Wielki powrót do Premier League. Właściciel klubu zaskoczył po awansie

Marcin Ziółkowski

23 maja 2026, 23:50 • 3 min czytania 5

Reklama
Wielki powrót do Premier League. Właściciel klubu zaskoczył po awansie

Baraże o awans do Premier League zawsze budzą ogrom emocji. W tym przypadku można rzec, że doszło do czegoś, co Tygrysy lubią najbardziej. Hull City po blisko dekadzie oczekiwania z powrotem zameldowało się w angielskiej elicie. Tak jak przed rokiem, opłaciła się gra do końca. Po bramce Olivera McBurniego The Tigers pokonali Middlesbrough 1:0 i dostali się do bram angielskiego raju.

Reklama

Przy okazji, zabawną historię na temat transferu bohatera meczu opowiedział właściciel Hull City.

Hull City nie weszło drzwiami, a udało się oknem. Ich rywale skorzystali z kary Southampton

O historii Southampton ze śledzeniem rywali napisano już wszystko. Southampton po wygraniu z Middlesbrough w półfinale baraży o awans do Premier League zostało wyrzucone z rywalizacji, z uwagi na nagrywaniem treningów innych klubów. Święci pod wodzą Tondy Eckerta mają też otrzymać punkty karne w przyszłym sezonie. W związku z wykluczeniem Southampton, skorzystało Middlesbrough.

Hull City awansowało do baraży po tym, jak skorzystało z potknięcia Wrexham w 46. kolejce Championship. Tygrysy pokonały Norwich z Vladanem Kovaceviciem w składzie i wskoczyły na szóstą lokatę. Gdy rywalizacja zawęziła się już do czterech zespołów, po bezbramkowym remisie u siebie Hull w rewanżu ograło Millwall 2:0. Wtem czekano na rywala, bowiem toczyło się śledztwo w sprawie Świętych. Dość zabawny to zbieg okoliczności trzeba przyznać, ale niestety mieli pewną rzecz na sumieniu, o której wspomnieliśmy już na wstępie.

Finał baraży z Middlesbrough rozstrzygnął się podobnie jak przed rokiem, gdy grał Sunderland. Do bram angielskiego raju wprowadził ich w 121. minucie Tom Watson.

Reklama

Tym razem bohaterem finału na Wembley został piłkarz, który jeszcze rok temu grał na Wyspach Kanaryjskich. Co wielu może zaskoczyć, chodzi o 35-letniego Szkota Olivera McBurniego. Po finale fantastyczną historię opowiedział na jego temat właściciel Hull City, Turek Acun Ilicali. Zdradził on, że pod koniec poprzedniego sezonu wiedział o tym, że jedyną szansą na to, że McBurnie trafi do jego drużyny jest to, że UD Las Palmas spadnie z La Liga.

Reklama

– Czekaliśmy dwa miesiące na to, aż Las Palmas spadnie, aby pozyskać McBurniego. Przy spadku, mógł przyjść jako wolny agent. Nie mieliśmy wiele opcji, on był naszą najlepszą, zaczęliśmy oglądać mecze Las Palmas. Przepraszam ich fanów, ale jak rywale strzelali im gole to my się bardzo cieszyliśmy. To był za każdym krokiem jeden kroczek bliżej.

Wszystko zakończyło się pomyślnie. Z ogromną nawiązką, bowiem spotkanie o awans do Premier League określa się najdroższym meczem na świecie. Kluby wchodzące do angielskiej elity zarabiają bowiem ogromne pieniądze z tytułu praw telewizyjnych. Mówi się, że zwycięzca barażu o Premier League zarobi na awansie między 170 a 200 milionów funtów.

Gol Szkota w piątej minucie doliczonego czasu gry drugiej połowy dał awans Hull City po dziewięciu latach przerwy. W 2017 roku w zespole Tygrysów grali m.in. Kamil Grosicki, Harry Maguire oraz Andy Robertson. Trenerem spadającej z 18. lokaty drużyny był Marco Silva. Portugalczyk łączony jest obecnie z rolą następcy Jose Mourinho w Benfice.

Reklama

Warto także wspomnieć, że przez 2,5 roku wiceprezesem Hull City, zanim podjął pracę w Pogoni Szczecin był Tan Kesler.

 

Fot. Newspix

Reklama
5 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama