Mirosław kończy karierę. To nie powinno tak bardzo dziwić [KOMENTARZ]

Jakub Radomski

03 lutego 2026, 15:15 • 8 min czytania 11

Mirosław kończy karierę. To nie powinno tak bardzo dziwić [KOMENTARZ]

Aleksandra Mirosław ogłosiła, że po obecnym sezonie kończy sportową karierę. Mistrzyni olimpijska, która wygrała wszystko, co mogła w konkurencji tak obciążającej mentalnie – o czym sama opowiadała w wywiadach – odchodzi w niespodziewanym momencie. Tylko czy to powinno nas w ogóle dziwić?

Reklama

Jeżeli ktoś odchodzi ze sportu na własnych zasadach, będąc na szczycie, powinniśmy to bardziej podziwiać, docenić, bo świadczy to o odwadze i dojrzałości. Tak właśnie wygląda to w przypadku Aleksandry Mirosław. W swoje urodziny opublikowała film, na którym przekazała, że to ostatni sezon jej startów, że odchodzi – jak wspomniałem – na własnych zasadach.

Widać, że to dla niej trudne, w oczach ma łzy. Zawsze ceniłem sportowców, którzy potrafili odejść właśnie wtedy, kiedy są na szczycie. Jak Adam Małysz, który przecież w swoim ostatnim sezonie w karierze (2010/2011) potrafił sięgnąć po brąz mistrzostw świata i zająć trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Reklama

Wiem, że Simon Ammann bawi się skokami i ma do nich raczej luźne podejście, ale dziwne jest dla mnie oglądanie 44-latka, dla którego obecnie szczytem możliwości jest awans do drugiej serii. A jeśli po pierwszej jest w pierwszej dwudziestce, to głównie dlatego, że miał szczęście do warunków. Skrajnym przykładem jest dla mnie Tomasz Adamek, który zamiast w pewnym momencie powiedzieć „dość”, toczył w ostatnim czasie absurdalne „walki” z osobami pokroju Patryka Bandurskiego.

Aleksandra Mirosław kilka razy poprawiała rekord świata

Aleksandra Mirosław czegoś takiego nie chce. Postanowiła odejść ze sportu w momencie, gdy ciągle dominuje w nim jak mało kto w innej dyscyplinie. Nikt we wspinaczce na szybkość nie był w ostatnich pięciu latach na poziomie zbliżonym do niej. Na igrzyskach w Tokio zajęła czwarte miejsce, ale tam medale przyznawano w kombinacji (łącznie trzy konkurencje), a tę koronną oczywiście wygrała, bijąc rekord świata. Wtedy wynosił 6,84 s. Dziś Mirosław to mistrzyni olimpijska z Paryża (jedyny złoty medal dla Polski tych igrzysk), do tego trzykrotna mistrzyni świata i trzykrotna mistrzyni Europy. Rekord świata, który poprawiała kilkukrotnie, wyśrubowała do niesamowitego poziomu 6,03 s.

Mirosław podczas rywalizacji

Mirosław podczas rywalizacji

Sześć sekund i ułamki. W konkurencji, która polega na wbiegnięciu na pionową ścianę, mającą 15 m wysokości. Nawet nie pionową, bo ona jest przewieszona pod kątem pięciu stopni. Przecież to jakiś kosmos.

Jej decyzja o końcu kariery została przez dużą część opinii publicznej odebrana jako szokująca, ale chyba głównie dlatego, że mówimy o sportowcu wybitnym, który wciąż jest w znakomitej formie i nie widać jakichś ewidentnych czynników zewnętrznych. Mnie nie szokuje. Zaskoczeniem na pewno jest, ale lekkim. Wydaje mi się, że myśląc o tym wszystkim, warto przeanalizować, jak bardzo konkurencja, którą uprawia, jest obciążająca mentalnie.

W tym sporcie jedna pomyłka to koniec marzeń

Kojarzycie jakiś inny sport, w którym wszystko rozstrzygałoby się w tak krótkim czasie? Weźmy finał igrzysk olimpijskich w Paryżu. W polskich domach, ale przede wszystkim w głowie Oli, oraz jej męża i zarazem trenera, Mateusza, na pewno wielkie napięcie. Za chwilę Polka i Chinka Lijuan Deng ruszą w górę. Ruszyły w niezwykłym tempie. Po chwili Mirosław cieszy się, a na jej twarzy ogromna radość miesza się z wielkim poczuciem ulgi. Rywalka była wyjątkowo mocna, osiągnęła wynik 6,18 s, ale Polka pokonała ją o 0,08 s.

Pomyślcie sobie teraz, jak wielki ciężar dźwiga sportowiec, który ma świadomość swojej klasy i wie, że jest faworytem, ale jednocześnie nie może sobie pozwolić nawet na drobną pomyłkę. Musi być idealny, ale o ile na treningach wszystko się udawało, to tutaj, gdy wszyscy patrzą, oglądają i czekają w napięciu, jest przecież trudniej.

We wspinaczce na szybkość walczysz ramię w ramię. Jest bezpośrednia presja ze strony przeciwniczki. I masz tylko jeden bieg. To nie jest alpejski slalom, gdzie możesz popełnić pewien błąd w pierwszym przejeździe, a w drugim odrobić straty i sięgnąć po złoto. Ta konkurencja nie wybacza jak mało która.

