Tymoteusz Puchacz wrócił do reprezentacji Polski po dwóch latach przerwy. Choć z Bośnią i Hercegowiną jeszcze nie zagrał, zapewnia, że czeka na swoją szansę. Mówi też o przemianie, jaką przeszedł w ostatnim czasie. – Ludzie teraz inaczej mnie postrzegają. Ale to będzie tylko do momentu, kiedy zagram mecz w reprezentacji – tonuje nastroje.
Lewy obrońca Sabah był jednym z zawodników, którzy po meczu z Bośnią i Hercegowiną stanęli do rozmów z dziennikarzami w strefie mieszanej PGE Narodowego. Mecz zakończył się remisem 0:0.
– Atmosfera w szatni była taka, jakbyśmy przegrali. Bo to nie jest dla nas zwycięski remis – komentował na gorąco Puchacz.
27-latek całe spotkanie spędził na ławce rezerwowych, a na jego pozycji w pierwszej połowie grał Jakub Kiwior, nominalny środkowy obrońca, a w drugiej Przemysław Frankowski (prawy obrońca lub skrzydłowy). Puchacz zapewnia, że czeka na swoją szansę, zwłaszcza, że ustawienie z czwórką obrońców powinno mu sprzyjać.
– Gramy w tak klubie, wyglądam dobrze. Przyjechałem tu pokazać co potrafię – zapewniał.
Tymoteusz Puchacz: Męczy mnie już gadanie o głośniku
Jednocześnie Puchacz zapewnia, że w ostatnim czasie przeszedł prawdziwą przemianę. Z lekkoducha stał się poważniejszym człowiekiem, ożenił się, więcej czasu poświęca sprawom wiary. Do tego doszły sukcesy z Sabah – mistrzostwo Azerbejdżanu i gra w Lidze Mistrzów.
– Czy jestem teraz inaczej postrzegany? Na pewno, bo moja historia to świetny przykład, żeby się nie poddawać i że ciężką pracą można osiągać sukcesy. Ludzie teraz mnie inaczej postrzegają. Ale to wszystko będzie tylko do momentu kiedy zagram mecz w reprezentacji i jak go zagram – uśmiecha się Puchacz.
– Muszę stanąć na wysokości zadania i zobaczymy, jakie wtedy będą nastroje wokół mojej osoby. Czekam na swoją szansę – zapewnia. - Kiedyś grałem bardziej sercem niż głową. Teraz podchodzę do tego inaczej, na chłodno. Emocje zostawiam dla kibiców, dla żony, dla rodziców. Ja podchodzę do tego na spokojnie – mówi na temat swojej przemiany.
Gdy jeden z dziennikarzy zapytał Puchacza o to, czy przemiana obejmuje także rezygnację z niektórych wcześniejszych zachowań – obrońcy zdarzało się na przykład przechodzić przez strefę mieszaną z puszczoną na maksymalną głośność muzyką – ten zareagował lekką irytacją.
– Głośnik został w szatni, bo trenujemy. Szczerze, to męczy mnie już to gadanie o głośniku. W każdej drużynie są piłkarze z głośnikami i nie widziałem, żeby było tym takie „męczenie buły”. No fajnie, chodzę z głośnikiem, ale są ciekawsze tematy, niż to – ucinał.
Niewykluczone, że Puchacz swoją szansę dostanie od trenera Jana Urbana już w najbliższy poniedziałek, gdy Polska zagra na wyjeździe ze Szwecją. Po raz ostatni lewy obrońca w kadrze zagrał w listopadzie 2024 roku przeciwko Szkocji, w meczu, po którym spadliśmy do Dywizji B Ligi Narodów.
27-latek debiutował w kadrze za kadencji Paulo Sousy, w towarzyskim meczu z Rosją. To właśnie u portugalskiego szkoleniowca odgrywał w reprezentacji największą rolę. Dziś ma na koncie 15 występów z orłem na piersi, w trakcie których zanotował trzy asysty.