W Realu Madryt ostatnio nie zgadza się w zasadzie nic. Nie ma wyników, nie ma atmosfery. Jak gdyby tego było mało, Florentino Perez dolał oliwy do ognia swoim zdumiewającym występem na specjalnej konferencji prasowej, która szybko zmieniła się w słowną szermierkę z dziennikarzami i rozkładanie na czynniki pierwsze mniej lub bardziej oderwanych od rzeczywistości teorii prezesa klubu. A najgorsze, że sezon 2025/26 jeszcze się nie zakończył, no i w czwartek Królewscy musieli zagrać na Bernabeu z Realem Oviedo.
Umówmy się: było to starcie o zerowej temperaturze. Gospodarze już wiedzą, że zostaną wicemistrzami kraju. Goście już wiedzą, że spadną.
Jako się rzekło: zero emocji.
Vinicius wygwizdany. Garcia dał prowadzenie Realowi
Nie może zatem dziwić, że w pierwszej połowie spotkania momentami najciekawiej było na trybunach. Na przykład w chwili, gdy stewardzi uniemożliwili jednemu z fanów zaprezentowanie transparentu uderzającego we wspomnianego Pereza.
Albo wówczas, kiedy sam Florentino żywo z kimś dyskutował, wychylając się przez balustradę.
Esto es lo más surrealista que he visto en tiempo, Florentino enganchándose con nanomourinhismo en el palco del Cuernabeu pic.twitter.com/FqCvwVBCFR
— José Aurelién Martín ‘Petón’ (@LawrenceLlaneza) May 14, 2026
Jednak nie tylko prezes Los Blancos obrywał od sympatyków. Łatwego dnia na Bernabeu nie miał także Vinicius Junior, którego kontakty z piłką były po prostu wygwizdywane. No a Brazylijczyk nie za bardzo sobie pomagał, ponieważ przed przerwą notorycznie zawodził w kluczowych fragmentach akcji Realu. Zepsute strzały, kiksy w dogodnych sytuacjach, niepotrzebne dryblingi – no nie kleiła się gra 25-latkowi. Być może właśnie dlatego, że nie otrzymał wsparcia od publiczności.
Natomiast całościowo gospodarze nie prezentowali się aż tak źle, jak można było przypuszczać. Szybko zdominowali czerwoną latarnię LaLigi, wykreowali sobie kilka niezłych szans strzeleckich. No i, co najważniejsze, tuż przed przerwą przypieczętowali swoją przewagę golem.
Piłkę do siatki skierował Gonzalo Garcia, walczący o swoją przyszłość w zespole (albo przynajmniej o korzystne oferty transferowe latem).
Mbappe wygwizdany do kwadratu. Tylko się uśmiechał
Po zmianie stron zapachniało jednak w Madrycie niespodzianką. Goście przejęli bowiem inicjatywę, no i nawet parokrotnie przedostali się w pole karne Królewskich, w dużej mierze za sprawą niefrasobliwości defensorów Realu w rozegraniu piłki (poważny błąd pod własną bramką popełnił między innymi David Alaba). Ekipa z Oviedo była jednak w swoich atakach koszmarnie mało konkretna. Straszliwie brakowało decyzyjności pod bramką strzeżoną przez Thibaut Courtois. Chwilami aż się prosiło, żeby po prostu huknąć bez zastanowienia, nie kombinować, a ci dalej: jeszcze jedno poprawienie piłki, jeszcze jeden zwód, jeszcze jedno podanie…
No i guzik z tego wszystkiego wyszło. Gospodarze odzyskali kontrolę nad meczem i już jej nie odpuścili.
Wydarzeniem drugiej połowy nie był jednak ani początkowy zryw Realu Oviedo, ani nawet ładny gol Jude’a Bellinghama na 2:0, tylko wejście na murawę Kyliana Mbappe. Przypomnijmy: autora 41 bramek w 42 meczach bieżącego sezonu klubowego. Powracający po kontuzji Francuz został po prostu zmasakrowany gwizdami i buczeniem przez madrycką publiczność. O ile w przypadku Viniciusa można było mówić o zamanifestowanej niechęci fanów, tak w przypadku Mbappe wyglądało to wręcz na wściekłość. 27-latek zareagował nerwowymi uśmieszkami, ale czeka go sporo pracy, by Bernabeu na nowo się w nim zakochało.
𝐌𝐁𝐀𝐏𝐏𝐄 𝐖𝐘𝐆𝐖𝐈𝐙𝐃𝐀𝐍𝐘 𝐍𝐀 𝐁𝐄𝐑𝐍𝐀𝐁𝐄𝐔! 😬
Nie było to najcieplejsze przywitanie, kiedy Francuz meldował się na placu gry… 👀 #lazabawa 🇪🇦 pic.twitter.com/nAkP8EcteF
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) May 14, 2026
W tym sezonie na pewno Mbappe nie zdoła już kibiców udobruchać.
Czwartkowa wygrana z Realem Oviedo nie zmieniła w sytuacji Królewskich nic. Powiedzielibyśmy, że to klasyczny mecz do zapomnienia, no ale to akurat nie byłaby do końca prawda. Bo o wygwizdaniu największych gwiazd Los Blancos z pewnością będzie się jeszcze długo rozmawiało.
Real Madryt – Real Oviedo 2:0 (1:0)
- 1:0 – G. Garcia 44′
- 2:0 – J. Bellingham 80′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl