Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Czy można honorowo przegrać 0:46? Można. Czy można wygrać, choć skończyło się turniej z bilansem 0:114? Oczywiście. Przecież w futbolu niemożliwe nie istnieje. Przekonujemy się o tym od lat, tydzień w tydzień, dzień po dniu. Tym razem dzięki Mikronezji. Nie wyobrażam sobie jakie to uczucie zostać powiezionym czterdziestoma sześcioma bramkami. Najczarniejszą kartą mojej niesłychanie lichej piłkarskiej przygody było 0:10 w derbach z innym liceum, gdzie pojechaliśmy nie posiadając własnych strojów […]
redakcja
• 5 min czytania
1