Luis Enrique chwali rywala. „Arsenal na to zasłużył”

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

30 maja 2026, 09:20 • 2 min czytania 1

Reklama
Luis Enrique chwali rywala. „Arsenal na to zasłużył”

To już dziś, finał Ligi Mistrzów, starcie konsekwentnego Arsenalu z wybuchowym PSG. Przed spotkaniem Luis Enrique odwiedził salę konferencyjną i odpowiedział na kilka pytań dziennikarzy. Między innymi na to, które jasno nakreśla oś tego ważnego meczu – o styl obu zespołów.

Reklama

Są to dwa podobne podejścia, ale z różnymi taktykami. Arsenal to także drużyna, która strzela dużo bramek i bardzo dobrze się broni. Są to po prostu dwa różne podejścia taktyczne – przekonuje Luis Enrique. Nie wiadomo, czy to z grzeczności, czy może faktycznie tak powinniśmy patrzeć na obie drużyny. Obie świetne, ale w swoim wyjątkowym stylu.

Luis Enrique docenia rywala. „Nie jestem zaskoczony”

Hiszpan przyznaje też otwarcie, że ma wobec Arsenalu duży szacunek. Patrzy na zespół z Londynu jak na kompletny już projekt Mikela Artety. – Nie jestem zaskoczony, że wygrał Premier League, Arsenal na to zasłużył. Byli najbardziej konsekwentną stroną, są najlepszą drużyną w Anglii. Jeśli się nie mylę, jest to jego szósty lub siódmy sezon z Arsenalem i wyraźnie widać typ drużyny, którą zbudował – zauważył Enrique.

Jak zatem może wyglądać finał? Przed rokiem Paryżanie dali prawdziwy popis i roznieśli Inter wygrywając aż 5:0. Teraz Luis Enrique przekonuje, że nie ma faworyta: – W zeszłym roku mieliśmy dominację, która tak naprawdę nie odzwierciedlała prawdziwego poziomu obu klubów, ale to jest piłka nożna. W tym finale chyba nie ma faworyta.

No zobaczymy. To może być bardzo interesujące starcie, bo oba zespoły potrafią narzucać rywalom swój styl, ale i odnajdywać się na boisku wtedy, gdy warunki zaczyna dyktować rywal. Kawał piłki w finale Ligi Mistrzów? Nie mamy nic przeciwko!

Reklama

For. Newspix

1 komentarz
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama