Pięć lat temu Roberto de Zerbi wyleciał z hukiem z Palermo. Dziewięć meczów bez zwycięstwa i tylko jedna wygrana w ogóle – taki był bilans szkoleniowca, który został wyłowiony przez klub z Sycylii z Serie C. Zdawało się, że młody Włoch przechodzi wtedy drogę typową dla utalentowanych szkoleniowców. Ale to, co działo się z de Zerbim kazało kwestionować jego pojęcie o piłce. Tymczasem dziś kwestionować można jedynie krytyków 41-latka, który jest stawiany w roli cudownego dziecka włoskiej szkoły trenerów.

Piccolo Guardiola. Kim jest Roberto de Zerbi?

Jeśli Pep Guardiola przyjeżdża do Włoch na konwencję trenerów i każe wszystkim spojrzeć na to, jak radzi sobie Sassuolo, to wiedz, że sprawa jest poważna. Oto szkoleniowiec, który prowadził największe kluby świata, podaje za przykład zespół, którego największym sukcesem jest to, że udało mu się wygrać jeden mecz w Lidze Europy. Pewnie, nie będziemy udawać, że Neroverdi to klub pokroju Znicza Biała Piska – Guardiola nie wynalazł go przypadkiem, będąc na wakacjach na Podlasiu. Ale nie ma wątpliwości, że bez de Zerbiego za sterami, Pep nie zwróciłby uwagi na to, co dzieje się na Mapei Stadium.

Kim jest trener Sassuolo? Historia Roberto de Zerbiego

Roberto de Zerbi od początku fascynował, tyle że początkowo można było go traktować jako ciekawostkę. Na YouTubie bez problemu znajdziemy pozytywnych świrów, którzy rozkładali na czynniki pierwsze grę jego trzecioligowej Foggii. I trzeba przyznać, że faktycznie było na co popatrzeć. Wiadomo, czasami pomysły się spalały, w końcu mówimy o trzecim poziomie rozgrywkowym. Ale nie można powiedzieć, że de Zerbi nie chciał grać po swojemu.

Tak nowoczesny styl gry, jaki prezentowała Foggia de Zerbiego, nie był spotykany na trzecim poziomie ligowym – pisał analityczny portal “L’Ultimo Uomo”. – Mieli posiadanie piłki na poziomie 65% i nie była to sucha liczba, a konsekwencja obranej taktyki. Foggia atakowała w sposób zorganizowany i spokojny. Ruch piłki wymuszał otwieranie przestrzeni w formacjach rywala. Jeśli przeciwnik pozostawał zwarty, próbowali tak długo utrzymać piłkę w posiadaniu, żeby wymusić jego błąd.

Trener wpoił swoim piłkarzom stosowanie wysokiego pressingu i gegenpressingu. Okazało się, że wcale nie trzeba mieć w składzie wirtuozów, żeby to działało. Foggia ograniczyła liczbę kontrataków, skupiła się na kreowaniu. Gra od bramki? Podstawa, “laga” to ostateczność. Bramkarz miał brać udział w gierkach z obrońcami, żeby opanować grę piłką i lepiej się z nimi zgrać. De Zerbi narzucił piłkarzom odwagę. Kiedy rywale wpadli na pomysł podejścia wyżej i odcięcia obrońców, Foggia starała się “wyciągnąć” jednego z kryjących do bramkarza, żeby zyskać miejsce do rozegrania. Druga opcja? Obrońcy ustawiają się na równi z bramkarzem, żeby nie móc założyć pressingu. Włoch nie wpadł na to sam, ale zaadaptowanie tych pomysłów do klubu z Serie C wywołało zachwyt.

EARLY PAYOUT FUKSIARZ.PL – W SERIE A WYGRYWASZ JUŻ PRZY DWUBRAMKOWYM PROWADZENIU!

