Projekt Como wywołuje we Włoszech mieszane uczucia. Z jednej strony na Stadio Giuseppe Sinigaglia pięknie gra się w piłkę, z drugiej – brakuje tam Włochów i nie jest to żaden kopciuszek, a zespół z dużymi pieniędzmi. Trudno się jednak nie zgodzić z faktem, że w Lombardii stworzono drużynę, którą po prostu chce się oglądać z perspektywy trybun bądź telewizora. Młoda i ambitna drużyna pod przywództwem Cesca Fabregasa zapewniła więcej takich okazji. Lariani w przyszłym sezonie wystąpią w europejskich pucharach. Tego w Como jeszcze nie grali.
Como zapewniło sobie grę w pucharach w drugim sezonie po powrocie
Drużyna Cesca Fabregasa przed meczem w Weronie ze zdegradowanym już Hellasem, dostała lekkiej zadyszki. W sześciu poprzedzających to starcie spotkaniach – Lariani wygrali raptem raz. Wyjazd do zdegradowanej już drużyny z Marc’Antonio Bentegodi nie okazał się jednak żadną prościzną. Po bezbarwnej pierwszej połowie, jedynego gola w Weronie strzelił w 71. minucie Anastasios Douvikas. Grek wciąż jest w walce o drugie miejsce w klasyfikacji strzelców – zrównał się tym samym z Marcusem Thuramem z Interu, który ma 13 goli.
Oznacza to, że Como wciąż jest w grze o TOP 4, ale z wyniku w Weronie wyszedł jeden pewnik. Lariani zapewnili sobie europejskie noce w przyszłym sezonie. Po wygranej w 36. kolejce, siódma Atalanta nie jest już w stanie matematycznie przeskoczyć zespołu, który jest w rękach indonezyjskiej grupy Djarum. Według najnowszych doniesień – spotkania kontynentalne Como będzie grać na Mapei Stadium w Reggio Emilia, które jest na co dzień domem Sassuolo.
A quiet journey, built step by step with craft and resilience. A community of hearts beating in BiancoBlu, carrying the club from Serie D to the top flight, and onward.
The chair stays. The table stays. The radio keeps playing. And out over the water, Como takes flight.
SEMM… pic.twitter.com/85bD6UKIdY
— Como1907 (@Como_1907) May 10, 2026
Takiego właśnie świeżego powietrza potrzebował włoski futbol, który mało umiejętnie próbuje zerwać z łatką defensywnej ligi, która nie jest atrakcyjna.
Historia najnowsza Como
Warto tu wspomnieć, że poza inwestorami z Indonezji, akcjonariuszami są choćby Thierry Henry czy Raphael Varane. Cesc Fabregas kończył tu karierę piłkarską i zbierał pierwsze szlify trenerskie. W Serie B był on na papierze prawą ręką Osiana Robertsa, ale to głównie Hiszpan odpowiadał za kwestie taktyczne zespołu. W sezonie 2023/24 udało się zanotować awans do Serie A po 21 lat oczekiwania.
Rozgrywki 2024/25 były dla Larianich pełne perturbacji. Pierwsza runda po powrocie do Serie A po dwóch dekadach nie układała się najlepiej, także dlatego, bo wiele nowych twarzy musiało się zgrać. Como postawiło na mieszankę młodości z doświadczeniem. Po czterech kolejkach zespół miał na koncie raptem dwa punkty, a po 15 meczach drużyna z Lombardii pokonała rywali jedynie dwukrotnie. Sporą część pierwszej rundy kręciła się w pobliżu strefy spadkowej.
Na wiosnę maszyna zatrybiła i wzmocniona choćby Assane Diao i Maxencem Caqueretem, doszła do pewnej stabilności. Dowodem tego było sześć wygranych z rzędu pod koniec sezonu. Rzutem na taśmę Lariani znaleźli się w tzw. lewej części tabeli – na 10. miejscu. Swoje trzy grosze dołożył też Alessandro Gabrielloni, który jako jedyny był członkiem Como, które nie pamięta jeszcze indonezyjskich inwestorów z Djarum Group. Bohater trybun na Stadio Giuseppe Sinigaglia grał w klubie na poziomie czwartej ligi, gdy Como było zadłużone na kilkaset tysięcy euro.
Dalla promozione in Serie A alla qualificazione in Europa in 2 anni: tutto l’orgoglio di Cesc Fàbregas dopo la vittoria a Verona 🗣️
1/4 pic.twitter.com/suqdaAjQmq
— Cronache di spogliatoio (@CronacheTweet) May 10, 2026
Po meczu w Weronie na konferencji prasowej, Cesc Fabregas skomentował sukces swojej drużyny w następujących słowach.
– Dwa lata temu świętowaliśmy awans do Serie A, dziś kwalifikujemy się do Europy. Jeśli uważacie, że to normalne… cóż, mylicie się. Gdy przestałem grać, czy myślałem, że dojdę do tego punktu? Kiedy myśli się za dużo, nigdy się daleko nie zachodzi. Dlatego nigdy nie mówiłem o Europie: jeśli się tam zakwalifikujesz, jesteś na szczycie, jeśli się tam nie dostaniesz, jesteś porażką. Wiele osób wysyłało mi zdjęcia z czasów, gdy jeździli po całych Włoszech za drużyną. Dedykuję to im wszystkim.
Dla Como to 15. sezon w Serie A i już wiadomo, że Lariani wyrównają najlepszy w historii klubu wynik w tabeli. W 1950 byli oni szóstą drużyną ligi. Matematyka pozwala wierzyć nawet w podium, ale rozum podpowiada, że ciągle jest szansa na awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Como znów tworzy historię
Sezon 2025/26 jest dla drużyny Como iście wyjątkowy. Nie dość, że udało się na dwie kolejki przed końcem zapewnić europejskie puchary w kolejnych rozgrywkach to jeszcze udało się wyrównać najlepszy w historii klubu wynik w Pucharze Włoch. Lariani dotarli do półfinału, gdzie po zaciętym boju odpadli z Interem po porażce 2:3.
Inter w finale Coppa Italia po błyskawicznej remontadzie w drugiej połowie
Bohaterem tamtego meczu był zmiennik Piotra Zielińskiego, Petar Sucić, którego udział przy trzech golach odwrócił losy rywalizacji w 20 minut. Como prowadziło w tamtym spotkaniu 2:0 po 48 minutach i zanosiło się na historyczny finał. Skończyło się „jedynie” na wyrównaniu najlepszego wyniku klubu – półfinał Lariani osiągnęli także w 1986 roku.
CZYTAJ WIĘCEJ O WŁOSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Piotr Zieliński z drużyną na audiencji u papieża Leona XIV
- Milan czeka wiele zmian w przypadku braku awansu do Ligi Mistrzów
- Inter wygrał mecz przyjaźni. Spacerowe tempo uwertury do finału Coppa Italia
Fot. Newspix