Edward Hodge, były specjalista od przygotowania fizycznego pracujący z piłkarzami Premier League, przeżywa poważne problemy po przeprowadzce do Polski. Anglik wraz z żoną zamieszkał w Złotorii pod Toruniem, jednak zamiast spokojnego życia spotkał się z ksenofobicznymi atakami, groźbami i wrogością części mieszkańców. O sprawie poinformowały „SportoweFakty WP”.
Hodge w przeszłości współpracował z zawodnikami występującymi w Premier League, w tym piłkarzami Chelsea. W 2024 roku razem z żoną Małgorzatą zdecydował się przenieść do Polski. Małżeństwo szybko zaangażowało się w życie lokalnej społeczności i próbowało wykorzystać swoje doświadczenie oraz znajomości, aby pomagać mieszkańcom.
Koszmar byłego specjalisty z Premier League. „Skradliśmy polską ziemię”
Dzieci ze Złotorii otrzymały między innymi podpisane pamiątki od Cole’a Palmera. Hodge organizował także bezpłatne treningi piłkarskie dla najmłodszych. Jeden z jego podopiecznych otrzymał później szansę w akademii Zagłębia Lubin. Anglik współpracował również z Robertem Lambertem, pomagając żużlowcowi toruńskiego klubu w przygotowaniach do sezonu 2026.
Mimo zaangażowania w życie miejscowości sytuacja rodziny z czasem zaczęła się pogarszać. Według relacji Hodge’a eskalacja konfliktu nastąpiła między innymi po zamontowaniu progu zwalniającego przed ich posesją.
– Ktoś truł posadzone przez nas kwiaty, ktoś inny celowo zostawiał psie odchody pod naszą bramą. Słyszeliśmy, że „skradliśmy polską ziemię”, że jesteśmy „obcy”, a „Złotoria jest tylko dla Polaków”. Jeden z sąsiadów groził nam, mówiąc, że mieszkańcy wsi przyjdą na nas z widłami, bo nie jesteśmy z Polski – opowiedział Anglik w rozmowie ze „Sportowymi Faktami”.
Wrogość miała dotknąć również jego żonę. Małgorzata, która jest Polką, po latach spędzonych za granicą postanowiła wrócić do kraju. Jak twierdzi, zamiast wymarzonego powrotu do ojczyzny spotkała się z nieprzyjemnymi zachowaniami sąsiadów.
– Jestem Polką. Urodziłam się tutaj i po latach chciałam tu wrócić, a oni zniszczyli moje marzenie. Moja bezpośrednia sąsiadka powiedziała mi, że ukradliśmy ten dom jej polskim znajomym, bo oni chcieli go kupić – relacjonowała.
W sierpniu 2026 roku sytuacja miała stać się jeszcze bardziej poważna. Jak wynika z relacji rodziny, niespełna dwa tygodnie temu przed ich domem pojawili się ludzie rozpylający gaz pieprzowy. Kolejnej nocy pod posesję przyjechali zamaskowani mężczyźni. Napastnicy mieli mieć przy sobie noże oraz gaz pieprzowy, a także kierować pod adresem małżeństwa groźby śmierci.
Na miejsce wezwana została policja. Funkcjonariusze zatrzymali trzech podejrzanych. Wobec jednego z nich, 20-letniego mężczyzny, prokuratura zastosowała środki zapobiegawcze. Podejrzany ma obowiązek cztery razy w tygodniu zgłaszać się na policję, a także informować służby o każdym planowanym wyjeździe z miejsca pobytu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Instagram/@ed_hodge10