Como z historycznym awansem do europejskich pucharów

Marcin Ziółkowski

10 maja 2026, 17:50 • 5 min czytania 2

Reklama
Como z historycznym awansem do europejskich pucharów

Projekt Como wywołuje we Włoszech mieszane uczucia. Z jednej strony na Stadio Giuseppe Sinigaglia pięknie gra się w piłkę, z drugiej – brakuje tam Włochów i nie jest to żaden kopciuszek, a zespół z dużymi pieniędzmi. Trudno się jednak nie zgodzić z faktem, że w Lombardii stworzono drużynę, którą po prostu chce się oglądać z perspektywy trybun bądź telewizora. Młoda i ambitna drużyna pod przywództwem Cesca Fabregasa zapewniła więcej takich okazji. Lariani w przyszłym sezonie wystąpią w europejskich pucharach. Tego w Como jeszcze nie grali.

Reklama

Como zapewniło sobie grę w pucharach w drugim sezonie po powrocie

Drużyna Cesca Fabregasa przed meczem w Weronie ze zdegradowanym już Hellasem, dostała lekkiej zadyszki. W sześciu poprzedzających to starcie spotkaniach – Lariani wygrali raptem raz. Wyjazd do zdegradowanej już drużyny z Marc’Antonio Bentegodi nie okazał się jednak żadną prościzną. Po bezbarwnej pierwszej połowie, jedynego gola w Weronie strzelił w 71. minucie Anastasios Douvikas. Grek wciąż jest w walce o drugie miejsce w klasyfikacji strzelców – zrównał się tym samym z Marcusem Thuramem z Interu, który ma 13 goli.

Oznacza to, że Como wciąż jest w grze o TOP 4, ale z wyniku w Weronie wyszedł jeden pewnik. Lariani zapewnili sobie europejskie noce w przyszłym sezonie. Po wygranej w 36. kolejce, siódma Atalanta nie jest już w stanie matematycznie przeskoczyć zespołu, który jest w rękach indonezyjskiej grupy Djarum. Według najnowszych doniesień – spotkania kontynentalne Como będzie grać na Mapei Stadium w Reggio Emilia, które jest na co dzień domem Sassuolo.

Reklama

Takiego właśnie świeżego powietrza potrzebował włoski futbol, który mało umiejętnie próbuje zerwać z łatką defensywnej ligi, która nie jest atrakcyjna.

Historia najnowsza Como

Warto tu wspomnieć, że poza inwestorami z Indonezji, akcjonariuszami są choćby Thierry Henry czy Raphael Varane. Cesc Fabregas kończył tu karierę piłkarską i zbierał pierwsze szlify trenerskie. W Serie B był on na papierze prawą ręką Osiana Robertsa, ale to głównie Hiszpan odpowiadał za kwestie taktyczne zespołu. W sezonie 2023/24 udało się zanotować awans do Serie A po 21 lat oczekiwania.

Rozgrywki 2024/25 były dla Larianich pełne perturbacji. Pierwsza runda po powrocie do Serie A po dwóch dekadach nie układała się najlepiej, także dlatego, bo wiele nowych twarzy musiało się zgrać. Como postawiło na mieszankę młodości z doświadczeniem. Po czterech kolejkach zespół miał na koncie raptem dwa punkty, a po 15 meczach drużyna z Lombardii pokonała rywali jedynie dwukrotnie. Sporą część pierwszej rundy kręciła się w pobliżu strefy spadkowej.

Na wiosnę maszyna zatrybiła i wzmocniona choćby Assane Diao i Maxencem Caqueretem, doszła do pewnej stabilności. Dowodem tego było sześć wygranych z rzędu pod koniec sezonu. Rzutem na taśmę Lariani znaleźli się w tzw. lewej części tabeli – na 10. miejscu. Swoje trzy grosze dołożył też Alessandro Gabrielloni, który jako jedyny był członkiem Como, które nie pamięta jeszcze indonezyjskich inwestorów z Djarum Group. Bohater trybun na Stadio Giuseppe Sinigaglia grał w klubie na poziomie czwartej ligi, gdy Como było zadłużone na kilkaset tysięcy euro.

Reklama

Po meczu w Weronie na konferencji prasowej, Cesc Fabregas skomentował sukces swojej drużyny w następujących słowach.

– Dwa lata temu świętowaliśmy awans do Serie A, dziś kwalifikujemy się do Europy. Jeśli uważacie, że to normalne… cóż, mylicie się. Gdy przestałem grać, czy myślałem, że dojdę do tego punktu? Kiedy myśli się za dużo, nigdy się daleko nie zachodzi. Dlatego nigdy nie mówiłem o Europie: jeśli się tam zakwalifikujesz, jesteś na szczycie, jeśli się tam nie dostaniesz, jesteś porażką. Wiele osób wysyłało mi zdjęcia z czasów, gdy jeździli po całych Włoszech za drużyną. Dedykuję to im wszystkim.

Reklama

Dla Como to 15. sezon w Serie A i już wiadomo, że Lariani wyrównają najlepszy w historii klubu wynik w tabeli. W 1950 byli oni szóstą drużyną ligi. Matematyka pozwala wierzyć nawet w podium, ale rozum podpowiada, że ciągle jest szansa na awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów.

Como znów tworzy historię

Sezon 2025/26 jest dla drużyny Como iście wyjątkowy. Nie dość, że udało się na dwie kolejki przed końcem zapewnić europejskie puchary w kolejnych rozgrywkach to jeszcze udało się wyrównać najlepszy w historii klubu wynik w Pucharze Włoch. Lariani dotarli do półfinału, gdzie po zaciętym boju odpadli z Interem po porażce 2:3.

Inter w finale Coppa Italia po błyskawicznej remontadzie w drugiej połowie

Reklama

Bohaterem tamtego meczu był zmiennik Piotra Zielińskiego, Petar Sucić, którego udział przy trzech golach odwrócił losy rywalizacji w 20 minut. Como prowadziło w tamtym spotkaniu 2:0 po 48 minutach i zanosiło się na historyczny finał. Skończyło się „jedynie” na wyrównaniu najlepszego wyniku klubu – półfinał Lariani osiągnęli także w 1986 roku.

CZYTAJ WIĘCEJ O WŁOSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Widmo „hańby w Kansas City”. Kuriozalna sytuacja w grupie J

Jan Broda
3
Widmo „hańby w Kansas City”. Kuriozalna sytuacja w grupie J

Piłka nożna

Reklama
Mundial 2026

Widmo „hańby w Kansas City”. Kuriozalna sytuacja w grupie J

Jan Broda
3
Widmo „hańby w Kansas City”. Kuriozalna sytuacja w grupie J