W Foggii ważne było to, żeby odległości między piłkarzami były utrzymane tak, aby cała drużyna poruszała się jak jednostka. Ruch jednego zawodnika zawsze wymuszał przemieszczenie się całej drużyny. Foggia chętnie używała skrzydeł, ale to miejsce na boisku, które powoduje najmniejsze zagrożenie w ofensywie. Dlatego używała ich tylko do tego, żeby stworzyć sobie miejsce w centralnej części boiska. Często tworzyła małe przestrzenie na skrzydłach, grając w trójkątach, aby w ten sposób wyciągnąć rywali ze środka. Generalnie założenie było proste: grać tak szeroko, żeby mieć jak najwięcej wolnych stref w środku. Momentami wyglądało to jak futbol totalny – pisze Alex Belinger w swojej analizie.

No dobra, a co z tych wszystkich założeń wynikało? Foggia w obydwu sezonach pod wodzą Roberto de Zerbiego była najskuteczniejszą drużyną w lidze. Centralne postaci jego zespołu – Pietro Iemmello i Vincenzo Sarno – nigdy wcześniej ani nigdy później nie miały tak udanego okresu w karierze. Ten pierwszy w najlepszym roku strzelił 29 bramek, drugi zaliczył double-double (13 goli, 13 asyst). Ciemne strony? Były, bo choć zdaniem “L’Ultimo Uomo” Foggia była drugim najlepiej stosującym gegenpressing zespołem we Włoszech, to nieudane próby założenia go powodowały, że zespół tracił sporo bramek.

Ale Rossoneri do dziś wspominają de Zerbiego jako gościa, który sprawił, że ta drużyna była jakaś, grała efektownie i odnosiła sukcesy.

Roberto de Zerbi nie należy do spokojnych trenerów

Roberto de Zerbi nie należy do spokojnych trenerów

Ofiara Maurizio Zampariniego

Szkoleniowiec miał wtedy zaledwie 36 lat, więc jego sława szybko rosła. Żeby nie było za pięknie wybrał jednak fatalnie – po konflikcie z zarządem i zwolnieniu z Foggii, zaufał Maurizio Zampariniemu w Palermo. Jeśli nie wiecie, o co chodzi: z zaufaniem do tego gościa jest tak, jak w pewnej scenie z filmu “Chłopaki nie płaczą”. Można obudzić się bez ręki. Albo bez pracy. Zamparini nie słynął z oferowania komfortowych warunków pracy, więc pierwsze podejście de Zerbiego do Serie A wyglądało tak:

  • zwycięstwo
  • 2 remisy
  • 9 porażek

Stołek objął we wrześniu, zwolnił go w listopadzie. Dla wielu taka przygoda byłaby jak pocałunek śmierci na dalszą karierę. De Zerbi sam przyznał po latach, że popełnił duży błąd. – Nie zdawałem sobie sprawy z ryzyka, chciałem po prostu być w Serie A. Zamparini sprawiał, że atmosfera była ciężka. Tam nauczyłem się, że słowo “projekt” nie istnieje. Moim problemem było to, że to nie ja tworzyłem tę drużynę, wziąłem ją po kimś. A kiedy chciałem coś zmieniać, słyszałem, że nie mogę. Gra trójką obrońców? Nie, masz grać czwórką. Posadzenie jakiegoś zawodnika na ławce? Nie, on musi grać – opisywał to, co zastał na Sycylii.

Dlatego kiedy po rocznym bezrobociu De Zerbi wziął Benevento, najgorszy zespół w lidze, każdy pukał się w czoło – wydawało się, że gość dosłownie wysłał na ścięcie swoją trenerską karierę. A jednak to właśnie przygoda z „Czarownicami” dała jej drugie życie. – Nabraliśmy samych siebie, zmarnowaliśmy czas od sierpnia do grudnia. Dopiero gdy podpisaliśmy Sandro, Bacary’ego Sagnę, Cheicka Diabate czy Guilherme, gdy trenerem został De Zerbi, zaczął się nasz sezonstwierdził w “La Gazzetto dello Sport” prezydent Benevento, Oreste Vigorito.

