Dla wielu trzydziesto- i czterdziestolatków samo słowo „Bravo Sport” wywołuje natychmiastowy przypływ nostalgii. Plakaty piłkarzy przyklejone nad łóżkiem, wycinane z magazynu tabele ligowe, kultowe fotostory i ta charakterystyczna, krzycząca kolorami estetyka przełomu wieków – to wszystko stanowiło dla całego pokolenia coś znacznie więcej niż tylko gazetę. Był to rytuał. Teraz, po latach nieobecności, kultowy tytuł wraca – choć na jeden, wyjątkowy raz.
Z okazji zbliżających się Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Wydawnictwo Bauer oraz STS – największy bukmacher w Polsce i oficjalny sponsor reprezentacji – wspólnie przygotowali specjalne wydanie magazynu pod nazwą „To&Owo TV Bravo Sport”. To nie jest jednak zwykły dodatek mundialowy ani kolejna komercyjna próba odgrzania starej marki. To świadoma, przemyślana i – co ważne – wykonana z pietyzmem sentymentalna podróż do czasów, kiedy piłkę przeżywało się bez smartfonów, bez social mediów i bez relacji na żywo na TikToku. Za to z papierowym terminarzem w ręku, naklejkami w zeszycie i plakatem Olisadebe czy „Orłów Engela” na ścianie.
Projekt od początku powstawał z myślą o tym, by jak najdokładniej odtworzyć ducha oryginału – zarówno wizualnie, jak i pod względem zawartości. Całość utrzymana jest w stylistyce retro, nawiązującej do estetyki wczesnych lat 2000. W środku znalazły się kultowe plakaty piłkarskich gwiazd, rozbudowany terminarz turnieju, quizy i konkursy dla prawdziwych kibiców, a także materiały przygotowane specjalnie z myślą o nocnym charakterze tegorocznego Mundialu rozgrywanego za oceanem. Redakcja zadbała też o elementy, które były nieodłączną częścią klimatu tamtych lat – bez nich wydanie nie miałoby tej samej mocy.
Wśród treści znalazła się m.in. rozmowa z legendarnym duetem komentatorskim Twarowski & Smokowski, który dla wielu kibiców jest głosem piłki nożnej równie nierozłącznie związanym ze sportem co sam mecz. Mundialowe typy, przewidywania i komentarze przygotowali zaś Waldemar Fornalik, właściciel Pogoni Szczecin Alex Haditaghi oraz Quebonafide – raper, który sam wyrósł dokładnie na tym pokoleniu, dla którego „Bravo Sport” było oknem na świat futbolu.
Za projektem stoją konkretni ludzie z autentycznym zaangażowaniem. Redaktorem prowadzącym wydania specjalnego był Artur Kosiński – dziennikarz, redaktor zarządzający magazynu „To&Owo TV” i wieloletni pasjonat sportu, który do projektu podszedł nie tylko zawodowo, ale też osobisto. Z ramienia biura reklamy Wydawnictwa Bauer całością koordynowały Edyta Korzekwa-Machocka oraz Monika Walenko. Ze strony STS projekt nadzorował Tomasz Milewski, Brand Activation Manager, który podkreślał, że zależało im na stworzeniu czegoś, co nie tylko angażuje przed turniejem, ale przede wszystkim budzi prawdziwe emocje i wspomnienia.
CMO STS Dawid Pożoga wprost przyznał, że idea zrodziła się już na pierwszym spotkaniu planującym działania wokół Mistrzostw – nostalgia i emocje z nią związane naturalnie wpisały się w strategię komunikacyjną marki, opartą na haśle „Liczy się bardziej”. Z kolei Izabela Sarnecka, szefowa Biura Reklamy Wydawnictwa Bauer, wskazała na coś równie istotnego: projekt udowadnia, że prasa drukowana wciąż ma ogromną siłę przekazu – zwłaszcza wtedy, gdy stoi za nią autentyczna historia i emocjonalna więź z czytelnikiem.
Kolekcjonerskie wydanie ukaże się w limitowanym nakładzie. Początkowo trafi wyłącznie do stacjonarnych punktów przyjmowania zakładów STS w całej Polsce oraz do sklepów kibica Widzewa Łódź, Pogoni Szczecin, Rakowa Częstochowa i Ruchu Chorzów. Dopiero po kilku dniach od premiery egzemplarze będą dostępne również w sprzedaży online – co dodatkowo podkreśla kolekcjonerski charakter całego przedsięwzięcia.
Projekt doskonale wpisuje się w szerszy, globalny trend powrotu do kultowych marek i tak zwanego „nostalgia marketingu” – zjawiska, które w ostatnich latach z powodzeniem wykorzystują zarówno wielkie korporacje, jak i niszowe wydawnictwa. Marki sięgają po retro estetykę, bo wiedzą, że emocje z dzieciństwa i młodości są jednym z najsilniejszych mechanizmów więzi z konsumentem. „Bravo Sport” ma jednak coś, czego nie da się po prostu odtworzyć na zamówienie: autentyczną, wieloletnią relację z całym pokoleniem kibiców. Dla milenialsów to nie był tylko magazyn – to był element tożsamości, część dorastania i pierwszych sportowych fascynacji.
I chyba właśnie to jest największą siłą tego projektu. Nie budżet, nie gwiazdy na okładce ani nawet sam Mundial w tle – ale to szczególne uczucie, kiedy bierzesz do ręki coś, co pachnie przeszłością, a środek mówi o teraźniejszości.
> Gdzie obstawiać Mistrzostwa Świata 2026? <