Reklama

Manuel Locatelli, włoski artysta z odzysku

Szymon Janczyk

Autor:Szymon Janczyk

18 czerwca 2021, 08:42 • 11 min czytania 6 komentarzy

To najlepszy Loca od czasu przeboju Shakiry. Manuel Locatelli występem w meczu Włochy – Szwajcaria skradł serca kibiców i przedstawił się światu. Pomocnik, który sam twierdzi, że gdyby EURO odbyło się w planowanym terminie, nie pojechałby na turniej i który był szykowany do roli rezerwowego, ale ostatecznie zastąpił w wyjściowym składzie kontuzjowanego Marco Verrattiego, może zostać objawieniem turnieju. Wygląda na to, że w wieku 23 lat w końcu spełnia pokładane w nim nadzieje.

Zobaczycie, to będzie światowej klasy regista. Locatelli jest przemiłym chłopakiem o ogromnym potencjale – ocenił go lata temu Silvio Berlusconi. Niby były premier Włoch, ale jednak wieloletni właściciel Milanu. Człowiek, który na piłce się zna, a z pewnością wiele w niej widział. Jeśli Silvio uwielbiał kogoś bardziej niż napastników (attaccare!) to byli to piłkarscy artyści. Nie bez powodu jego marzeniem – a nawet nieformalną obietnicą wyborczą – był transfer Marka Hamsika.

Rossoneri po Słowaka nie sięgnęli, ale mieli perełkę pod nosem. To w Mediolanie Manuel robił pierwszy krok do wielkiej piłki. Dziś, kiedy wiadomo już, że Milan się na nim nie poznał, kibice mogą go stawiać w jednym szeregu z Pierre-Emerickiem Aubameyangiem.

Dwaj kapitalni piłkarze, którzy swoją klasę udowadniają już poza największym miastem Lombardii.

prawdziwy cashback w fuksiarz

Manuel Locatelli. Kim jest piłkarz reprezentacji Włoch?

To nie będzie kolejna opowieść o talencie z ulicy. Historia kariery Locatellego nie jest łzawa, mimo że on sam kilka łez uronił. Warunki do startu przygody z piłką miał świetne: od szóstego roku życia grał w młodzieżowych ekipach Atalanty Bergamo, której akademia znaczyła w Italii coraz więcej. Pięć lat później dołączył do słynnego Milanu, choć jak sam wspomina – zbladł na samą myśl o grze w tak wielkim klubie. Jego kariera nie napotykała żadnych problemów. Wystarczy spojrzeć na bilans Manuela z włoskich młodzieżówek:

  • U-15: 5 meczów
  • U-16: 2
  • U-17: 22
  • U-19: 20
  • U-21: 23

Już jako 15-latek grał w reprezentacji z zawodnikami starszymi o dwa lata. Każdy wie, że na takim etapie kariery to naprawdę wiele znaczy. Wielkie możliwości dostrzegali w nim wszyscy, zaczynając od Massimiliano Allegriego, który zaprosił go na treningi pierwszej drużyny w wieku 16 lat. Kolejni trenerzy byli co do niego równie mocno przekonani.

Kiedy zwolniono Sinisę Mihajlovicia po porażce z Juventusem 1:2, media informowały, że trener Milanu długo zastanawiał się, czy nie dać mu zadebiutować właśnie w tym spotkaniu. A jeśli robił to Mihajlović to mamy potwierdzenie, że w tym chłopaku od dawna coś drzemało, bo w końcu Sinisa to wynalazca Gianluigiego Donnarummy, Alessio Romagnolego czy Davide Calabrii. Skoro rozważał, czy wystawić 18-latka w tak ważnym spotkaniu, to wiedział, że to nie jest pierwszy lepszy piłkarz – mówi nam Marcin Długosz, dziennikarz “Super Expressu” i “ACMilan.com.pl”.

Moi idole? Jak wiadomo jednym z nich jest już Andrea Pirlo. Poza nim wymieniłbym także Toniego Kroosa i Claudio Marchisio.

– Manuel Locatelli

Debiut w Serie A w wieku 18 lat. Pierwszy w miarę regularny sezon gdy miał o 12 miesięcy więcej na karku. Przypominamy, że jeszcze niedawno mówiliśmy, że Sebastian Walukiewicz jest jednym z niewielu 20-letnich zawodników, którzy we Włoszech nie pełnią roli gościa z zaplecza. Kiedy Locatelli wchodził do ekipy Rossonerich, było tak samo. Ok, wspólnie z nim pierwsze kroki stawiali wspomniani Donnarumma, Calabria czy nawet Romagnoli. Natomiast “Manu” dostał do rąk kierownicę, miał pełnić w drużynie bardzo ważną rolę.

Od początku wyróżniał się techniką, jednak Vincenzo Montella momentalnie dostrzegł w nim defensywnego pomocnika. To dzięki świetnej kontroli piłki, bardzo dobrym przyjęciu i umiejętności oszukania rywala pierwszym kontaktem. Potrafił grać obiema nogami i szybko pozbywać się piłki, utrzymując ją jednak w posiadaniu zespołu. Nie można jednak pomijać jego zdolności defensywnych, które przekonały Montellę, że to idealna osoba, do kierowania grą bezpośrednio przed stoperami. Świetnie wyczuwa, gdzie powinien się znaleźć i czyta grę rywala, dzięki czemu mimo braków fizycznych nie ma problemów z bronieniem – pisał o nim Federico Aque.

Jego pierwsze kroki w poważnej piłce nie były w stu procentach udane. W debiucie w wyjściowym składzie, jeszcze za kadencji Cristiana Brocchiego, popełnił błąd, który dał Romie prowadzenie. Giallorossi dzięki temu zgnietli Milan. Ale miał to coś…

Co stało się i jego wizytówką i przekleństwem.

Manuel Locatelli w Milanie – nieudana przygoda

Kiedy strzelasz takie bramki, oczywiste jest, że nie powstrzymasz już fali pochwał. Locatelli od razu stał się gościem od kapitalnych goli. Co ciekawe – widocznie wyżej trafienia to jego dwa pierwsze celne strzały w Serie A. Oczekiwania musiały więc rosnąć, nawet jeśli Vincenzo Montella mówił o błędach Manuela, o potrzebie dania mu czasu. Tyle że jego “hype train” był już nabity jak pociągi w Indiach. I Locatelli tego nie dźwignął. Zadebiutował w pucharach, ale kolejny sezon miał przeciętny.

Dostawał dużo szans, jednak ich nie wykorzystywał. Dziś to wygląda trochę inaczej, taki Sandro Tonali nie musi grać regularnie, może wyrabiać sobie pozycję. Za czasów Locatellego Milan nie miał takiej głębi składu, a on sam musiał zastępować kapitana Riccardo Montolivo, grać od deski do deski. Dodając do tego podbite przez gole z Sassuolo i Juventusem oczekiwania, mamy powód niepowodzenia – tłumaczy Długosz.

Pamiętam, jak na pierwszym treningu Montolivo kazał mi kryć Kakę. Pomyślałem sobie: cholera, co ja tu w ogóle robię? Najlepszym pomysłem było „wyłączenie” głowy, żeby nie myśleć o tym, z kim gram.

– Manuel Locatelli

Sam zresztą nie kryje, że wszystko go przerosło. O tym, że nie jest skałą, od której wszystkie emocje się odbijają, wiadomo było od czasu premierowego trafienia, po którym zalał się łzami na środku murawy. Nie, żeby było to coś złego, jednak wrażliwość zdecydowanie mu nie pomogła. – Bramka z Juventusem była jak miecz obosieczny. Dała mi wielką radość, ale sprawiła też, że wszyscy oczekiwali ode mnie czegoś niezwykłego. Nie byłem gotowy na krytykę, a ona nastąpiła bardzo szybko, bo nie stałem się osobą, którą według kibiców miałem się stać. Sam też sobie nie pomagałem, myślałem, że mam dużo czasu, nie pracowałem ciężko na treningach i problemy się piętrzyły. Nie sądzę, żebym stał się wtedy zarozumiały, ale na pewno nie byłem na to wszystko gotowy mentalnie. Musiałem zrobić kilka kroków wstecz, żeby to zrozumieć i się zmienić – oceniał w rozmowie z “La Gazzettą dello Sport”.

EURO 2020. CZY REPREZENTACJA WŁOCH MA PROBLEM Z NAPASTNIKAMI?

Milan nie wierzył w to, że ta zmiana się uda. Pokazał “Manu” drzwi, co do dziś jest dla niego bolesnym wspomnieniem. Co prawda podkreśla, że ten klub zajmuje ważne miejsce w jego sercu, a to, jak rozwinęła się jego kariera, pozwoliło mu zapomnieć o tym niepowodzeniu, ale wtedy było to dla niego pierwsze duże rozczarowanie. On, kapitan młodzieżowej reprezentacji Włoch, lider ekipy U-19, która sięgnęła po srebro mistrzostw Europy (sam miał wtedy 17 lat), gość, którego brytyjski “Guardian” wybrał do grona 50. największych talentów przyszłości, jednak nie spełni przepowiedni klubowych działaczy, którzy wróżyli mu kapitańską opaskę w ekipie Il Diavolo. Mimo że mógł mieć świat u stóp, stał się niechciany. Teraz musiał zrobić wszystko, żeby nie skończyć jak – żeby nie szukać daleko – Hachim Mastour.