SERIE A W FUKSIARZ.PL!

Sassuolo wygra z Sampdorią? Kurs 1,83!

Roberto de Zerbi – trener dający radość

Wymowne, ale trafne stwierdzenie. Nowy trener postawił za cel zdobycie 25-30 punktów do końca sezonu. Udało się uzbierać 21 “oczek”, ale i tak był to wynik bardzo dobry. Nie zapominajmy, że Benevento de Zerbiego ugrało cztery punkty z Milanem, potrafiło też wbić dwa gole Juventusowi, Romie czy Lazio. Gdybyśmy uwzględniali w tabeli tylko okres jego pracy, “Czarownice” zamiast 17 punktów straty do bezpiecznej pozycji, traciłyby do niej pięć “oczek”. Jeśli chodzi o strzelone bramki, ekipa de Zerbiego oczywiście się wyróżniała. Niby wciąż spadałaby z ligi, ale pięć drużyn zdobyło w tym okresie mniej goli niż Stregoni.

Kiedy tu przychodziłem, wiedziałem, że utrzymanie to misja praktycznie niemożliwa. Ale prezydent dał mi jedno zadanie: dać kibicom trochę radości – mówił szkoleniowiec, którego na wstępie witał transparent o prostej treści: „Jesteś cyganem”. Zaszłości z czasów walki Benevento z Foggią o awans z Serie C odeszły jednak w niepamięć, kiedy drużyna zaczęła grać tak, jak chciał jej szef. Do czasu przerwy na kadrę było kiepsko. De Zerbi jeździł po piłkarzach, po meczu z Lazio powiedział, że niektórzy przegrali przed wyjściem na murawę i że zadba o to, żeby to się więcej nie powtórzyło.

I trzeba przyznać, że chłop wiedział, co mówi. Atmosfera w zespole zaczęła się poprawiać, kibice faktycznie mogli spojrzeć na tę drużynę i choć na chwilę się uśmiechnąć. Nowemu trenerowi znów udało się kilku gości zbudować. Koniec końców dzięki udanej wiośnie w Serie A Guilherme zapracował na transfer do Turcji, a Cheikh Diabate wylądował w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Dla każdego z nich to sukces na miarę potencjału. Tak jak i dla Enrico Brignoli sukcesem było powołanie do włoskiej młodzieżówki. Powtarzały się też inne rzeczy, które obserwowaliśmy w Foggii.

Historia Roberto de Zerbiego

De Zerbi błyskawicznie zasiał ziarno i Benevento zaczęło grać atakiem pozycyjnym. Byli odważniejsi, w końcówce meczu z Milanem potrafili postawić w pełni na ofensywę, przechodząc z 4-3-3 do 4-2-4. Ich celem było wprowadzenie takiego zamieszania w defensywie rywali, żeby stworzyć jak najwięcej wolnych przestrzeni. Z tyłu grali trójką lub czwórką obrońców, w środkowej strefie tworzyli trójkąt: albo ofensywny (dwie “dziesiątki”), albo defensywy (dwie “szóstki”). Mieli wiele wariantów gry do przodu, w których ofensywne zadania przypadały albo trzem klasycznym napastnikom, albo dwóm ofensywnym pomocnikom i napastnikowi, albo trójce ustawionej za snajperem – czytamy na “L’Ultimo Uomo”.

Do tego rzecz jasna gegenpressing po stracie, ale że tym razem de Zerbi nie dysponował ekipą z góry tabeli, musiał zminimalizować ryzyko. Pokazał więc swoją elastyczność taktyczną: kontrpressingu używał jako broni krótkotrwałej. Najpierw zaatakować rywala, a jeśli nie uda się odebrać piłki, wrócić i zagęścić pole tak, żeby i on z nią nie przeszedł.

Wiadomo, Benevento i tak spadło z ligi, więc ciężko mówić, że robota młodego szkoleniowca poskutkowała cudownymi zmianami. Ale w Sassuolo ją docenili.

