Manchester United blisko dna. Kolejna wstydliwa klęska

Patryk Idasiak

25 października 2026, 18:35 • 4 min czytania 1

Reklama
Manchester United blisko dna. Kolejna wstydliwa klęska

Manchester United z Bruno Fernandesem jest kiepski, a bez niego jeszcze gorszy. Po ostatnich komentarzach uderzających w trenera Portugalczyk zasiadł na ławce i obserwował fatalny występ kolegów. Kibicom pamiętającym jeszcze czasy Fergusona nie mieści się w głowie, że na Old Trafford przyjeżdża sobie Bournemouth i wygrana jest dla tej ekipy tak łatwa jak wyjście po bułki do piekarni. 

Reklama

W 40. minucie Manchester United miał na koncie… jeden strzał niecelny. Na Old Trafford. Jeszcze raz – jeden strzał niecelny na własnym boisku. Nie przyjechała tam FC Barcelona czy Bayern w rozgrywkach Ligi Mistrzów, tylko Bournemouth i to będące w przebudowie, bo przecież odszedł stamtąd Andoni Iraola.

Ale widać już, że Wisienki pod wodzą Marco Rose zaczynają łapać niezły rytm. Była to bowiem ich czwarta wygrana z rzędu. I to czwarta pewna, z handicapem, czyli przewagą przynajmniej dwóch bramek. Ba, czwarta do zera! Dopiero co pokonali Milan w Lidze Europy i to aż 3:0.

A Manchester United nie wygrał już… ósmego meczu z rzędu. Katastrofa.

Reklama

Więcej kartek niż udanych akcji Manchesteru United

Czerwone Diabły – jeśli czymś się wyróżniały – to… byciem spóźnionym. Spóźniony był Santos, który brzydko wyciął Adriena Trufferta. Tielemans nie nadążył z kolei za Rayanem i musiał go szarpnąć. Spóźniony był też Harry Maguire, który za wolno doskoczył do Kluiverta i go odepchnął. Ayden Heaven miał szczęście, że wślizgiem dwoma nogami wszedł bezpośrednio w piłkę, bo gdyby rywal nie odpuścił, to byłaby tu wielka szansa na złamanie nogi i kilka spotkań zawieszenia.

Reklama

Manchester United łapał więcej żółtych kartek niż miał na koncie udanych akcji w ofensywie. Wyglądało to naprawdę dramatycznie. Żeby jeszcze bronił dobrze… Transfer Andreya Santosa to chyba na razie największy flop okienka letniego. Brazylijczyk zawalił z Como, a teraz zawalił przy stałym fragmencie i jeszcze grał z „żółtkiem” na koncie od 22. minuty za wspomnianą brzydką kosę.

Pięć minut wstrząsnęło gospodarzami. Choć w zasadzie to sami są sobie winni, bo druga bramka to „babol” Leny’ego Yoro. Tu już nie zawiodło krycie, tylko Francuz zwyczajnie się wywalił. Ba, to nie wszystko w tej akcji, bo Carlos Baleba… po prostu odpuścił, zatrzymał się. Był pewny, że Yoro to wybije, no więc po co miał biec i asekurować swojego gościa? A później było już za późno, żeby zatrzymać Taverniera, który z łatwością strzelił do pustej bramki.

Reklama

Kibice zaczęli wychodzić, realizator wyłapywał najpierw minę Micheala Carricka, a później Bruno Fernandesa, który siedział na ławce za krytykę taktyki w meczu z Como. Portugalczyk nie dostał tego dnia ani minuty. Był jeszcze świadkiem, jak jego koledzy tracą gola na 0:3 w drugiej połowie.

Ogólnie wyglądało to po prostu dramatycznie. Bournemouth stworzyło aż sześć tzw. „wielkich szans”, co oznacza, że trójka była najniższym wymiarem kary. Rayan strzelił fatalnie, kiedy ze skrzydła wychodził sam na sam z Lammensem. W innej sytuacji ten sam zawodnik minął Lisandro Martineza i tym razem słabszą nogą kopnął obok bramki, choć tu ewentualny gol mógłby zostać anulowany z powodu zahaczenia Argentyńczyka.

Reklama

Tyle, że Manchester United grał po prostu koszmarnie, sam sobie strzelił gola numer dwa i gola numer trzy. Przy tym ostatnim maczał palce Senne Lammens. I nie tylko palce, ale też łokcie czy barki. Wybiegł z bramki, a Evanilson z łatwością go minął.

Manchester United starał się cisnąć, ale było to już w zasadzie wtedy, gdy przegrywał dwiema czy trzema bramkami, więc rywal tylko czekał w tyłach. Tak więc niech nikogo nie zmylą statystyki z ich większą liczbą strzałów. Bo nie była to nieskuteczność, a po prostu wiele prób z dystansu czy tych zablokowanych. Jedyną taką konkretną szansę miał Bryan Mbeumo jeszcze w pierwszej połowie. I to tyle.

Reklama

Kibice wspierają Carricka, są źli na zarząd klubowy

Dość wymowne jest też to, że Old Trafford po tej porażce wspierało Michaela Carricka, legendę, która rozegrała tutaj 464 spotkania. Zdaje się jednak, że nic już jego głowy nie uratuje, ale czy aby na pewno problemem United są trenerzy? I tu akurat może należałoby po prostu dokonać populistycznej rewolucji. Wywalić prawie wszystkich na zbity pysk i zacząć budować od nowa. Carrick zresztą po meczu okrążył stadion i dziękował kibicom. Trochę to wyglądało jak pożegnanie…

Na pewno złość kibiców jest skierowana bardziej w stronę piłkarzy, a już najbardziej właściciela i dyrektorów zarządzających. Kiedy tylko Carrick zszedł do tunelu, a zostali sami gracze, momentalnie pojawiły się gwizdy.

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

„Zimny” zmiażdżył Papszuna: „Legia gra ważne mecze tylko z nami”

Kacper Korpak
10
„Zimny” zmiażdżył Papszuna: „Legia gra ważne mecze tylko z nami”
La Liga

700 zł za gola w meczu FC Barcelona – Real Madryt w Lebull! (Stawka: 2 zł)

Damian Maniecki
0
700 zł za gola w meczu FC Barcelona – Real Madryt w Lebull! (Stawka: 2 zł)

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

„Zimny” zmiażdżył Papszuna: „Legia gra ważne mecze tylko z nami”

Kacper Korpak
10
„Zimny” zmiażdżył Papszuna: „Legia gra ważne mecze tylko z nami”
La Liga

700 zł za gola w meczu FC Barcelona – Real Madryt w Lebull! (Stawka: 2 zł)

Damian Maniecki
0
700 zł za gola w meczu FC Barcelona – Real Madryt w Lebull! (Stawka: 2 zł)