Manuel Locatelli w Sassuolo – statystyki

Skoro Manuel Locatelli chciał się odbudować, musiał trafić do Sassuolo. To ekipa, przez którą przewinęło wielu piłkarzy, których dziś oglądamy na EURO 2020. Oprócz “Manu” także Domenico Berardi, Francesco Acerbi, Giacomo Raspadori czy odstrzeleni w ostatniej chwili – również z powodu kontuzji – Lorenzo Pellegrini, Stefano Sensi, Matteo Politano i Francesco Caputo. Turków i reszty wymieniać już nie będziemy, to i tak wystarczy, żeby pokazać, że Neroverdi i mają oko do młodzieży i wiedzą, jak ją zbudować. Ale znów nie było tak, że Manuel wszedł do szatni, wysłał kapitana drużyny w kąt, zajął środkowe miejsce na tyle autobusu i nikt nie miał z tym problemu, bo był kozakiem ciągnącym całą drużynę. Wręcz przeciwnie. Trochę czasu zajęło nawet to, żeby znaleźć mu miejsce na boisku.

Testowano go w bardziej ofensywnej roli, jako zawodnika grającego przed defensywnymi pomocnikami. Pełnił rolę mezzali czy pivota, sprawdzano go na wielu pozycjach – czytamy w “L’ Ultimo Uomo”. Roberto de Zerbi wiedział, że ma pod swoimi skrzydłami wyjątkowego piłkarza. Sam przyznał, że nawet w tak bogatym kraju w talenty jak Italia, trafić na taką perłę to rzadkość. Dlatego szukał dalej, aż w końcu trafił.

Pasuje do systemu, w którym piłka krąży między zawodnikami Sassuolo. Styl gry preferowany przez Roberto de Zerbiego zdaje się być skrojony pod niego. Jest jednym z najlepszych piłkarzy jeśli chodzi o grę pod pressingiem rywala. Doskonale spisuje się w zespole, który potrzebuje zawodników potrafiących dogrywać z techniką najwyższej klasy, doskonale rozumiejących przemieszczanie się kolegów po boisku i przede wszystkim: o wysokiej boiskowej inteligencji – pisze o Locatellim Emanuele Mongiardo.

To wszystko nie byłoby jednak możliwe, gdyby nie to, jak rozwinął się sam Manuel. Kiedy grał w Milanie, eksperci nie dostrzegali w nim zbyt wielkiej kreatywności, nie widzieli go w roli zawodnika, który reżyseruje grę zespołu. Na EURO Locatelli pokazał już, że potrafi słabszą nogą, z pierwszej piłki i w dodatku z powietrza rozpocząć akcję bramkową. W Serie A najczęściej podaje w tercję ataku, wyróżnia go dobra – jak na artystę drugiej linii – gra głową. Jego statystyki są wybitne nawet na tle wszystkich pięciu czołowych lig w Europie.

Czy “Manu” kiedykolwiek osiągnąłby ten poziom, gdyby został w Milanie? To czyste spekulacje, ale całkiem możliwe, że nie. – Z perspektywy czasu Milan może żałować, że oddał zawodnika, który mógł stanowić o sile jego pomocy przez wiele lat. Ale musimy przyznać, że gdyby został w klubie, najpewniej nie rozwinąłby się w takim stopniu. Milan w jego latach to niespełnione oczekiwania i gigantyczna presja, która hamowała rozwój. Jego przykład doskonale to pokazuje. W 2018 roku, kiedy Locatelli żegnał się z klubem, mówiono raczej o tym, że szkoda, że nie zapewniono sobie zapisu o odkupie na przyszłość niż o stracie ważnego zawodnika. W tamtym czasie wcale nie wyglądał szczególnie dobrze. Zresztą w Sassuolo też miał dość cichy pierwszy sezon, a to przecież drużyna, wobec której nie ma zbyt wielkich oczekiwań. Gdybyśmy się cofnęli o trzy lata, gdyby Milan był wtedy takim klubem, jakim jest teraz, to byłoby dla niego lepsze miejsce. Wydaje mi się, że ta historia musiała się potoczyć w ten sposób, żebyśmy oglądali takiego Locatellego, jak w meczu ze Szwajcarią – przyznaje Marcin Długosz.

Dziś to szef pełną gębą. Gość, który analizuje grę jak członek sztabu szkoleniowego. Tyle że na boisku. Piłkarz, który nie jest wybitnym dryblerem na wolnej przestrzeni, ale na tyle dobrym, żeby bez problemu uwolnić się od asysty rywala. Wystarczy wrócić do meczu z Polską i zobaczyć, jak wykiwał trzech naszych zawodników.

https://streamable.com/6wgeaj

Oczywiście możemy do tego dodać szereg innych umiejętności docenianych przez analityków i trenerów. Poruszanie się bez piłki, chowanie futbolówki “do sejfu”. To pomocnik niemal kompletny, który wciąż robi progres.

Stałem się bardziej powtarzalny, ustabilizowałem formę. Lepiej czytam grę i mam więcej przekonania w każde zagranie, które prezentuję na boisku. Sassuolo zbudowało we mnie pewność siebie. Ale nie odkrywałem w sobie nowych możliwości. Po prostu wcześniej nie wykorzystywano mnie w innej roli, a tak naprawdę mogę grać na każdej pozycji w “trójce” środkowych pomocników. Jasne, mam swoją ulubioną pozycję, to lewy środkowy pomocnik w duecie, ale nie mam problemów z pozostałymi. Dojrzałem fizycznie i mentalnie – mówi o samym sobie Locatelli.

EURO 2020. Manuel Locatelli gwiazdą reprezentacji Włoch

Tę dojrzałość możemy oglądać w reprezentacji Włoch. Jego debiut skradł serca kibiców, zwłaszcza tych dostrzegających w piłce więcej niż gole i asysty. Claudio Marchisio napisał po nim, że był to występ wręcz kapitalny. W meczu z Holandią Manuel Locatelli zaliczył 73 kontakty z piłką, najwięcej ze wszystkich pomocników Squadra Azzurra. Co poza tym?

  • udany drybling
  • kluczowe podanie
  • wybicie
  • 2 przejęcia
  • 4 odbiory
  • 2 zablokowane strzały

Solidnie i przede wszystkim bez tremy. – Był sercem drużyny, nadawał jej płynność i tempo. Kiedy Holendrzy próbowali go naciskać, zwalniał grę, rozważał opcje i wybierał najlepszą z nich. Używał ciała, żeby uchronić się przed stratą i robił to bardzo dobrze. Tak samo, jak i wtedy, gdy role się odwracały i próbował ją odzyskać – pisał o nim “The Athletic”.

Kiedy podpisywałem kontrakt z Milanem, Adriano Galliani dał mi swoje pióro. Nadal je mam i mile wspominam ten moment. Myślę, że jestem już gotowy na kolejny wielki klub.

– Manuel Locatelli

W reprezentacji Roberto Manciniego był 25. debiutantem. Nie był więc pierwszym wyborem, musiał też czekać na pecha innych, bo bogactwo Italii w ataku sprawiało, że nawet po wybitnym sezonie był jedynie opcją zastępczą za Marco Verrattiego (lub nawet Nicolo Zaniolo). Kiedy już wpuszczono go na wielką scenę, zachował spokój i skromność. To normalny, fan kryminałów i seriali (“Prison Break”, “Peaky Blinders”), ułożony chłopak, który nad luźne t-shirty i czapki stawia elegancję. – Rodzina i dziewczyna zawsze mi pomagali. Dzięki nim potrafię zachować balans, trzymać się ziemi. Dają mi wsparcie i motywują do tego, żeby rozwijać się także poza boiskiem – mówił włoskim mediom.

Dzięki temu Locatelli nauczył się jeść małą łyżeczką. I dokładnie to widzimy na mistrzostwach Europy. W pierwszym spotkaniu na EURO 2020 był solidny, ale nie perfekcyjny. Dostał pochwały za intensywność i odwagę. W drugim – jak sam przyznał – pozwolił już sobie na odrobinę szaleństwa, improwizacji. Skoro żartowano, że strzela niewiele bramek, to postanowił te żarty ukrócić. I znów zrobił to po dwóch pierwszych celnych uderzeniach w tych rozgrywkach.

EURO 2020. DOMENICO BERARDI, NIEDZIELNY GRACZ. SYLWETKA

I “La Gazzetta dello Sport” nazwała jego występ futbolem totalnym.

A co zrobił Locatelli? Stwierdził, że kadra nadal czeka na Verrattiego, który jest piłkarzem z innej planety i nie czuje się jego następcą. Niemniej jednak wkrótce on sam może być rozpatrywany jako zawodnik klasy światowej. To, że chcą go Pep Guardiola i Barcelona to, patrząc na jego rolę w Sassuolo i kadrze, oczywistość. Tak samo jak i zainteresowanie ze strony Juventusu. Ale jeśli “Manu” nie zwolni tempa, to czeka nas licytacja z udziałem większej liczby klubów. Z całej Europy.

Czyżbyśmy właśnie byli świadkami narodzin gwiazdy?

EURO 2020 w Fuksiarz.pl

Jak daleko zajdą Włosi? Kurs na mistrzostwo Europy - 6,80 w Fuksiarz.pl!

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

6 komentarzy

Loading...