Sassuolo – klub, który promuje

W sumie ciężko się temu dziwić, bo Neroverdi zawsze mieli oko do szkoleniowców, tak jak Ricky łeb do interesów. Kilka przykładów spośród tych, którzy w ostatnich latach przewinęli się przez ten skromny klub:

Idealne miejsce, żeby się wybić, bo od Sassuolo nie wymaga się niczego wielkiego. Utrzymać się, pokazać kawałek dobrej piłki, wypromować kilku ciekawych gości. Wiadomo – co jakiś czas wraz z serią dobrych wyników rośnie apetyt, ale koniec końców to nie musi być Atalanta, gdzie piłkarski fun idzie w parze ze świetnymi wynikami. Dlatego gdy ktoś patrzy jedynie na tabelę, ciężko mu pewnie wyłapać, czym ci świrnięci Włosi się tak ekscytują. 8., 11., obecnie znowu 8. miejsce w tabeli. Faktycznie, nowy Guardiola. Ale mimo wszystko, co chwilę łączy się de Zerbiego z większym klubem. Przypomina się, co robi ze swoimi piłkarzami.

  • Boatenga wypromował do Barcelony, bo w Katalonii stwierdzili, że Sassuolo ma tak zbliżoną filozofię do nich, że będzie idealnym, tanim uzupełnieniem
  • Demiral trafił do Juventusu
  • Sensi i Politano do Interu

Taktyka Sassuolo Roberto de Zerbiego

Teraz w kolejce czeka kolejne złote dziecko – Manuel Locatelli. Odbudowany tak, że dziś chcą go najwięksi, od Juventusu do Manchesteru City. Centralna postać bandy de Zerbiego. Do tego dochodzą ci, którzy pod młotek nie poszli, ale ligę podbili. Francesco Caputo, typowy późno dojrzewający włoski bomber, czy Jeremie Boga, najlepszy drybler Serie A w minionym sezonie.

Zaraz po Atalancie to najlepsza drużyna do oglądania. De Zerbi słynie z tego, że gra od tyłu i nie zwraca uwagi na presję. Dlatego Guardiola jest jego fanem i chętnie ogląda mecze Sassuolo. Jego krytycy twierdzą, że jest narcyzem, a jego styl gry ma pokazać światu: patrzcie, jestem najmądrzejszy. Ale on twierdzi, że tylko w ten sposób realnie rozwija swoich zawodników – pisze o trenerze Neroverdich “The Athletic”.

Piłkarze zresztą lubią pracę z De Zerbim. Boga opowiadając o jego treningach, nie krył zadowolenia. – Dużo gier pięciu na pięciu, albo 10 na 10. Ale kiedy ćwiczymy w większych składach, to zawsze na połowie boiska. Posiadanie piłki na małych obszarach, musisz myśleć szybko, bo ktoś od razu na ciebie naciska. Trener ma dobre relacje ze wszystkimi. Jest twardy, ale po skończonej pracy uśmiechnie się, pożartuje – tłumaczył  zawodnik w wywiadzie z “The Athletic”.

De Zerbi skończy w Barcelonie?

Zagraniczne media coraz bardziej interesują się trenerem Sassuolo. Wydaje się, że przeżywają oni to, co włoscy maniacy parę lat wcześniej, gdy zachwycali się meczami Foggii. W poprzednim sezonie 83% bramek Neroverdich padło po stałych fragmentach gry. Dla porównania słynąca z podobnego stylu Barcelona zdobyła tak 84% swoich goli. Manchester City – 77%.

To znak ewolucji we włoskiej piłce. W przeszłości zespoły Serie A chętnie kontratakowały. Kontrolowały przestrzeń, a nie piłkę. De Zerbi robi odwrotnie. Jego taktyka wykracza poza chęć zdobycia gola. Ma rozwijać technikę i odpowiedzialność, zwiększać poczucie własnej wartości zawodników – komplementuje trener “The Athletic”.

Musimy żyć chwilą. Cieszyć się futbolem, naszą znakomitą dyspozycją i entuzjazmem, który nam ostatnio towarzyszy. Znamy jednak miejsce w szeregu. Nie wolno nam pomyśleć, że jesteśmy lepsi niż w rzeczywistości. Nikt nam niczego nie da za darmo. Cokolwiek w tym sezonie osiągniemy, sami to sobie wywalczymy. Dlatego potrzebujemy nie tylko radości, ale i ostrożności – twierdzi sam zainteresowany, którego cytowaliśmy w tekście o fenomenalnym starcie Sassuolo.

Roberto de Zerbi mówi wprost: jeśli wygramy przez przypadek, nie jestem zadowolony. Sam wynik nie jest istotny, ważne jest to, jak go osiągasz. Gdzie zaprowadzi go ta filozofia? Czy wypromuje go tak, jak wypromowała jego zawodników? Ostatnio szkoleniowiec ostro skrytykował kluby, które wysunęły propozycję założenia Superligi i stwierdził, że pewnie zamknie sobie furtkę do pracy w Juventusie, Interze czy Milanie. Ciężko jednak wyobrazić sobie, żeby Neroverdi zdołali go zatrzymać, bo wypadałoby w końcu dorzucić jakieś trofea do CV bogatego w komplementy i uznanie.

Niewykluczone, że stanie się to w niedalekiej przyszłości. Historia de Zerbiego i tak powoli już się domyka. Kiedyś jechał na staż do Pepa i podpatrywał, jak wyglądają jego treningi w Monachium. Dziś Hiszpan stawia go jako przykład, a pseudonim “Piccolo Guardiola” pasuje do niego jak ulał.

Niedawno pojawiły się plotki łączącego z Szachtarem Donieck. To jednak zbyt mały klub, jak na opinię, jaką cieszy się włoski trener. Jest jednak pewien klub, który idealnie pasuje do filozofii opiekuna Sassuolo. Ten sam, do którego Roman Kołtoń chciał przed laty wcisnąć Roberta Lewandowskiego.

I wydaje się, że w tym przypadku pytanie “a dlaczego nie Barcelona?” wcale nie jest nie na miejscu.

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Siatkówka
05.07.2022

Druga porażka Grbicia. Polacy przegrali z Iranem

Na ostatni turniej Ligi Narodów Polacy przyjechali do Gdańska. Wcześniej w Ottawie zanotowali trzy zwycięstwa, ulegając tylko Włochom, a w Sofii nie dali szans między innymi Brazylii czy USA. W ojczyźnie mieli walczyć o wygranie fazy zasadniczej, ale zaczęli… od falstartu. Dziś w ERGO Arenie ulegli Iranowi po pięciu emocjonujących setach (25:21, 23:25, 22:25, 27:25, 7:15).  Mecze z historią Wiadomo, że gdy spotykają się Polska z Iranem, na parkiecie często dzieją się ciekawe rzeczy. […]
05.07.2022
Suche Info
05.07.2022

Trener Karabachu: „Zagraliśmy dobrze, a w rewanżu zagramy jeszcze lepiej”

Lech Poznań wygrał 1:0 z Karabachem Agdam w pierwszym meczu 1. rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. Mimo niekorzystnego wyniku, szkoleniowiec przyjezdnych, Gurban Gurbanow, pozytywnie ocenił postawę swojego zespołu. – Przegraliśmy ten mecz, ale uważam, że zagraliśmy dobrze. Jestem przekonany, że za tydzień w rewanżu zagramy jeszcze lepiej. Przed przerwą, kiedy straciliśmy jedynego gola, na pewno nie byliśmy zespołem gorszym od Lecha. Powiedziałbym nawet, że zagraliśmy lepiej od gospodarzy – […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Van den Brom: Nie mówcie, że Ekstraklasa jest słaba

– Musieliśmy być dzisiaj odpowiedzialni w tyłach. Dlatego zagraliśmy nieco inaczej. To nie jest „mój” sposób gry w piłkę, to nie DNA klubu. Ale sytuacja była inna. Liga Mistrzów, pierwszy mecz sezonu, bardzo wymagający rywal. To wszystko razem wzięte sprawiło, że podjęliśmy decyzję o takiej grze – powiedział John van den Brom po zwycięstwie Lecha Poznań nad Karabachem (1:0). Spisaliśmy najważniejsze wątki z pomeczowej konferencji trenera Kolejorza. O samym […]
05.07.2022
Weszło
05.07.2022

Velde znów nie wykorzystał szansy

Zwykło mówić się, że zwycięzców się nie sądzi. Musimy dziś jednak znów pochylić się nad Kristofferem Velde, który ma za sobą kolejny bezbarwny mecz naznaczony błędami. Dostał kolejną szanse w Lechu, tym razem mając czystą kartę u nowego szkoleniowca. I szansę tę zmarnował. Nie tego spodziewano się po transferze Norwega. Sama obecność Kristoffera Velde w pierwszej jedenastce zelektryzowała kibiców Lecha Poznań. Dlaczego John van den Brom od razu chce […]
05.07.2022
Suche Info
05.07.2022

Inaki Williams będzie reprezentował Ghanę

Inaki Williams stracił nadzieję na występy w reprezentacji Hiszpanii. 27-letni napastnik Athleticu Bilbao podjął zatem decyzję, że zaakceptuje zaproszenie na zgrupowanie kadry Ghany. Williams w hiszpańskiej drużynie narodowej już wprawdzie zadebiutował, lecz tylko w spotkaniu towarzyskim. Z tego względu wciąż może sobie pozwolić na zmianę barw. Rodzice napastnika pochodzą z Ghany, a tamtejsza federacja mocno zabiegała o pozyskania gracza Athleticu. No i w końcu się udało. – Dzisiaj zaczyna się nowe […]
05.07.2022
Suche Info
05.07.2022

Andrzej Strejlau pożegnał Janusza Kupcewicza. „Na zawsze zostaniesz w sercach”

Na swoim koncie twitterowym Andrzej Strejlau pożegnał Janusza Kupcewicza. 20-krotny reprezentant Polski wczoraj nieoczekiwanie  zmarł. – Niespodziewanie odszedł do boskiej drużyny medalista mistrzostw świata, Janusz Kupcewicz. Znakomity technik i taktyk, imponował kreowaniem gry w klubach i reprezentacji oraz kolejnym pokoleniom młodzieży. Na zawsze zostaniesz, Janusz, w sercach nie tylko sportowej społeczności – napisał Strejlau. Żal po stracie przyjaciela wyraził też w rozmowie z „Faktem” Grzegorz Lato. – Cały […]
05.07.2022
Weszło
03.07.2022

Po scudetto z zaciśniętym pasem. Inter się zbroi

Inter Mediolan czwarty raz z rzędu kończy sezon z deficytem finansowym, ale negocjacje z zaciśniętym pasem to nic dla Beppe Marotty. Nerazzurri szykują się do odzyskania scudetto. Już pozyskali czterech piłkarzy, a dzięki pożegnaniom zaoszczędzili 20 milionów euro. – Non vincete mai – czyli „nigdy nie wygrywacie”. Tak od dawna śpiewają kibice rywali Interu, choć raz na jakiś czas muszą milczeć. Ostatnio w 2021 roku, kiedy zespół […]
03.07.2022
Serie A
19.06.2022

Lukaku i Inter. Jak stworzono potwora

W przypadku Romelu Lukaku nie działa powiedzenie, że do trzech razy sztuka, bo trzecie podejście napastnika do Chelsea było równie złe, jak poprzednie dwa. I nie wszędzie mu dobrze, a wyłącznie w Mediolanie, dlatego Belg już siedzi na walizkach, by wrócić do Interu. Tam, gdzie stał się potworem. Osiem ligowych goli w sezonie to najgorszy wynik Lukaku od dekady, kiedy – oczywiście – również grał w Chelsea. Tyle że wówczas miał 17/18 lat i był […]
19.06.2022
Serie A
22.05.2022

Milan wraca na tron!

No i stało się! Milan po przeszło dekadzie niepowodzeń powraca na tron w Serie A. Kiepsko się w okresie tej ligowej niemocy wiodło Rossonerim, oj, kiepsko. Bywały takie okresy, gdy bezpieczeństwo finansowe i generalnie przyszłość całego klubu stały pod olbrzymim znakiem zapytania. Bywały takie momenty, gdy kibice ekipy z San Siro nie mogli patrzeć na wyjściową jedenastkę ulubionego zespołu bez poczucia zażenowania. Pewnie także dlatego mediolańczycy sięgnęli dzisiaj po upragnione trzy […]
22.05.2022
Weszło
18.05.2022

Rangersi powalczą dziś o trofeum, a Aaron Ramsey o swoją przyszłość

Przygotowując się do startu obecnego sezonu Aaron Ramsey nie mógł przypuszczać, że zagra w finale europejskich pucharów w barwach Rangersów. Piłkarska rzeczywistość zmienia się jednak bardzo szybko i dzisiaj Walijczyk stoi przed właśnie takim wyzwaniem. A jego efekty najprawdopodobniej zdecydują o jego dalszej karierze. Gdy Ramsey opuszczał Arsenal, by występować w Juventusie, mogło się wydawać, że robi naturalny krok do przodu w swojej karierze. Gra w Premier League wiąże się co prawda […]
18.05.2022
Serie A
14.05.2022

Cudotwórca. Davide Nicola, trener od spraw beznadziejnych

Salerno, jedna z miejscowych włoskich szkół. W trakcie lekcji nauczyciel wyjmuje telefon i nagrywa, jak odmawia z dziećmi modlitwę. Nietypową modlitwę, dodajmy, bo grupa zawierza Maryi utrzymanie Salernitany, beniaminka Serie A. Wsparcie z góry się przyda, ale młodzież jednocześnie zwraca się też do kogoś na ziemi. Cudotwórcy Davide Nicoli. 49-letni Nicola z Luserna San Giovanni, miejscowości samą nazwą nawiązującej do zakonu Augustianów, ze swoimi długimi włosami faktycznie […]
14.05.2022
Weszło
01.05.2022

Milan się męczył, ale Milan jest ostatecznie zwycięski

Milan jest naprawdę blisko tytułu, szczególnie, że pomógł mu ostatnio bramkarz Interu, a Napoli, jak to Napoli, przegrywa kluczowe mecze. Niemniej – wciąż trzeba punktować i czy można sobie do tego wyobrazić lepszego rywala niż Fiorentina? Pewnie wciąż tak, ale teraz Viola to przecież dość wdzięczny przeciwnik. Dopiero co przyjęła 0:4 od Udinese, wcześniej za mocna była dla niej Salernitana. Mimo tego Milan męczył bułę niemiłosiernie, ale ostatecznie […]
01.05.2022
Liczba komentarzy: 5
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kata
Kata
1 rok temu

Sassuolo Top. De zerbi Top

Bożydar
Bożydar
1 rok temu

Wygląda jak brat bliźniak tego gościa, co pracował w sztabie reprezentacji u Nawałki a teraz Górnika. Ktoś pamięta nazwisko?

pan-nikt
pan-nikt
1 rok temu
Reply to  Bożydar

Marcin Prasoł ;)?

rbr
rbr
1 rok temu
Reply to  Bożydar

Bartłomiej Spałek

Joopiter
Joopiter
1 rok temu

„W poprzednim sezonie 83% bramek Neroverdich padło po stałych fragmentach gry. Dla porównania słynąca z podobnego stylu Barcelona zdobyła tak 84% swoich goli. Manchester City – 77%.”
Coś chyba jest nie tak w tym fragmencie. Barcelona i City strzelające po stałych fragmentach? 😉