Motor Lublin zremisował u siebie bezbramkowo z Górnikiem Zabrze. Drużyna gospodarzy nie była w stanie oddać choćby jednego celnego strzału. W głównej mierze było to spowodowane nisko ustawionym zespołem Górnika. Takie podejście zaskoczyło Motor, co na pomeczowej konferencji prasowej zdradził Mateusz Stolarski.
Motor ma za sobą względnie udany okres. Odbił się po porażkach z Jagiellonią i Lechią, wygrywając w dwóch poprzednich meczach z Piastem Gliwice i Koroną Kielce. W 24. kolejce podopieczni Mateusza Stolarskiego mierzyli się z Górnikiem Zabrze, który dopiero co wyeliminował z Pucharu Polski Lecha Poznań i awansował do półfinału rozgrywek. Zabrzanie zaliczyli w ostatnich dniach trzy wyjazdy z rzędu.
– To nie był najładniejszy mecz, ale mamy za sobą ciężki okres. Graliśmy trzy mecze na wyjeździe: w Katowicach, pucharowy i teraz. Kosztowało to nas dużo sił. Ostatni mecz na Lechu był bardzo emocjonalny. Dzisiaj staraliśmy się, żeby w tym trzecim meczu utrzymać te emocje. Trzeba powiedzieć, że nie była to ładna piłka. Boisko nie pozwoliło grać naszej gry – stwierdził po meczu Michal Gasparik, trener Górnika.
Bez goli w Lublinie. Motor bez celnego strzału
Na stan murawy uwagę zwrócił także Mateusz Stolarski, który przyznał, że jest ona w najgorszym stanie, odkąd jest trenerem Motoru. Taki stan spowodowany jest początkiem rundy wiosennej. Pierwsze mecze były rozgrywane w ekstremalnych warunkach, w temperaturze, która osiągała kilkanaście stopni poniżej zera.
Gospodarze nie oddali choćby jednego celnego strzału, choć świetną okazję w 67. minucie miał Thomas Santos, który chybił z kilku metrów. Motor miał problem ze stwarzaniem sobie sytuacji strzeleckich, ale nie było to spowodowane tylko złą jakością murawy. Trener Stolarski przyznał, że plan na mecz Górnika zaskoczył jego drużynę.
– Górnik zaskoczył nas kompaktowością obrony. To był chyba nasz pierwszy mecz, w którym drużyna nie pressowała nas przy otwarciach gry, tylko czekała gdzieś na swojej połowie. W momencie, kiedy dostawaliśmy się przed linię obrony Górnika, być może powinniśmy więcej razy wejść w pole karne, ten transport piłki mógł być lepszy – stwierdził. – Obrona Górnika stała bardzo nisko. Próbowaliśmy transportować piłki w pole karne, ale rzeczywiście, Górnik zagrał inaczej niż zwykle. Zagrał jak to my byśmy byli drużyną w europejskich pucharach, a oni szukaliby punktów w lidze. Co nie znaczy, że to jest jakaś ujma, w żadnym wypadku. Po prostu trener miał taki plan, ja ten plan szanuję, natomiast to był inny Górnik, niż dotychczas – dodał Stolarski.
Po bezbramkowym remisie Motor ma na koncie 31 punktów i zajmuje 13. miejsce w tabeli z przewagą pięciu oczek nad strefą spadkową (Arka i Legia nie rozegrały jeszcze swoich spotkań). W następnej kolejce podopieczni Stolarskiego zmierzą się w arcyważnym meczu w kontekście walki o utrzymanie z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza, która z 22 punktami zajmuje ostatnie miejsce.
– Termalica to zespół, który ma na pewno mniej punktów w tej rundzie, niż powinien mieć. (…) Każde ich spotkanie to jest mecz na dobrym, ekstraklasowym poziomie. Nie jest to na pewno outsider, więc spodziewamy się ciężkiego meczu. To częsty slogan, natomiast na pewno Termalica ma do zaproponowania rzeczy, przed którymi musimy się uchronić – podsumował trener Motoru.
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Motor – Górnik: kolejny dowód, jak słaby sportowo jest ten sezon
- Zagłębie liderem Ekstraklasy. Burić z jasną deklaracją
- Niezgoda wewnątrz Widzewa. „Jovićević był błędem”
Fot. Newspix.pl