Okazuje się, że wybronienie trzybramkowej zaliczki po pierwszym meczu nie jest takie łatwe, o czym w czwartek przekonała się kolejna, po Lechu Poznań, drużyna. W drugiej rundzie eliminacji Ligi Konferencji Dinamo Tbilisi roztrwoniło wspomnianą przewagę z domowego spotkania i zostało rozbite na wyjeździe przez Żalgiris Wilno (ech, znowu skojarzenie z eurow*ierdolem Lecha) aż 7:2.
Środowy wieczór przejdzie do niechlubnej historii Lecha Poznań i całej polskiej piłki. Mistrz Polski, mimo zwycięstwa 4:1 w pierwszym meczu na wyjeździe, wypuścił z rąk całą zaliczkę i przegrał z Aarhus po rzutach karnych. Kolejorz stał się tym samym pierwszą drużyną w historii eliminacji Ligi Mistrzów, która roztrwoniła u siebie taką przewagę, wypracowaną na wyjeździe.
Klęska Dinama na Litwie. Żalgiris spuścił Gruzinom lanie i odrobił straty z nawiązką
Okazuje się, że w meczu rewanżowym eliminacji można wypaść jeszcze gorzej od Lecha. W czwartek, w ramach drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji Żalgiris Wilno podejmował Dinamo Tbilisi. W pierwszym spotkaniu w Gruzji tamtejszy zespół wygrał 3:0 i, podobnie jak Kolejorz, w rewanżu musiał jedynie postawić przysłowiową kropkę nad „i”.
No i jej nie postawił. Delikatną okolicznością łagodzącą może być fakt, że Gruzini, w przeciwieństwie do Lecha, rozgrywali rewanż na wyjeździe, natomiast i tak nic nie tłumaczy tak sromotnej porażki.
Żalgiris ruszył do ataku od początku spotkania i jeszcze przed upływem 10 minut wywalczył rzut karny. Z jedenastu metrów pomylił się jednak Nikola Petković. Litwini rozpoczęli odrabianie strat kilkanaście minut później, kiedy z podania Pauliusa Golubickasa skorzystał Stanisław Bilenkij. Niewykorzystana jedenastka nie wpłynęła więc na podejście gospodarzy, tak samo jak gol stracony chwilę przed przerwą.
Druga połowa rozpoczęła się od dwóch kolejnych trafień Żalgirisu autorstwa wspomnianego Petkovicia i Bryana Teixeiry. Dinamo próbowało jeszcze walczyć i w 72. minucie Mate Wacadze strzelił nawet drugiego gola dla swojego zespołu, ale to był ostatni moment, w którym jego ekipa doszła do głosu.
Zawodnicy z Wilna rozegrali bowiem koncertowe ostatnie minuty. Już w kolejnej akcji po stracie drugiej bramki trafił znowu Petković. Wówczas na tablicy świetlnej widniał wynik 4:2. Żalgiris musiał więc strzelić jeszcze jednego gola, by wyrównać stan dwumeczu. Zrobił to w 82. minucie, kiedy na listę strzelców kolejny raz wpisał się Bilenkij, ale to nie było wszystko. W samej końcówce Ukrainiec skompletował hat-tricka po pięknym uderzeniu zza pola karnego, a chwilę wcześniej strzałem równie pięknej urody, które wysunęło gospodarzy na prowadzenie, popisał się Nemanja Mihajlović.
Da się bardziej stracić 3-0 pierwszego meczu pic.twitter.com/VKJOdUkmwh
— Piotr Klimek (@pklimek99) July 30, 2026
Ludzie zgromadzeni na na Stadionie LFF nie dowierzali, co właśnie zobaczyli. Kibice skakali, łapali się za głowy. Skończyło się zwycięstwem Żalgirisu 7:2. W dwumeczu Litiwni pokonali Dinamo 7:5.
Żalgiris Wilno – Dinamo Tbilisi 7:2 (w dwumeczu 7:5)
- 1:0 – S. Bilenkij 25′
- 1:1 – Leo Santos 40′
- 2:1 – N. Petković 59′
- 3:1 – B. Teixeira 61′
- 3:2 – M. Wacadze 72′
- 4:2 – N. Petković 73′
- 5:2 – S. Bilenkij 82′
- 6:2 – N. Mihajlović 88′
- 7:2 – S. Bilenkij 90′