Mamy wiele problemów. Oto 8 błędów Jana Urbana [KOMENTARZ]

Jakub Radomski

07 października 2026, 17:46 • 12 min czytania 9

Reklama
Mamy wiele problemów. Oto 8 błędów Jana Urbana [KOMENTARZ]

Cezary Kulesza postanowił, że nie będzie dokonywał zmiany na stanowisku selekcjonera i Jan Urban poprowadzi reprezentację Polski w dwóch listopadowych meczach Ligi Narodów. Dobrze, że nie zdecydowano się na radykalne rozwiązanie. Urban zasługuje na to, by dostać jeszcze czas, choć nie da się ukryć, że właśnie zakończone bardzo nieudane zgrupowanie to też efekt błędów, które popełnił sam selekcjoner. Poniżej je przedstawiamy.

Reklama

Jest źle, bo Polska w czterech meczach zdobyła ledwie cztery punkty i ma bardzo małe szanse na drugie miejsce w swojej grupie Dywizji B Ligi Narodów. Przed losowaniem grup eliminacyjnych EURO 2028 prawdopodobnie będziemy w trzecim koszyku. Przez 180 minut kadra nie potrafiła strzelić gola przeciętnej Bośni, do tego znów uległa Szwedom (w podobnym stylu jak w finale baraży). A pokonanie beznadziejnej Rumunii 6:0, choć można Polaków pochwalić za to, jak zagrali w przewadze, na kilka dni zamazało problemy reprezentacji.

Jest kilka argumentów za tym, żeby w stosunku do Urbana zachować cierpliwość i dać mu jeszcze czas. Po pierwsze, mimo wszystko w dwóch przegranych spotkaniach gra była lepsza niż wynik. Po drugie – brak realnego kandydata na następcę. Nie jestem osobiście przekonany, czy Jerzy Brzęczek to człowiek, który, gdyby teraz objął kadrę A, szybko pchnąłby ją do lepszych rezultatów. Doceniam to, co robi z młodzieżówką, ale to jednak inne realia. Wreszcie, po trzecie – chyba nikt nie wierzy, że Cezary Kulesza, po raz kolejny zmieniając trenera kadry, wybrałby właściwie. I jeszcze po czwarte – mamy chyba świadomość obecnych ograniczeń. Ta kadra nie będzie w najbliższych latach osiągała wyników jak w najlepszych czasach Adama Nawałki.

Choć na pewno powinna osiągać rezultaty trochę lepsze. A Urban, jeżeli chce w listopadzie pokonać na wyjeździe Rumunię i u siebie Szwecję (realne, choć niełatwe zadanie), musi wyciągnąć wnioski z błędów, które popełnił, i kilku dziwnych zachowań czy publicznych wypowiedzi. Wybraliśmy osiem błędów selekcjonera.

1. Powołania dla napastników

Urban na początku powołał czterech napastników, w tym 38-letniego Roberta Lewandowskiego. Już wtedy kontrowersje budziła nominacja dla Karola Świderskiego i jej brak w przypadku Karola Czubaka. Selekcjoner tłumaczył, że tego drugiego nie ceni aż tak bardzo, że to nie jest poziom reprezentacji, a Świderski wcześniej go nie zawodził. Niedługo później z powodu urazu wypada Adrian Benedyczak. Co robi Urban? Nie decyduje się na Czubaka czy innego klasycznego napastnika, a powołuje w jego miejsce ofensywnego, ale bardziej pomocnika Marcela Regułę.

Reklama

Pierwszy mecz, u siebie z Bośnią. Okazuje się, że Robert Lewandowski świeżo po przylocie z USA jest najgorszy na boisku w naszej reprezentacji. Ma tylko kilka w miarę udanych zagrań i bardzo wiele strat. Niektóre rażące. Ale Urban nie ma na ławce napastnika o podobnej charakterystyce. W meczu ze Szwecją decyduje się w pierwszym składzie na Mateusza Żukowskiego z niemieckiego drugoligowego Magdeburga, który gra na miarę swoich możliwości i nie wypada tak źle. Rumunii lepiej wyglądający Lewandowski wbija trzy gole, ale dostaje kolejną żółtą kartkę, w trochę dziwnych okolicznościach. Wygląda to tak, jakby celowo się wykartkował.

Efekt? W Zenicy, w wyjazdowym spotkaniu z Bośnią, Urban ma do dyspozycji dwóch napastników – Żukowskiego i Świderskiego. Żaden nie jest klasycznym snajperem, lisem pola karnego. Sam selekcjoner mówi, że tak naprawdę ma jednego napastnika, a Świderskiego ustawia na prawym skrzydle, gdzie piłkarz Widzewa nie odnajduje się najlepiej. Żukowski próbuje, walczy, ale nie daje to odpowiednich efektów. Trener rywali, Sergej Barbarez, ma czterech dość podobnych napastników. W 78. minucie po prostu ich wymienia. W drugiej połowie, a zwłaszcza po stracie bramki, wydaje się, że Polakom bardzo przydałby się pod bramką rywala ktoś o charakterystyce Czubaka, ale ten spotkanie ogląda w telewizji. W ostatnich minutach, po zdjęciu Świderskiego i Żukowskiego, Polacy grają z przodu Regułą i Oskarem Pietuszewskim.

Kurtyna.

Mateusz Żukowski w meczu w Zenicy

Reklama

Mateusz Żukowski w meczu w Zenicy

2. Mieszanie ustawieniami

W meczu przeciwko Bośni na Narodowym (0:0) Polska wystąpiła w ustawieniu z czwórką obrońców. Z przodu wyglądało to blado, bo Lewandowski był cieniem siebie, ale w defensywie, gdy okazało się, że Jakub Kiwior nie radzi sobie na lewej stronie i wszedł za niego Przemysław Frankowski, było lepiej. Stabilniej. W naturalny sposób nasuwał się wniosek, że to jest właściwe ustawienie dla reprezentacji Polski, również dlatego, że bardziej przyzwyczajeni są do niego sami zawodnicy.

I co? Na mecz ze Szwecją kadra Urbana wychodzi z trójką na środku obrony i dwoma wahadłowymi. Pewnie uznano, że trzeba dostosować się do potencjału ofensywnego przeciwnika, ale efekty są następujące: tracimy trzy gole, dwa po stałych fragmentach (jednego naprawdę w głupi sposób), Przemysław Wiśniewski przy bramce na 1:3 w ogóle nie kryje Viktora Gyokeresa, a później tłumaczy się w dziwny sposób. Tymoteusz Puchacz wygląda nieźle w graniu do przodu, ale bardzo źle w poczynaniach obronnych, o czym mówi sam Urban. Drużyna po niezłej pierwszej połowie gubi się w drugiej, przegrywa ważny mecz.

I na kolejne dwa spotkania Urban wrócił do czwórki z tyłu. Miejmy nadzieję, że już na stałe.

Reklama

3. Wiemy niewiele więcej, problemów wciąż jest dużo

To było wyjątkowo długie zgrupowanie, co stanowi pewien komfort dla selekcjonerów. Wydawać by się mogło, że to dobra okazja, żeby Urban sprawdził niektórych piłkarzy i tak zarządzał w tych meczach reprezentacją, by dostać kilka ważnych odpowiedzi i jednocześnie rozwiązać pewne problemy.

A co teraz wiemy? Wiemy, że Marcin Bułka może być pierwszym bramkarzem reprezentacji Polski, bo spisał się dobrze. Ale przecież już w momencie poważnej kontuzji Kamila Grabary czy później problemów Bartłomieja Drągowskiego było wiadomo, że to on stanie między słupkami. Wymusiły to okoliczności.

Urban podkreśla również, że mamy piłkarza do pierwszego składu w środku pola w osobie Wiktora Nowaka. Zgadza się, to na pewno największy wygrany tego zgrupowania, ale trudno go uznać za jakieś wielkie odkrycie selekcjonera. Zgadzam się z Pawłem Paczulem, że sztab raczej nie postawiłby na tego zawodnika, gdyby nie jego transfer z Górnika Zabrze do Slavii Praga, w której spisuje się świetnie. To w pewnym sensie bardziej zasługa działaczy czeskiego klubu, którzy dostrzegli w nim wielki potencjał.

Ale niech będzie – mamy dwie pozytywne odpowiedzi. Za to problemów jest cała masa. Urban mówi szczerze po ostatnim meczu, że martwi go sytuacja z napastnikami. Sam sobie w tej kwestii nie pomógł. Mamy ciągle kłopot z lewą obroną – Przemysław Frankowski nie radził sobie w Szwecji po zastąpieniu Puchacza, a w Zenicy pokazał kilka akcji do przodu, oddał dwa strzały, ale w obronie, mimo że jest szybki, dawał się ogrywać. To od jego poważnego błędu rozpoczęła się akcja Bośniaków, która doprowadziła do rzutu karnego.

Reklama

Sebastian Szymański ciągle jest piłkarzem momentów, zrywów, rzadko gwarantującym dużą jakość na przestrzeni całego meczu z rywalem na średnim czy niezłym poziomie. Kogoś, kto by go mocno naciskał, nie widać. Po czwartym meczu wraca dyskusja na temat Jana Bednarka, który znów popełnił błąd, mający duże konsekwencje. Niektórzy domagają się zrezygnowania z obrońcy Porto w kadrze, co wydaje się jednak ruchem zbyt radykalnym.

No bo ok – Bednarek często przyciąga nieszczęścia, ale sprawdziliśmy teraz jakąś realną alternatywę? No właśnie. O tym będzie jeszcze w punkcie piątym.

4. Stawianie na Karola Świderskiego

Karol Świderski był piłkarzem, na którego mogliśmy liczyć w kadrze, ale teraz niestety nim nie jest. Zresztą liczby nie kłamią: w Widzewie nie błyszczy, rozegrał dla tego klubu w obecnym sezonie 663 minuty w meczach o stawkę i zdobył tylko jedną bramkę (do tego jedna asysta). A teraz spójrzmy szerzej – na cały 2026 rok. Okazuje się, że w nim Świderski – biorąc pod uwagę Panathinaikos i Widzew – rozegrał 30 spotkań klubowych i trafił do siatki… dwa razy. Dla porównania – Czubak w 2026 roku: 26 spotkań i 14 goli.

Urban zaufał jednak Świderskiemu, a ten przeciwko Rumunii, w meczu wygranym 6:0, raził nieporadnością. Jego występ oceniliśmy na Weszło tak: „Najgorszy polski zawodnik. To jest duża sztuka, żeby grać bardzo źle, kiedy wszyscy pozostali grają bardzo dobrze. Ciało obce w ofensywie reprezentacji Polski. Nie wiemy, czy cokolwiek mu się udało. Nie podał Lewandowskiemu do pustej i jeszcze miał pretensje. Nie podniósł głowy, kiedy prawą stroną wjeżdżał Cash. Jak strzelał, to w nogi przeciwników. No i dostał głupią kartkę. Świderski zawsze dużo lepszy był, gdy wchodził z ławki. Po takim spotkaniu powinien przeciwko Bośni oglądać z ławki Żukowskiego”.

Reklama

Karol Świderski w meczu z Rumunią

Karol Świderski w meczu z Rumunią

W Bośni Żukowski wybiegł w ataku, a Świderski został ustawiony na prawym skrzydle. Musiał też bronić, asekurować Matty’ego Casha. Widać było, że nie czuje się najlepiej na tej pozycji. Pojawiał się z przodu i nawet doszedł do świetnej okazji, ale ją zmarnował. Chwilę później powinien mieć asystę, ale Szymański zmarnował świetną okazję. Jednocześnie wiele razy mieliśmy wrażenie, że źle ustawia się w polu karnym. W drugiej połowie gasł.

Powołanie Świderskiego w ogóle się nie obroniło.

Reklama

5. Wojciech Mońka i Bartosz Mazurek bez debiutu w dorosłej kadrze

Urban powołał w końcu do dorosłej kadry Wojciecha Mońkę, najlepszego obecnie polskiego środkowego obrońcę w Ekstraklasie (a ma zaledwie 19 lat). Nie dał mu jednak szansy debiutu: piłkarz Lecha został odesłany na trybuny przed meczami domowymi z Bośnią i Rumunią, a spotkanie w Szwecji oglądał z ławki. Po czym… został odesłany do młodzieżówki. Trochę to dziwne zarządzanie, tym bardziej, że na środku obrony kadry A nie jest różowo, czego dowodem dyskusja wokół Jana Bednarka, a i Jakub Kiwior w meczu w Zenicy nie wypadł najlepiej.

Czyżby sztab bał się, że Mońka mógłby sobie nie poradzić z przeskokiem na wyższy poziom? Cóż, w meczu z Crystal Palace (0:4) w Lidze Europy, fatalnym dla Lecha, akurat 19-latek zaprezentował się naprawdę przyzwoicie.

Jest też Bartosz Mazurek, który po transferze do Red Bulla Salzburg od razu błyszczy. Austriacki dziennikarz, z którym rozmawiałem w dniu ogłoszenia powołań, był w szoku, że taki talent nie ma miejsca w pierwszej polskiej reprezentacji. „Naprawdę macie tam jeszcze lepszych?” – pytał. Słyszę, że działacze Red Bulla są zachwyceni pomocnikiem i jednocześnie mają świadomość, że Mazurek najpóźniej latem 2027 roku odejdzie do topowego europejskiego klubu. Wiedzą, że mają w drużynie perełkę. Ale na powołanie do kadry Urbana to było za mało i były zawodnik Jagiellonii znalazł się „tylko” w młodzieżówce. Szkoda – pewnie nie tylko ja byłbym ciekawy, jakby wypadł, gdyby zestawić go np. z Szymańskim.

Ktoś powie teraz: „Zaraz, ale przecież i Mońka, i Mazurek wypadli fatalnie w ostatnim meczu młodzieżówki z Włochami, przegranym 2:6. Mońka katastrofalnie zachował się przy jednym z goli, kiedy praktycznie podał do przeciwnika”. Zgadza się, ale to tylko jedno spotkanie, które młodym Polakom skrajnie nie wyszło i w którym wszyscy zagrali kiepsko, źle, bardzo źle lub fatalnie. Oni po prostu dostosowali się do poziomu kolegów.

Reklama

Jednocześnie warto pamiętać, że Mońka rozgrywał swój dopiero drugi mecz z młodzieżówce Brzęczka, a do kolegów dołączył w trakcie zgrupowania. A Mazurek w poprzednim spotkaniu ze Szwedami (3:0) był znakomity.

6. Zarządzanie podczas meczów

Mecze w Szwecji i Bośni łączy jedno – reprezentacja Polski lepiej wypadła w pierwszej połowie, ta w Solnie była nawet bardzo dobra w jej wykonaniu. W drugich połowach kadra gasła i traciła gole. Wydaje się, że można było nieco szybciej reagować z ławki.

W Solnej przy stanie 1:2 Puchacza zastąpił Frankowski. Na lewym wahadle było minimalnie lepiej, ale ciągle źle. To właśnie Frankowski nie popisał się, gdy Patrik Walemark przeprowadził akcję prawą stroną i świetnie dograł do Gyokeresa. Kolejne trzy zmiany Urban przeprowadził na kwadrans przed końcem, gdy było już 1:3, mimo że wcześniej widać było, że niektórym zawodnikom zaczyna brakować sił. A w końcówce było jeszcze to groteskowe wprowadzenie Lewandowskiego, który sfaulował rywala, a później bez sensu kopnął piłkę w trybuny i nie przejął się zbytnio, gdy dostał żółtą kartkę.

Zenica? Norbert Wojtuszek był logicznym zmiennikiem dla Casha, który zszedł, trzymając się za mięsień. Marcel Reguła dostał prawie pół godziny. W porządku. Ale Nowak, który bardzo dobrze wyglądał w pierwszej połowie, w drugiej części gasł, a i tak grał do 89. minuty. Kacper Urbański nie mógł za wiele pokazać, bo na boisku pojawił się właśnie wtedy. Podobnie jak Oskar Pietuszewski. A mowa o spotkaniu, gdzie dużo wcześniej brakowało po naszej stronie piłkarza, który dałby energię, drybling, wygrany pojedynek i utrzymanie się przy piłce. Kończyliśmy tamten mecz, przegrywając, w zasadzie bez nominalnego napastnika, o czym więcej jest w punkcie pierwszym.

Reklama

7. Deprecjonowanie Ekstraklasy

Wypowiedzi Urbana na temat rodzimej ligi są trochę dziwne i nielogiczne. Zwłaszcza na początku zgrupowania, podczas spotkania z dziennikarzami, selekcjoner często mówił zdania w stylu: „Ten i ten co prawda się wyróżnia, ale to tylko Ekstraklasa”. Dawał do zrozumienia, że polska liga jest według niego słabsza niż może się wydawać. Przereklamowana. Używał tego argumentu, tłumacząc brak powołania dla Czubaka. Mówił o Michale Gurgulu, że ok, dobrze mu idzie w Lechu Poznań, ale to jeszcze nie jest poziom reprezentacji Polski.

Po pierwsze, mam wątpliwości, czy selekcjoner powinien aż tak krytykować, deprecjonować rodzime rozgrywki i piłkarzy, którzy w nich występują. Rozumiem, że Urban w komunikacji stawia na szczerość, otwartość, bo też takim jest człowiekiem. Ale jak będzie podchodził do niego zawodnik, który słyszy wypowiadane publicznie takie słowa na swój temat? Poza tym – nasza liga idzie do przodu marketingowo, ma świetną otoczkę, a poziom sportowy mimo wszystko, choć wolniej, też wędruje do góry. Być może dla Urbana dzieje się to w zbyt wolnym tempie, ale mógłby taką opinią jednak nie dzielić się publicznie. Bo w tym wszystkim powinno też trochę chodzić o wspólny interes.

Jan Urban

Jan Urban

Reklama

Po drugie – czy Urban nie przesadza? Trener Szwedów Graham Potter też mógłby powiedzieć: „Powołałem Walemarka, ale będzie u mnie rezerwowym i raczej nie wejdzie na boisko, bo gra tylko w polskiej Ekstraklasie”. Nie mówił tak, a gdy na zgrupowaniu zobaczył, w jakiej formie jest zawodnik Lecha, wystawił go w pierwszym składzie na Polaków. I nie żałował, bo Walemark robił z Biało-Czerwonymi co chciał. Piłkarz z Ekstraklasy bawił się na boisku.

Nowak, nasz najlepszy zawodnik tego zgrupowania, do końca ubiegłego sezonu występował w Ekstraklasie. Działacze Slavii nie kręcili nosem, że występuje w Wiśle Płock, tylko zauważyli potencjał i dziś pomocnik w ich zespole wychodzi w pierwszym składzie na spotkanie Ligi Mistrzów. Wreszcie – Żukowski, którego Urban nie bał się rzucić do pierwszej jedenastki na Szwedów i Bośniaków. To piłkarz Magdeburga, 2. Bundesliga.

Czy to lepsza drużyna niż taka np. Korona Kielce? Czy 2. Bundesliga jest dzisiaj wyraźnie silniejsza niż Ekstraklasa? Nie sądzę. Nie do końca klei się tutaj logika selekcjonera.

8. Wypowiedzi, które ciężko obronić

Trzeba Urbanowi oddać, że, porównując go z poprzednikami, jest na konferencjach prasowych spokojny, wyważony w swoich ocenach i z wieloma rzeczami, które mówi, zwłaszcza oceniając spotkanie, nie sposób się nie zgodzić. Słuchasz go i długimi fragmentami masz wrażenie, że temu człowiekowi, mimo wyników, powinno się pozwolić dalej pracować z kadrą. Ale zdarzają się też Urbanowi wypowiedzi, które ciężko obronić. Jak chociażby to deprecjonowanie rodzimej ligi. Jak chwalenie za mecz w Zenicy Świderskiego. Czy wreszcie – jak powtarzanie, że Bośniakom na pewno nie należał się rzut karny i zostaliśmy bardzo mocno skrzywdzeni.

Reklama

Przecież ten faul Jana Bednarka był niepotrzebny, ale zarazem oczywisty.

Przecież my powinniśmy cieszyć się, że na początku drugiej połowy nie uznano bramki dla gospodarzy. Do naszej siatki trafił Haris Tabaković, a na pozycji spalonej był nie on, a Ermedin Demirović.

Przecież w spotkaniu z Rumunią rzut karny dla nas i czerwona kartka dla przeciwnika to spora kontrowersja (choć z gatunku: „sędzia się obroni”), bo Lewandowski został ledwie muśnięty, a upadł, jakby oberwał dużo mocniej i brutalniej. Jestem przekonany, że gdyby identyczna sytuacja była w drugą stronę, polskie media jak jeden mąż grzmiałyby o skandalicznej decyzji na niekorzyść Polaków.

Jeżeli ktoś był krzywdzony, to bardziej nasi rywale.

Reklama

JAKUB RADOMSKI 

Fot. Newspix.pl 

9 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Narodów

Efekt Ligi Narodów. Tak daleko od Euro w XXI wieku jeszcze nie byliśmy

AbsurDB
0
Efekt Ligi Narodów. Tak daleko od Euro w XXI wieku jeszcze nie byliśmy
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
1
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
17
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Piłka nożna

Reklama
Liga Narodów

Efekt Ligi Narodów. Tak daleko od Euro w XXI wieku jeszcze nie byliśmy

AbsurDB
0
Efekt Ligi Narodów. Tak daleko od Euro w XXI wieku jeszcze nie byliśmy
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
1
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
17
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”