Cash rozczarowany po meczu z Barceloną. „Mieliśmy swoje szanse”

Marcin Ziółkowski

04 listopada 2026, 13:36 • 3 min czytania 1

Reklama
Cash rozczarowany po meczu z Barceloną. „Mieliśmy swoje szanse”

Matty Cash na stadionie Camp Nou rozegrał swój trzeci mecz w trwającej edycji Ligi Mistrzów. Mimo, że Barcelona była czwartym rywalem The Villans, to Polak pominął spotkanie z Club Brugge z powodu kontuzji mięśniowej. Potyczka w Hiszpanii nie była łatwa, a Cash jest trochę rozgoryczony z uwagi na końcowy rezultat. Jest zdania, że zbyt łatwo jego drużyna pozwoliła na utratę pierwszego gola, bo do przerwy dzielnie postawiła się utytułowanemu rywalowi.

Reklama

Cash przegrał w Lidze Mistrzów po raz pierwszy w sezonie

Reprezentant Polski czuł niedosyt. Uważał, że w pierwszej połowie Barcelona była do „ugryzienia”. No, ale po przerwie już nie było czego zbierać, chociaż piłkarze z Birmingham nie powinni czuć wstydu. Rywale Barcelony regularnie obrywają czterema czy pięcioma golami, a tutaj przy pełnej kontroli po przerwie w wykonaniu gospodarzy, przewaga powiększyła się raptem o dwa gole.

– Myślę, że ten mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej, gdybyśmy pierwsi trafili do siatki, jego obraz byłby zupełnie inny. Straciliśmy gola po dość pechowej sytuacji. To trudny stadion do gry, ale uważam, że byliśmy równorzędnym rywalem w pierwszej połowie, mieliśmy swoje szanse. Jedna z nich byłaby wykorzystana i mecz ułożyłby się inaczej. Jesteśmy rozczarowani, do przerwy ciągle byliśmy w grze.

– Gdy przegrywasz 0:2 czy 0:3 z takim rywalem to odrobienie tego jest bardzo trudne. Jak już mówiłem, w pierwszej połowie był to wyrównany mecz. Mogło to się potoczyć zupełnie inaczej, gdybyśmy wykorzystali nasze szanse.

Reklama

– Mamy 9 punktów. Bardzo dobrze rozpoczęliśmy te rozgrywki, trzy zwycięstwa w 4 meczach to naprawdę solidny wynik. Przed nami jeszcze wyjazd na Galatasaray, musimy wykorzystać wnioski w kolejnym meczu.

Cash krył na Camp Nou Anthony’ego Gordona. Boczny obrońca chwalił Anglika i docenił za jego jakość piłkarską.

Reklama

– To dobry piłkarz, myślę, że dlatego trafił do Barcelony, bo pokazał jakość w Premier League. Widać, że bardzo dobrze się tu odnalazł. Jest szybki, dynamiczny i trudny do krycia. Staralem się wykonać swoją pracę jak najlepiej.

Nie zabrakło też tematu reprezentacji i Wojciecha Szczęsnego. W listopadzie ostatnie dwa mecze Ligi Narodów. Powołania Jan Urban ogłosi 6 listopada.

– Zamieniłem z nim [Szczęsnym – MZ] kilka słów po meczu. Może jeszcze potem uda się pogadać. Nie gadaliśmy o reprezentacji (…) Na razie koncentruje się na kolejnym meczu. Gdy zbliża się zgrupowanie to naturalnie się przestawiam. Przed nami dwa naprawdę ważne spotkania.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama