Che bella Italia! Francja Zidane’a (nie)skuteczna

Marcin Ziółkowski

28 września 2026, 23:58 • 3 min czytania 0

Reklama
Che bella Italia! Francja Zidane’a (nie)skuteczna

Italia i narzekanie na grę kadry narodowej – to w ostatnim czasie w kontekście futbolu duet wręcz nierozerwalny. Trudno się jednak dziwić, bo tak utytułowana nacja bez kwalifikacji na trzy mundiale z rzędu to zwyczajnie coś wstydliwego. Przynajmniej na jeden wieczór Squadra Azzurra zerwała z łatką tych, którzy tylko frustrują kibiców kolejnym nieudanym meczem. Turcja odbiła się od ściany. Zupełnie tak jak Francja przez większość swojego meczu, ale Les Bleus ponownie wygrali swoje spotkanie jednym golem.

Reklama

Na kłopoty – Michael Olise. Co to był za gol!

Turcja – Włochy 1:4. Italia z błyskawiczną przemianą. Bracia Esposito zagrali razem

Pełno było krytyki w mediach wobec reprezentacji Włoch po meczu z Belgią. Piłkarze z Beneluksu, gdyby nie Gianluigi Donnarumma, wygraliby zapewnie kilkoma bramkami i byłoby to absolutnie zasłużone. Po kilku dniach od tego słabego występu, Włosi zaprezentowali się o niebo lepiej i wypunktowali niedawnego uczestnika mistrzostw świata – Turcję. Wiele nowych twarzy w pierwszym składzie zmazało wrażenie tego przeciętnego zespołu z meczu na Stadio Olimpico.

Od pierwszej minuty w Bursie razem zagrali bracia – Sebastiano oraz Francesco Pio Esposito. To pierwszy taki przypadek od 111 lat (bracia Cevenini). Dla zawodnika Sassuolo był to debiut w seniorskiej kadrze. Snajper Interu Mediolan miał z kolei znaczny wkład w wygraną. Bramka i asysta mówi wszystko.

Reklama

Włosi już w 27. minucie prowadzili 3:0, Turcy nie byli tego dnia jakimkolwiek zagrożeniem. W pierwszej połowie do siatki trafiali Alessandro Bastoni, Davide Frattesi i inny debiutant – Michael Kayode. Pochwał dla bocznego obrońcy za grę nie brakowało.

Po przerwie Baris Yilmaz zapewnił gola kontaktowego, ale nadzieję zgasił wspomniany już bardziej renomowany z braci Esposito. Roberto Mancini otrzymał więc odpowiedź, na kogo warto stawiać. Spotkania Włochów znacznie się od siebie różniły. To dobry moment, aby postawić na młodą krew, bo korzyści pokazało ostatnie 90 minut w tureckiej Bursie.

Belgia – Francja 0:1. Subtelna i nieskuteczna

Francuzi zagrali w Brukseli bez Kyliana Mbappe. Zinedine Zidane postawił z Belgią na piłkarza, który strzelać gole potrafi, ale nigdy wcześniej nie wystąpił od pierwszej minuty w kadrze. Esteban Lepaul w trzy lata przebił się z czwartego poziomu rozgrywkowego do kadry Les Bleus, co robi ogromne wrażenie. Zizou przemeblował wyjściowy skład i dokonał aż dziewięciu zmian. Szansę otrzymał nie tylko Lepaul, ale także Lucas da Cunha czy Jeremy Jacquet.

Reklama

Na stadionie króla Baudouina napastnik Stade Rennes zmarnował dwie dogodne okazje. Francuzi byli znacznie lepsi, ale też i nieskuteczni. Na szczęście Zizou miał pod ręką Michaela Olise. Niezawodny skrzydłowy z Bayernu Monachium zapobiegł bezbramkowemu remisowi i w 88. minucie zapewnił Francji trzy punkty. Po przyjęciu piłki zrobił z nią solowy rajd na kilkadziesiąt metrów i pokonał Senne Lammensa.

Wydaje nam się, że Zinedine Zidane odrobinę się ucieszył z bramki Olise.

Reklama

Póki co obydwa występy Les Bleus łączy bramkowy minimalizm, ale i wiele bardzo okazji. Najważniejsze jednak, że zmierza to powoli w dobrą stronę. Zidane ma odrobinę spokoju przed resztą spotkań Ligi Narodów.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Narodów

Szymański przyznał po porażce ze Szwecją. „Nie powinienem popełniać takich błędów”

Antoni Figlewicz
0
Szymański przyznał po porażce ze Szwecją. „Nie powinienem popełniać takich błędów”

Liga Narodów

Reklama
Liga Narodów

Szymański przyznał po porażce ze Szwecją. „Nie powinienem popełniać takich błędów”

Antoni Figlewicz
0
Szymański przyznał po porażce ze Szwecją. „Nie powinienem popełniać takich błędów”