Wielu pukało się po głowie na wieść o transferze Tymoteusza Puchacza do Sabah Baku, a tymczasem okazuje się, że Azerbejdżan stał się dla wychowanka Lecha ziemią obiecaną. Do dubletu na krajowym podwórku po detronizacji Karabachu Agdam teraz dokłada walkę o Ligę Mistrzów. A to wszystko jako lider drużyny. Tym razem Polak zaliczył kolejną asystę, jednak Azerowie oddalili się od bram piłkarskiego raju.
Sabah to bodaj największa sensacja tegorocznych eliminacji Champions League. Mistrzowie Azerbejdżanu, którzy zmagania w kwalifikacjach rozpoczynali od I rundy, dotarli aż do play-offów, po drodze wygrywając pięć z sześciu meczów. Ulegli tylko raz przeciwko pogromcom Lecha, czyli Aarhus, ale w rewanżu dali przykład Kolejorzowi, że nie tacy Duńczycy straszni i w imponującym stylu odrobili straty.
Duża w tym zasługa Tymoteusza Puchacza, który gra pierwsze skrzypce w zespole Valdasa Dambrauskasa. Polak zagrał we wszystkich spotkaniach od pierwszej minuty, dokładając do tego trzy asysty. Teraz dołożył czwartą, przybliżając Sabah do upragnionej Ligi Mistrzów.
Puchacz błysnął, ale to za mało. Sabah oddalił się od Ligi Mistrzów
Puchacz błysnął w 6. minucie przeciwko Hapoleowi Ber-Szewa, gdy w swoim stylu dośrodkował z lewej strony wprost na głowę Veljko Simicia, a ten uderzeniem głową wpakował piłkę do siatki.
𝐀𝐒𝐘𝐒𝐓𝐀 𝐓𝐘𝐌𝐊𝐀 𝐏𝐔𝐂𝐇𝐀𝐂𝐙𝐀! 🅰️🔥 Polak świetnie dośrodkował, a do siatki trafił niezawodny Veljko Simić! 🤩
📺 Transmisja meczu: https://t.co/xB1gR5SiDw pic.twitter.com/AdLaITmx0L
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 19, 2026
Azerowie szybki objęli prowadzenie, jednak więcej z gry potem mieli mistrzowie Izraela, którzy pod koniec pierwszej połowy wyrównali stan rywalizacji po dość przypadkowym trafieniu Javona Easta. Po przerwie przewaga gospodarzy tylko się powiększała i w końcu dopięli swego. W 79. minucie Igor Zlatanović wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Hapoelu. Niewiele brakowało, a Puchacz zdołałby wybić piłkę z linii bramkowej, lecz o stratę gola nie można go winić.
Choć po pierwszym meczu to Izraelczycy są bliżej fazy ligowej Champions League, to nie można zapominać, że czeka nas jeszcze rewanż w Baku, gdzie Sabah jest niezwykle groźny i potrafi odrabiać starty. Przekonał się o tym wcześniej wspomniany Aarhus, który po zwycięstwie 2:1 u siebie, w rewanżu na wyjeździe poległ aż 0:4 i pożegnał się z marzeniami o akompaniamencie „kaszanki” na jesień.
Rewanż Sabah – Hapoel we wtorek 25 sierpnia o godz. 18:45.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix