokój. GKS jest, Lech był, Polsat wziął Górnik, Jagiellonia też zostanie pokazana, tylko jakoś na Raków się nie złożyło. A że rywal najsłabszy? Starcia z nie takimi herosami już pokazywano, zresztą jakie to ma znaczenie – transmisja w KS pokazała, że ludzie chcą to oglądać.

Póki co kontaktu w sprawie kolejnej rundy i Rakowa nie było, ale okej, może trzeba było poczekać na wyeliminowanie Valetty (od wczoraj czekamy na wszystko do ostatniego gwizdka, w porządku). Natomiast Raków zrobił awans, więc TVP – do dzieła.

Wasze konflikty nikogo nie interesują, jesteście panami tej telewizji w gruncie rzeczy tylko na chwilę. Co więcej: choć jesteście panami, to wasza rola jest jednak służebna: wobec widzów.

Reklama

Fot. FotoPyk

33 komentarzy
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama