Królewski po udanym powrocie Wisły: Muszę nauczyć się dyplomacji

Marcin Ziółkowski

26 lipca 2026, 23:57 • 5 min czytania 1

Reklama
Królewski po udanym powrocie Wisły: Muszę nauczyć się dyplomacji

Wisła Kraków po bardzo dobrym występie pokonała GKS Katowice 2:1. Dla Białej Gwiazdy był to pierwszy występ na  poziomie Ekstraklasy od czterech lat, kiedy to przegrała już jako spadkowicz z Wartą Poznań przed własną publicznością. Nastroje przez ten czas bywały różne, ale nudno nigdy nie było. Jarosław Królewski po spotkaniu wypowiedział się przed kamerami Canal+.

Reklama

Królewski szczęśliwy, ale daleko mu do samozachwytu

Choć Wisła Kraków to beniaminek sezonu 2026/27, w jej boiskowych poczynaniach było widać dużo jakości. Zespół Mariusza Jopa rósł z każdą minutą w tym spotkaniu, co jest nie lada sztuką przeciwko podopiecznym Rafała Góraka, rewelacji ubiegłego sezonu i tegorocznego pucharowicza. Królewski jest bardzo zadowolony z tego, co zobaczył przy Reymonta i podkreśla jedno: drużyna, bez wyjątków, była tego wieczoru niezawodna. Świetnie też jego zdaniem widzieć w Ekstraklasie klubowych wychowanków w pierwszym składzie.

– Jesteśmy zadowoleni z postawy drużyny. Wynik to jedno, tu byłbym daleki od hurraoptymizmu (…) Trzeba być bardzo konsekwentnym i trzy punkty cieszą. Kluczowe dla nas jest to, jak drużyna się prezentowała, zarówno podstawowa jedenastka, jak i zmiennicy, to jak wyglądali nowi zawodnicy. Jesteśmy zadowoleni również z tego jak wyglądała intensywność na tle GKS-u Katowice. Bardzo doceniam kunszt trenera Góraka.

– Taktycznie też wyglądaliśmy dobrze, kibice są zadowoleni. Dużo pracy przed nami, dobrze, że graliśmy to, co również na drugim poziomie rozgrywkowym i wierzę, że będziemy się rozwijać. Serce rośnie, gdy widzę Kubę Krzyżanowskiego, Maćka Kuziemkę i Kacpra Dudę wyglądających świetnie i od pierwszej minuty.

 

Reklama

Królewski podkreślił też, że spośród beniaminków Wisła Kraków wypadła w pierwszej kolejce najlepiej. Widzi w tym zasługę dobrego zbadania ligi pod kątem tego, jak poszczególne zespoły rozwijały się na wielu polach.

– My mamy dobrze zbadaną Ekstraklasę, wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Ten mecz był na najwyższym poziomie pod kątem beniaminków. Chodzi mi o dojrzałość taktyczną, intensywność i jakość. Myślę, że ten był najlepszy. Jesteśmy zadowoleni, myślę, że trener również. Zdarzały nam się mecze wygrywane wysoko, z wielką jakością, a potem te gorsze, a takich Ekstraklasa nie będzie wybaczać. Mamy dobrze przygotowane plany (…) Poniedziałek to praca nad kolejnym meczem.

Reklama

 

Nie zabrakło też ponownego poruszenia wątku „dobrze zbadanej Ekstraklasy”. Dziennikarze byli bardzo ciekawi na temat tego, co w takim planie Wisły Kraków znajduje się, ale Królewski zwrócił uwagę, że choć chciałby takie dane udostępnić, to wie, że mimo interesującego tematu, są tam pewne informacje, które siłą rzeczy muszą pozostać wyłącznie w posiadaniu Wisły Kraków.

Reklama

Mamy współpracę nad pewnym projektem z Canal+, więc będzie okazja zobaczyć Wisłę od kuchni, jak przygotowywaliśmy się do tego sezonu. Przedstawiałem coś takiego przed grupą kilkuset osób (…) Mamy tam to, co się zmieniało [w Ekstraklasie – MZ] na przestrzeni kilku ostatnich lat. Jak wyglądała intensywność, fazy przejściowe, przygotowania do meczów, budowania akcji.

– Mamy to przygotowane, wiemy, jak na tym tle wygląda Wisła, też jeśli chodzi o motorykę. Jestem zwolennikiem zjawiska open source, więc pewnie bym to udostępnił, ale dział sportowy mówi „hola hola”, możemy pokazywać tylko niektóre rzeczy. W większej części pewnie zostanie to dla nas. Liczy to jakieś 260 stron, myślę, że to ciekawa lektura.

Reklama

– Zawsze mamy grać do przodu, ofensywnie, przejmować inicjatywę. To się pewnie nie zmieni. Raczej mieliśmy ten mecz pod kontrolą. Druga połowa pokazała styl Wisły. To dla nas takie pierwsze przecięcie z Ekstraklasą (…) Wydaje mi się, że drużyna zagrała dobrze, mądrze taktycznie. Mogliśmy strzelić więcej bramek (…) Dziś myślę, że pokazaliśmy, że byliśmy lepszym zespołem.

Za najmocniejszy punkt Wisły Kraków w obecnym kształcie pod kątem sportowym Królewski uznaje konfigurację oraz potęgę zespołu w obecnym składzie personalnym, także licząc sztab.

– Przede wszystkim konfiguracja. Pieczołowicie analizowaliśmy, kto tu ma trafić. Jesteśmy silni jako drużyna, wiemy, jakie mamy braki. Nie było rewolucji, budowaliśmy drużynę krok po kroku. Mamy bardzo doświadczony zespół trenerski, mamy też modele raportowania, wiemy, kiedy reagować. Dużo rzeczy będzie miało tutaj znaczenie, poczekajmy na większe wnioski po pięciu, sześciu kolejkach.

 

Reklama

Nie zabrakło też pytania o Mateusza Stolarskiego. Od wielu tygodni łączy się tego szkoleniowca z Wisłą Kraków. Królewski podkreślił, że nie planuje żadnych tego typu zmian w najbliższym czasie i stara się śledzić trendy na rynku.

Ta lista trenerów się zmienia. Mamy taki swój proces metodologiczny. Jest tam wielu trenerów, zależy od aspektu, który chcemy rozwijać (…) Jesteśmy zadowoleni ze swojego sztabu, chcemy to rozwijać. Póki jesteśmy w stanie naprawiać błędy, nie ma co myśleć o rewolucji, nie jesteśmy w kontakcie z żadnym z trenerów.

Reklama

– Nasz rywal [GKS Katowice – MZ] to świetny wzór dla nas. Dziś widzimy ich na trybunach w dużej liczbie. Trzeba ludziom z Polski dawać więcej szans.

Doskonale znanym tematem jest to, że Królewski lubi w social mediach wejść w tryb zadymiarza. Prowokacyjnie zapytano, kiedy czeka kibiców pierwsza „afera”.

– Obiecałem, że będę spokojny w Ekstraklasie. Wyżyłem się w pierwszej lidze. Mam tyle ciekawych projektów w Wiśle, że mniej czasu na to jest, ale nie znamy dnia, ani godziny. Spokojnie, moi drodzy. Będę raczej radykalnie szczery, choć muszę nauczyć się większej dyplomacji w Ekstraklasie. Mamy skupienie na czymś innym.

Wisła Kraków w drugiej kolejce zmierzy się na wyjeździe z Piastem Gliwice. Mecz 1 sierpnia.

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Andreou bliski odejścia z Widzewa. Poprosił, by nie grać z Motorem

Braian Wilma
1
Andreou bliski odejścia z Widzewa. Poprosił, by nie grać z Motorem

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Andreou bliski odejścia z Widzewa. Poprosił, by nie grać z Motorem

Braian Wilma
1
Andreou bliski odejścia z Widzewa. Poprosił, by nie grać z Motorem
Ekstraklasa

Trener Rakowa postawił na 17-letniego bramkarza. Wytłumaczył swoją decyzję

Braian Wilma
3
Trener Rakowa postawił na 17-letniego bramkarza. Wytłumaczył swoją decyzję