Do tej pory wydawało się, że zasady UEFA dotyczące tego, na którym etapie dany klub rozpoczyna swoją przygodę w europejskich pucharach są dosyć przejrzyste. Im jesteś wyżej w krajowym rankingu, tym masz więcej swoich przedstawicieli i odpowiednio na wyższych szczeblach startujesz. Wygląda jednak na to, że udziałowiec Wisły… chyba nie rozumie jak to działa. Do dyskusji włączył się Zbigniew Boniek.
Od Petera Moore’a, czyli byłego prezesa Liverpoolu i obecnego udziałowca Wisły powinniśmy jednak oczekiwać znajomości reguł obowiązujących w europejskich pucharach. Swoją wypowiedzią na łamach TVP Sport pokazał, że chyba nie do końca rozumie, jak działa ranking krajowy UEFA.
Peter Moore mówi tak: – Przede wszystkim polska piłka musi nie tylko się rozwijać, ale również otrzymać od UEFA szacunek, na który zasługuje. Polska powinna mieć więcej miejsc w europejskich pucharach. Nie zdziwiłbym się, gdyby Liga Mistrzów była nadal powiększana. Przeszliśmy już z 32 do 36 drużyn. Polska zaczyna dostawać swoją szansę, ale chciałbym, żeby polskie kluby miały zagwarantowane miejsca. Można mieć nadzieję, że do 2030 roku zespoły zajmujące pierwsze i drugie miejsce w Ekstraklasie będą automatycznie trafiały przynajmniej do eliminacji Ligi Mistrzów.
I jeszcze po tym fragmencie można byłoby się łudzić, że Moore może miał coś innego na myśli, a niezbyt precyzyjnie się wyraził. Dalej jednak rozwiewa wątpliwości i udowadnia, że nie jest na bieżąco z funkcjonującymi zasadami.
Zbigniew Boniek podsumował udziałowca Wisły. „On wie o czym mówi?”
Bo w dalszej części wywiadu z ust Petera Moore’a padają takie słowa: – Dzięki temu buduje się to, co UEFA nazywa współczynnikiem, a pozycja kraju w rankingu rośnie. Im większe sukcesy odnoszą wasze drużyny — najpierw w Lidze Konferencji, a później, miejmy nadzieję, w Lidze Europy — tym więcej punktów zdobywają. UEFA bierze to pod uwagę podczas przydzielania miejsc w poszczególnych rozgrywkach.
Doprecyzujmy: ranking krajowy nie jest pod to, by UEFA może sobie wzięła go pod uwagę, a może nie. Nikt nie rozdaje miejsc w europejskich pucharach za zasługi, bo danemu krajowi należy się więcej, a drugiemu mniej. Ranking ściśle określa, ile drużyn wystawi dany kraj i na jakiej fazie rozgrywek zaczną swoją przygodę. Dlatego tacy Czesi mają miejsce w fazie ligowej Ligi Mistrzów z automatu.
Prosty przykład – dzięki dobrym występom polskich zespołów dwa sezony temu, teraz po raz pierwszy w historii Ekstraklasa ma pięciu swoich przedstawicieli w Europie. Jeśli i tym razem nasze ekipy uzbierają odpowiednio dużo punktów, to jako kraj możemy wskoczyć na 10. lokatę w rankingu, co w 2028 roku da mistrzowi Polski bezpośrednią przepustkę do fazy ligowej Ligi Mistrzów.
I tak samo działa w drugą stronę, jeśli będziemy spadać na coraz to niższe miejsca, to raz, że nasze zespoły będą zaczynały we wcześniejszych rundach eliminacyjnych, a dwa stracimy przywilej pięciu przedstawicieli. O tym, kto, ile i od której rundy jasną mówią gromadzone przez dany kraj punkty, a nie szacunek bądź jego brak ze strony władz UEFA.
– On wie o czym mówi? – skwitował Zbigniew Boniek, odpowiadając na cytat z Petera Moore’a.
On wie o czym mówi? https://t.co/GHZIRZ9Wsm
— Zbigniew Boniek (@BoniekZibi) July 26, 2026
– To może być dla Pana za trudne do zrozumienia. Zostawmy to – odpowiedział na odpowiedź Bońka prezes Wisły Jarosław Królewski…
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix