Reprezentacja Polski ponownie musiała uznać wyższość Szwecji. Biało-czerwoni przegrali w Solnej 1:3, a po spotkaniu Jan Urban został zapytany o swoją przyszłość na stanowisku selekcjonera. Trener nie pozostawił w tej kwestii większych wątpliwości. – Nie myślę o żadnej rezygnacji – zapewnił.
Polacy nie mają powodów do zadowolenia. W marcu przegrali ze Szwedami 2:3 w finale baraży o mistrzostwa świata, a później nie potrafili odnieść zwycięstwa w meczach towarzyskich. Najpierw ulegli Ukrainie 0:2, a następnie zremisowali 2:2 z Nigerią.
„Nie myślę o żadnej rezygnacji”. Urban po porażce nie składa broni
Początek obecnej edycji Ligi Narodów również nie przyniósł przełamania. Na inaugurację biało-czerwoni bezbramkowo zremisowali z Bośnią i Hercegowiną, a w poniedziałek ponownie przegrali ze Szwecją. Tym razem wynik brzmiał 1:3.
– Przegraliśmy mecz z bardzo dobrą drużyną. Nie zagraliśmy takiego spotkania, że nie oddaliśmy strzału, byliśmy całkowicie zepchnięci do defensywy i byliśmy bezradni. Tak nie było. Mieliśmy swoje sytuacje, strzeliliśmy gola, mogliśmy wyciągnąć więcej z innych okazji. Nie udało się – mówił Urban podczas konferencji prasowej.
Selekcjoner nie ukrywał jednak, że dużym problemem pozostaje sposób, w jaki reprezentacja Polski traci bramki. Jego zdaniem rywale zbyt łatwo dochodzą do sytuacji, które kończą się trafieniami.
– Tak, tracimy bramki. Analizujemy, rozmawiamy. Można powiedzieć, że tracimy gole po błędach indywidualnych, bo to nie jest tak, że w tych sytuacjach nie ma naszych zawodników. To musimy poprawić, bo trudno jest wygrywać, tracąc w ten sposób bramki. My musieliśmy naprawdę stworzyć znakomitą akcję, żeby zdobyć bramkę, a rywale strzelali je zbyt łatwo – przyznał.
Urban nie zamierza rezygnować
Po spotkaniu selekcjoner został zapytany przez Łukasza Cionę, czy bierze pod uwagę rezygnację z prowadzenia reprezentacji Polski. Odpowiedź była jednoznaczna.
– Nie, nie myślę o żadnej rezygnacji. Nie myślę, że nie mogę. Ja wiem, że chcielibyśmy zdecydowanie więcej. Ja też. Ale może na dziś Szwecja jest od nas silniejsza. Moim zdaniem nie jesteśmy w sytuacji, że dysponujemy nie wiadomo jakim potencjałem. Staramy się wyciągnąć jak najwięcej z tego, co mamy do dyspozycji – powiedział Urban.
Selekcjoner zwrócił również uwagę na fakt, że obecny zespół znajduje się na etapie przebudowy. Jego zdaniem skład, który rywalizował ze Szwecją w marcu, miał większy potencjał niż ten, którym dysponował w poniedziałek.
– Uważam, że nie przyjechaliśmy dziś z lepszą drużyną. Chcemy zobaczyć, kto, jak się prezentuje, na kogo możemy liczyć. W tej Lidze Narodów nawet Szwecja zmienia system i próbuje różnych rzeczy. To jest normalne. Ja wiem, że my możemy próbować, czego chcemy, możemy pozwolić zadebiutować nie wiadomo ilu zawodnikom, ale musimy wygrywać. Nie jest to zawsze możliwe – stwierdził.
Urban przekonywał, że wyniki nie powinny być jedynym punktem odniesienia podczas oceniania obecnego etapu pracy reprezentacji.
– Zobaczymy, na którym miejscu skończymy Ligę Narodów, kto nam się pokaże w Lidze Narodów. Są jakieś cele w tym wszystkim. Na początku mówimy, że chcemy awansować. Nie będzie łatwo to zrobić, natomiast być może osiągniemy inne cele. Może znajdziemy „jedynkę” na bramce, może znajdziemy dwóch, trzech piłkarzy, którzy pokażą, że są przyszłością reprezentacji. Musimy szukać rzeczy pozytywnych. Sprowadzić wszystko tylko do tego, że wynik jest negatywny, wydaje mi się, że to łatwizna – argumentował.
Puchacz miał problemy, potem zaliczył asystę dla rywala
Jednym z problemów biało-czerwonych była postawa defensywy. Szczególnie w pierwszej połowie Szwedzi potrafili wykorzystywać przestrzeń po lewej stronie polskiego zespołu. Tymoteusz Puchacz miał sporo problemów z zatrzymaniem Patrika Walemarka z Lecha Poznań.
Po przerwie sytuacja została skorygowana, ale Polacy i tak stracili kolejne gole. Przy jednym z nich już po wejściu Przemysława Frankowskiego na lewą obronę, Walemark zaliczył asystę, a Viktor Gyokeres wykorzystał błąd Przemysława Wiśniewskiego w kryciu.
– No było kiepsko po naszej lewej stronie w pierwszej połowie. Walemark i Svensson tam stworzyli dużo zagrożenia. Ale w drugiej połowie to skorygowaliśmy, bo rozmawialiśmy w przerwie na ten temat i było inaczej – tłumaczył Urban.
Selekcjoner uważał jednocześnie, że w samej grze obu zespołów nie było przepaści. Różnica była przede wszystkim w skuteczności i błędach popełnianych przez Polaków.
– Przy trzecim golu napastnik Szwecji strzelił gola, będąc sam. Nie przystoi. Wcześniej jest rzut rożny, za łatwo dajemy się ograć. Znowu ktoś się daje ograć, ktoś chce blokować strzał, piłka przechodzi i jest gol. No taka prosta, łatwa stracona bramka – dodał.
Lewandowski na ławce, Żukowski od pierwszej minuty
Jedną z decyzji Urbana, która zwróciła uwagę jeszcze przed rozpoczęciem spotkania, było posadzenie Roberta Lewandowskiego na ławce rezerwowych. W podstawowym składzie znalazł się natomiast Mateusz Żukowski. Napastnik Magdeburga nie wpisał się na listę strzelców.
Urban nie zamierza jednak krytykować młodego zawodnika.
– Starał się i to mocno. On jest na takim etapie poznawania, jak to w reprezentacji wygląda, jakie zachowania są potrzebne, aby absorbować mocno linię obrony rywali. Miał dobry przykład, jak utrzymać się przy piłce, obserwując Gyokeresa – powiedział selekcjoner.
– Moim zdaniem zagrał normalne spotkanie, gdzie nie miał nie wiadomo jakich sytuacji. Na początku meczu fajnie wycofał piłkę do Piotrka Zielińskiego, który oddał strzał. Zbiera doświadczenie takimi spotkaniami – dodał.
Polska z jednym punktem. Czas na Rumunię
Po dwóch kolejkach Ligi Narodów reprezentacja Polski ma na koncie zaledwie jeden punkt. Liderem naszej grupy w dywizji B jest Szwecja z kompletem sześciu punktów, a drugą pozycję zajmuje Bośnia i Hercegowina, która zgromadziła cztery punkty.
Biało-czerwoni zajmują trzecie miejsce, a kolejnym przeciwnikiem będzie Rumunia. Rywale zamykają obecnie tabelę i wciąż pozostają bez punktu.
Spotkanie Polski z Rumunią odbędzie się w piątek 2 października na PGE Narodowym. Pierwszy gwizdek zaplanowano na godzinę 20:45.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix