Kiedy sięgasz po wyczekiwane przez wszystkich w klubie mistrzostwo Polski, masz prawo być w euforii. Cieszyć się. Upić się. Ale żeby podczas fety wulgarnie obrażać największego rywala? Mało tego – Adam Morawski poszedł krok dalej. To coś, co w ogóle trudno sobie wyobrazić. Bramkarz naszej reprezentacji w piłce ręcznej obrażał zespół, w którym spędził prawie 10 lat i któremu wiele zawdzięcza. „Zawsze będę Niebieski” – pisał, odchodząc z Wisły Płock. A cztery lata później intonuje: „Jeb.. Petrę, jeb..!”.
Spotkania drużyn z Kielc i Płocka, znane jako Święta Wojna, zawsze budzą duże emocje, czasami są brutalne. W poprzednich latach zdarzało się, że z boiska wylatywało po kilku zawodników z czerwonymi kartkami. Nie inaczej było tym razem. Industria w rewanżu we własnej hali pokonała Wisłę 36:27, a sędziowie pokazali aż pięć czerwonych kartek. Dla zespołu z Kielc to duże wydarzenie, bo wrócili na tron po dwóch latach.
W 2024 i 2025 roku po tytuł sięgał ich największy rywal, który długo nie mógł znaleźć patentu na mistrza (swoją drogą Morawskiemu wybitnie nie szło w starciach z Kielcami i rzadko w nich pomagał), ale wreszcie to się udało – Xavier Sabate przechytrzył Tałanta Dujszebajewa. Morawski grał już wtedy w Bundeslidze, czyli w największej lidze świata. Ale po trzech latach wrócił do Polski, sensacyjnie przenosząc się do Kielc. Był to transfer, który wywołał burzę, lecz nie taką jak słowa bramkarza o zespole, któremu mnóstwo zawdzięcza…
Bramkarz Industrii Kielce i reprezentacji Polski o byłym klubie: „Jeb.. Petrę, jeb..!”
W pewnej chwili podczas fety mikrofon przejął Morawski. Bramkarz zaczął skandować z kibicami: „Jeb.. Petrę, jeb..!”.
Ty mendo, nie masz za grosz szacunku do samego siebie. Ha tfu pic.twitter.com/qtzBD3sZvj
— Olo (@_olo66) May 31, 2026
Można zrozumieć stan euforii i pewnie upojenia, ale żeby w ten sposób obrażać największego rywala? Mało tego – Morawski wychowywał się przez lata w klubie z Płocka. Był jego zawodnikiem w latach 2013-2022.
– Jest wiele słów które chciałbym powiedzieć… Ale najważniejsze to DZIĘKUJĘ Wiśle. Przez te 9 lat, w których mogłem dla was grać wiele się nauczyłem. Mieliśmy gorsze, ale i wspaniałe momenty, dla których warto było być cierpliwym. Dziękuje tym kibicom, którzy zawsze nam towarzyszyli. Na dobre i złe. Teraz czas na nowe wyzwania. Nie mówię do widzenia, tylko do zobaczenia. Zawsze będę NIEBIESKI – tak żegnał się kibicami po odejściu z Płocka.
Kiedy wziął do ręki mikrofon i żegnał się z kibicami, to płakał. W wywiadzie telewizyjnym przyznawał wówczas, że w Płocku ma mnóstwo znajomych, to tutaj jest jego dom. Spędził trzy sezony w niemieckim Melsungen, by wrócić do Polski i zostać zawodnikiem drużyny z Kielc. Teraz, jak się okazuje, „nie jest już niebieski”. A fakt, że kibice Wisły dość mocno go obrażali przez ostatni rok, nie może być w tym przypadku racjonalnym wytłumaczeniem.
Wydaje się, że swoim „występem” bramkarz kadry dużo stracił w oczach kibiców, zwłaszcza tych z Płocka. I nie może to dziwić. Trudno nam nawet to wytłumaczyć. To trochę tak, jakby Artur Jędrzejczyk odszedł z Legii, trafił do Widzewa Łódź i na jakiejś fecie zaczął intonować przyśpiewki, obrażające Legię.
Nie do wyobrażenia, prawda?
Fot. Newspix.pl