Kluczowy rok Kamila Grabary. Ma do wygrania wszystko

Marcin Długosz

23 sierpnia 2026, 11:44 • 7 min czytania 2

Reklama
Kluczowy rok Kamila Grabary. Ma do wygrania wszystko

Po dwóch latach przerwy, Polak powraca do bramki Juventusu. Siedem lat w Turynie spędził Wojciech Szczęsny, teraz czas na Kamila Grabarę. Reprezentant Polski będzie rywalizował o miejsce między słupkami Starej Damy z Guglielmo Vicario. 27-latek – przynajmniej na papierze – dokonuje obiecującego ruchu, który może mu otworzyć furtkę na przyszłość.

Reklama

„Myślę, że ta decyzja sportowo się nie obroni” – mówił Szczęsny przed dwoma laty w Eleven Sports, komentując zachowanie Juventusu, który rozwiązał kontrakt z Polakiem i zatrudnił Michele Di Gregorio. Włoch trafiał na Allianz Stadium jako czołowy bramkarz ligi – za sezon 2023/2024 zgarnął statuetkę dla najlepszego bramkarza Serie A, choć występował jedynie w barwach Monzy.

Szczęsny okazał się prorokiem

Na papierze zatem wiele się broniło, ale rzeczywistość okazała się dość brutalna. Di Gregorio szybko się przekonał, że gra w klubie ze średniej ligowej półki to zupełnie co innego niż w barwach Juventusu, gdzie co kilka dni wymaga się zwycięstw i postawy na najwyższym poziomie.

O ile debiutancki sezon 2024/2025 był jeszcze względny, całkiem niezły, o tyle w poprzednich rozgrywkach wszystko się już posypało. Na tyle, że wiosną Di Gregorio wyglądał już na piłkarza będącego w totalnym dołku – sportowym i psychicznym – przez co wylądował na ławce.

W marcu i na początku kwietnia bronił Mattia Perin, aż doznał problemów z łydką i były golkiper Monzy wrócił do bramki. Juventusowi wybitnie już nie pomógł, a sezon zakończył się klęską Turyńczyków – osunęli się na szóste miejsce i wylądowali w Lidze Europy.

Reklama

Przebudowując nieco zespół tego lata, Stara Dama postawiła także na zmianę w bramce. Di Gregorio wysłała na wypożyczenie z opcją wykupu do Bournemouth, a Perin lada chwila ma podpisać kontrakt z Palermo. Ekipa z Sycylii ma ogromne ambicje powrotu do Serie A i doświadczony ligowiec ma jej w tym pomóc.

Kwestię obsady swojej bramki na nowy sezon Juventus rozwiązał jednak w sposób mocno niestandardowy. Zarówno Guglielmo Vicario, jak i zaraz Kamila Grabarę, zaprosił do swojej drużyny na zasadzie wypożyczenia. Obaj będą mieli zatem rok, aby się pokazać, a potem klub podejmie decyzję, co należy zrobić dalej.

Polak trafia do ciekawej rzeczywistości i ma wszystkie argumenty w swoich rękach, żeby wznieść karierę na wyższy poziom.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez @kamil_grabara1

Reklama

Juventus a rotacje bramkarzami

Starą Damę w sezonie 2026/2027 czeka co najmniej 47 meczów, a w praktyce pewnie więcej. Wszystko zależy od tego, jak daleko zajdzie w Pucharze Włoch i Lidze Europy. Występy w europejskim pucharze kategorii B w przeszłości niejednokrotnie sprzyjały rotacjom i stanowiły okazję do przeglądu wojsk, jeśli akurat będący na „zsyłce” w LE gigant mierzył się z dużo słabszym przeciwnikiem.

Nie ulega zatem wątpliwościom, że nawet jeżeli obaj bramkarze Juve będą zdrowi, to okazje do gry trafią się zarówno jednemu, jak i drugiemu. A zwłaszcza, że w ostatnich latach Turyńczycy mocno przyzwyczaili się do takiego stanu rzeczy.

Jeszcze kiedy podstawowym bramkarzem Bianconerich był Szczęsny, regularnie dochodziło do sytuacji, w których odpoczywał nawet jeśli nic mu nie dolegało. Rzadko występował w Pucharze Włoch, czasem rezerwowy dostawał także szansę w Serie A, jeśli akurat rywal był z gatunku tych słabszych.

