PSG znów bez zwycięstwa. Monaco triumfuje w Paryżu!

Adrian Mańko

04 września 2026, 23:04 • 4 min czytania 2

Reklama
PSG znów bez zwycięstwa. Monaco triumfuje w Paryżu!

To jest zwycięzca Ligi Mistrzów? To jakaś popierdółka, a nie zwycięzca Ligi Mistrzów! Czwarty mecz na krajowym podwórku, czwarty bez zwycięstwa. PSG przegrało Superpuchar Francji, a w trzech ligowych kolejkach uzbierało… 2 punkty. W piątkowy wieczór długo zanosiło się na przełamanie i pokaz prawdziwej siły Paryżan. Ostatecznie to jednak Monaco wyjechało z Parku Książąt z pełną pulą. Duża niespodzianka i jednocześnie wynik niekoniecznie odzwierciadlający przebieg meczu.

Reklama

Wszystko zgodnie z planem?

Oczy piłkarskiej Francji skierowane były na Maghnesa Akliouche’a, który latem zamienił czerwono-białą koszulkę Monaco na niebiesko-czerwony trykot PSG. W przeciwnym kierunku drogą transakcji bankowych powędrowało 50 mln euro. Jednak to nie Francuz algierskiego pochodzenia był bohaterem tego meczu. Po bezbarwnej grze został zmieniony w 68. minucie, gdy sprawy przestały się układać po myśli Luisa Enrique.

Monaco przystępowało do piątkowego szlagieru jako lider tabeli, a PSG jako… 11. drużyna. Takie rzeczy we Francji obecnie możliwe są tylko na początku sezonu. Ekipa z Księstwa wygrywała dwukrotnie, dwukrotnie do zera. Paryżanie dwukrotnie remisowali 2:2, notabene dwukrotnie wychodząc z niemałych opresji. Otwarte pozostawało pytanie, czy to po prostu nie ten etap sezonu dla drużyny Luisa Enrique czy to symptomy, że dwukrotni triumfatorzy Ligi Mistrzów stoją u progu kryzysu.

Pierwsza połowa meczu raczej zadała kłam tezie, że z PSG dzieje się coś niedobrego. Gospodarze przeważali, grali z większym polotem i w końcu objęli prowadzenie. Ponowienie rzutu rożnego, piłka trafia do Kvichy Kvaratskhelii, a Gruzin dograł na nos do Marquinhosa. Pardon – na klatkę piersiowa, bo właśnie tą częścią ciała Brazylijczyk wbił piłkę do siatki. Mało istotne – mógł wbić, czym tylko sobie zamarzył, bo „ciasteczka” od „Kvaradony” zmarnować nie wypadało, a raczej fizycznie się nie dało.

To nie tak, że PSG gniotło Monaco przez całe 45 minut, ale dało się odnieść wrażenie, że gdy tylko najlepszy zespół Europy ma ochotę podkręcić tempo, to wchodzi na obroty nieosiągalne dla rywali. Groźnie było choćby po kolejnej akcji z udziałem gruzińskiego artysty – tym razem strzał Kvaratskhelii obronił Lukas Hradecky.

Reklama

Wydawało się, że druga połowa będzie miała podobny przebieg. PSG dyktowało warunki, miało wszystko pod kontrolą. Kwestią czasu wydawało się podwyższenie wyniku.

Nie do końca!

Z tym, że niekoniecznie… W 58. minucie – trochę ni z gruszki, ni z pietruszki – goście zameldowali się pod bramką Matvey’a Safonova. Jordan Teze delikatnie wrzucił piłkę, którą głową do bramki wbił Nazinho. Parc des Princes było skonsternowane. Monaco do tej pory z rzadka zagrażało bramce PSG, a niecały kwadrans po przerwie zrobiło się 1:1.

Konsternacja była jeszcze większa, gdy w 72. minucie podopieczni Filipe Luisa wyszli na prowadzenie. Stanis Idumbo zszedł do lewej nogi, huknął ile fabryka dała, a piłka po ciele Safonova ugrzęzła w siatce. Wcześniej bramkową akcję napędzał dynamicznie Denis Zakaria. On piłkę stracił, ale na krótko – ta trafiła do Aleksandra Golovina, który szybko oddał ją do Idumbo.

Od tego momentu jasne stało się, że gra przeniesie się prawie wyłącznie pod bramkę Monaco. PSG przycisnęło. Szukało sytuacji, szukało strzałów. W końcu w 85. minucie piłka wylądowała w siatce. Sęk w tym, że podający Ousmane Dembele spalił. Dłuższa analiza nie była potrzebna. Ofsajd ewidentny.

Reklama

W końcówce meczu naprawdę groźny w ekipie gospodarzy był jedynie Dembele. Najpierw jego niesygnalizowany strzał nieznacznie minął bramkę. Kolejna próba zdobywcy Złotej Piłki została sparowana wyśmienitą interwencją Hradeckiego.

Monaco ograło PSG w rozgrywkach Ligue 1 po raz trzeci z rzędu. To nie lada osiągnięcie, zwłaszcza w erze całkowitej dominacji „katarskiego” Paryża. Zespół Filipe Luisa umacnia się na prowadzeniu w tabeli.

Reklama

Jednocześnie całkiem zasadne stają się pytania o kryzys PSG. Wszystko to prawie w przededniu startu Champions League. Na szczęście dla obrońców tytułu, ich pierwszym rywalem będzie Slovan Bratysława. Tutaj problemów raczej nie będzie.

PSG – AS Monaco 1:2 (1:0)

  • 1:0 – Marquinhos 31′
  • 1:1 – Nazinho 58′
  • 1:2 – S. Idumbo 72′
Reklama

fot. Newspix

2 komentarze
Adrian Mańko

Wychowanek świętej pamięci Lubelskiego Sport Expressu, do którego trafił jeszcze w liceum, wyłowiony jako młody talent portalu Lublinianka.NET. W Lubliniance od 20 sezonów pełni rolę spikera, a w dziennikarstwie zwiedził kilka tytułów, ostatnio Dziennik Wschodni. Najdłużej pracował jednak na chwałę jednego z buków. Od 2005 roku tworzy własny projekt piłkarski - LAKP. Piłka nożna? Zawsze i wszędzie! Liga Mistrzów, Premier League, Ekstraklasa, okręgówka, B-klasa. Wszystko jedno. Nie gra w padla. Ale gra w tenisa. Lubi też żużel.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Ameyaw się pożegnał. „Wiele rzeczy pozostaje dla mnie niezrozumiałych”

Jan Broda
5
Ameyaw się pożegnał. „Wiele rzeczy pozostaje dla mnie niezrozumiałych”

Ligue 1

Reklama
Ligue 1

PSG już skreśliło nowy nabytek? Francuz poza kadrą meczową

Kacper Korpak
0
PSG już skreśliło nowy nabytek? Francuz poza kadrą meczową
Ligue 1

Luis Enrique zapytany o Złotą Piłkę. Nie ma żadnych wątpliwości

Marcin Długosz
6
Luis Enrique zapytany o Złotą Piłkę. Nie ma żadnych wątpliwości