Reklama

Otwartą kwestią pozostaje, jak do takich rotacji podchodzi trener Luciano Spalletti. W zeszłym sezonie z Di Gregorio i Perinem udowodnił, że nie idzie w zaparte i nie ma problemów jeżeli widzi taką potrzebę. W pierwszym sezonie w Napoli raczej trzymał się Davida Ospiny, w drugim – Alexa Mereta. W Interze w ogóle nie miał takiej potrzeby, bo Samir Handanović bronił wszystko od deski do deski.

Sytuacja Juve w obecnym sezonie – czyli fakt wylądowania w Lidze Europy – i osoba trenera, który dostosowuje się do sytuacji, to dobre informacje dla nowych bramkarzy Starej Damy. Nowy sezon rozpoczną ze świadomością, że są panami swojego losu. A to, czy sytuację wykorzystają, to już druga sprawa.

Reklama

Vicario wraca odzyskać formę

Z kim w ogóle Grabara będzie się mierzył na treningach? Vicario pokazał się w Serie A z doskonałej strony w sezonie 2022/2023, kiedy swoją postawą w Empoli zapracował na transfer do Tottenhamu za 18,5 miliona euro. Jednocześnie nie wybrano go wtedy do najlepszej trójki bramkarzy – o nagrodę do końca walczyli Ivan Provedel z Lazio (ostatecznie ją wygrał), wspomniany już Di Gregorio z Monzy i reprezentant Polski, Łukasz Skorupski.

Ale postawa Włocha zasługiwała wówczas na docenienie. W zespole z niskiej półki wielokrotnie popisywał się efektownymi interwencjami, świetnie wyglądał się zwłaszcza na linii bramkowej. W większości statystyk dotyczących bramkarzy – takich jak gole, których utracie zapobiegł czy skuteczne interwencje – plasował się w czołówce, ale tej szerszej, a więc na lokatach poniżej podium.

W każdym razie Antonio Conte i jego ludzie zwęszyli dobry interes i sprowadzili Vicario do Tottenhamu. Przez trzy kolejne lata włoski bramkarz kiedy tylko mógł, to strzegł bramki Kogutów. Jedyne poważne odbicie od tego stanu rzeczy nastąpiło w marcu tego roku i skończyło się spektakularną klęską – Igor Tudor już w 17. minucie wpuścił Włocha na boisko za Antonina Kinsky’ego, który zdążył przyjąć trzy trafienia i skompromitować się na stadionie Atletico Madryt.

W każdym razie ekipie z Londynu udało się utrzymać w Premier League i latem nadeszło nowe rozdanie – Vicario pożegnano bez większego żalu. Zaakceptowano nawet formułę wypożyczenia z opcją wykupu mając świadomość, że kluby z wyższej półki, które zapewne piłkarza interesowały, nie będą się zabijać o transfer definitywny.

Reklama

Forma 30-latka w północnym Londynie nie była już tak wysoka jak na początku jego angielskiej przygody. On w Italii będzie szukał odkupienia.

Guglielmo Vicario

To nie był plan A. Ani plan B

Jednocześnie sam Juventus zwrócił się w kierunku Włocha – a potem także i Grabary – dopiero w momencie, kiedy nie wypaliło mu kilka innych planów. Najpierw dużo mówiło się o sprowadzeniu Alissona z Liverpoolu, ale Brazylijczyk ostatecznie został w Liverpoolu. Potem poważnie grany był temat Ziona Suzukiego z Parmy – Japończyk miał trafić do PSG i od razu udać się na wypożyczenie do Turynu. Ostatecznie z Francuzami kontraktu nie podpisał, przeszedł do Aston Villi i idea kolejnego roku spędzonego we Włoszech również odeszła w zapomnienie.

Biorąc pod uwagę, jak tego lata wyglądały przeboje Turyńczyków z planowaniem obsady pozycji bramkarza, śmiało można powiedzieć, że na dzisiaj nie możemy mówić o golkiperze podstawowym i rezerwowym Starej Damy. Postąpiono raczej kompletnie niestandardowo – sprowadzono duet, któremu najpierw dadzą się wykazać, a potem będą myśleć, co dalej.

Reklama

Lekką przewagę Vicario na początku tej rywalizacji może stanowić fakt, że on już do Juventusu trafił i zapewne będzie bronił w ligowej inauguracji z Frosinone. A co dalej? Parma, Milan, Sassuolo, mecz w Lidze Europy i Atalanta. Jeżeli Grabara będzie rozpatrywany do gry w zespole Bianconerich już od następnej kolejki, to na pewno dobrze by było, żeby się wkleił w któreś z tych spotkań przed przerwą reprezentacyjną.

Najgorszy scenariusz dla Polaka – teoretycznie możliwy – byłby taki, że Vicario faktycznie wejdzie do gry w Juventusie z drzwiami i futryną, od pierwszego występu nie dając żadnych powodów, żeby Spalletti chociaż pomyślał o zmianie na tej pozycji. Jeżeli jednak inauguracyjne starcie z beniaminkiem przebiegnie bez większej historii, to obaj zawodnicy zaczną pisać swoją historię w Turynie z czystą kartą.

Choć trzeba przyznać, że Włosi przedstawiają transfer Grabary przede wszystkim jako zmiennika 30-latka wypożyczonego z Tottenhamu. Owszem – gdzieniegdzie da się przeczytać, że warto mieć na uwadze możliwość odwrócenia się ról w trakcie sezonu, ale w oczach Italii aktualnie to raczej były zawodnik Spurs jest o krok do przodu.

Cenne rzeczy do zgarnięcia

Już za miesiąc możemy być w tej kwestii sporo mądrzejsi. Nie ulega natomiast żadnym wątpliwościom, że reprezentant Polski trafia w ciekawą rzeczywistość. Z jednej strony Juventus poszukuje swojej tożsamości na nowo i jest po kiepskim sezonie, z drugiej to właśnie teraz pojawia się okazja, żeby w budującej się drużynie wywalczyć miejsce, a potem go nie oddawać.

Reklama

Jeśli Grabara pokaże się z dobrej strony, nikt w Juventusie nie będzie szukał kwadratowych jaj na siłę, tylko postawi na Kamila z pełnym przekonaniem. Reprezentant Polski ma teraz w swoich rękach wszystko – możliwość regularnej gry w wielkim klubie, wywalczenie kontraktu na kilka lat, a także niepodważalnego miejsca w kadrze.

Kamil Grabara w reprezentacji Polski

W końcu jeśli Grabara będzie bronił na dobrym poziomie w Juve, to jego występy w ogólnym odbiorze będą ważyły nieco więcej niż Skorupskiego w tej samej lidze w barwach Bolonii. Co do tego raczej nie ma wątpliwości.

Sytuacja Polaka i Vicario z poprzedniego sezonu właściwie jest dość podobna – ich drużyny miały grać o wyższe cele, ostatecznie skończyło się szorowaniem po dole tabeli, a w przypadku Wolfsburga nawet tragicznie, bo spadkiem. Włoch miał okazję występować w Lidze Mistrzów, ale i Polakowi nie jest to obce doświadczenie jeszcze z czasów Kopenhagi.

Reklama

Zasiadamy zatem do śledzenia polsko-włoskiej rywalizacji i zobaczymy, jakie będą jej wyniki. Przed Grabarą prawdopodobnie najważniejszy rok w karierze, który określi czy wskoczy na półkę z najważniejszymi klubami Europy, czy pozostanie jednak z niespełnionymi aspiracjami.

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Trener Śląska surowy dla drużyny. „Dawałem wskazówki, ale piłkarze tracili głowę”

Michał Kołkowski
0
Trener Śląska surowy dla drużyny. „Dawałem wskazówki, ale piłkarze tracili głowę”
Ekstraklasa

„Najlepsza drużyna w Polsce”. Daniel Myśliwiec po remisie z Legią

Braian Wilma
19
„Najlepsza drużyna w Polsce”. Daniel Myśliwiec po remisie z Legią

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Trener Śląska surowy dla drużyny. „Dawałem wskazówki, ale piłkarze tracili głowę”

Michał Kołkowski
0
Trener Śląska surowy dla drużyny. „Dawałem wskazówki, ale piłkarze tracili głowę”
Ekstraklasa

„Najlepsza drużyna w Polsce”. Daniel Myśliwiec po remisie z Legią

Braian Wilma
19
„Najlepsza drużyna w Polsce”. Daniel Myśliwiec po remisie z Legią