Pamiętam Igrzyska Europejskie, odbywające się w 2023 roku w Polsce. Zawody we wspinaczce miały miejsce w Tarnowie, który jest głównym polskim centrum tej dyscypliny sportu. Świetna rywalizacja, niezły poziom, sporo kibiców. W finale, zgodnie z planem, znalazły się Mirosław i Natalia Kałucka. Bój rodaczek o złoto, ale Ola popełniła w nim błąd i przegrała. Gdy wyszła po finale do dziennikarzy, była załamana. Wyglądała jak człowiek, który nie ma pojęcia, co właśnie się stało. Na podium nie potrafiła za bardzo okazywać radości.

Oleksy: Mirosław była zestresowana, ale potrafiła się odciąć od wszystkiego

Kilka miesięcy później odbywały się mistrzostwa świata w Bernie. Dwie najlepsze zawodniczki dostawały się z nich na igrzyska. Już w kwalifikacjach widać było, że Mirosław jest najlepsza w stawce. Zdecydowanie. I doszło do półfinału z Amerykanką Emmą Hunt. Błąd Polki i sensacyjna porażka. Polka załamana.

Pamiętam takie zdjęcie, tuż po wygranym biegu o brąz z drugą z sióstr Kałuckich, Olą. Na twarzy Mirosław nie ma żadnej radości. Wyglądała jak ktoś, kto właśnie przymusił się do wysiłku, ale najchętniej byłby już w domu, jak najdalej od tej ścianki. Po tamtych zawodach część mediów przedstawiała ten brąz jako dobry wynik, w końcu miejsce na podium. Wynikało to – zakładam – z niewiedzy. Mirosław przeżywała podwójną porażkę, bo nie dość, że nie zdobyła złota, to jeszcze o przepustkę na Paryż musiała walczyć dalej.

Polka miała stany lękowe i spadek mentalny

Ale ją wywalczyła, a później w kapitalnym stylu była najlepsza w igrzyskach. W stolicy Francji podkreślała, jak dużo dała jej współpraca z Darią Abramowicz, psycholog, znaną też z pracy z Igą Świątek. W ubiegłym roku udzieliła kilku wywiadów. Po tym, jak wygrała mistrzostwa świata, doprowadzając obecny rekord do poziomu 6,03 s, w rozmowie z serwisem Przegląd Sportowy Onet opowiadała: – W tym ostatnim roku mierzyłam się z wyzwaniami, które były dla mnie zupełnie nowe. Przede wszystkim był to post-Olympic syndrome. Po wygraniu igrzysk zaliczyłam duży spadek mentalny.

Aleksandra Mirosław na Gali Sportowiec Roku

Aleksandra Mirosław na Gali Sportowiec Roku

Na czym dokładnie polegał ten syndrom postolimpijski? To wytłumaczyła w dalszej części tej samej rozmowy: – Jeden z aspektów to właśnie poszukiwanie motywacji, wyznaczanie sobie kolejnych celów. Pojawia się myśl, co mogę zrobić jeszcze lepiej, skoro jestem na szczycie. Przecież nie da się w sporcie osiągnąć więcej niż mistrzostwo olimpijskie. Do tego dochodzi regeneracja fizyczna i psychiczna po tak długim okresie treningowym, która trwa nieco dłużej (…) Sama doskonale wiem, że gdy zaczynałam współpracę z psychologiem, najtrudniejszy był moment przyznania się przed samą sobą, że nie daję rady i potrzebuję pomocy. Wtedy sama nie potrafiłam nazwać tego, z czym się mierzę, nie wiedziałam, czym są do końca stany lękowe, których doświadczałam.

Nie powinno raczej dziwić, że ktoś, kto osiągnął wszystko, co się da, a jednocześnie zapłacił za to pewną cenę, i kto w tej samej rozmowie mówi o wchodzeniu na absolutny poziom profesjonalizmu i potrzebie dominowania, może w pewnym momencie uznać, że czas to zakończyć.

Świetny film dokumentalny „Człowiek na linie” opowiada o Francuzie Philippie Petit, który w 1974 roku przeszedł na linie między istniejącymi jeszcze wówczas wieżami World Trade Center. W jednej z ostatnich scen bohater gorzko przyznaje, że gdy zrobiło się coś takiego, ciężko jest postawić sobie jakieś większe wyzwanie, trudniejszy do osiągnięcia cel.

Czy ze złotym igrzysk we wspinaczce na czas nie jest trochę podobnie?

Aleksandra Mirosław wystartuje w lipcu w Krakowie

Nie zapominajmy też, że mówimy o 32-letniej sportsmence, która może też myśleć o innym życiu. O założeniu rodziny. Aleksandra Mirosław mówi zresztą na filmie, że myśl o końcu kariery chodziła za nią od pewnego czasu. Dodaje też słowa o innej roli w sporcie i o tym, że pewne rzeczy okażą się w przyszłości.

Mateusz Mirosław – jej mąż i trener – pisze w komunikacie: Ze świadomością końca jej kariery żyłem już od dłuższego czasu. Paradoksalnie sprawiło to, że każdy trening przeżywałem uważniej. Bardziej chłonąłem ten wspólny czas, bardziej go doceniałem i do samego końca uczyłem się od Oli. Jeśli ta decyzja wywołuje emocje, to tylko dlatego, jak ogromny ślad po sobie zostawia — nie tylko w historii wspinaczki sportowej, ale też sportu wyczynowego w Polsce. Dołączyła do grona najwybitniejszych polskich sportowców. Nikt jej tego nie podarował. Każdy centymetr tej drogi został wypracowany ciężką, własną pracą.

Doskonałość jest nieosiągalna. Tak Ola Mirosław szykowała się do igrzysk

Nie zapominajmy, że ten ostatni taniec Aleksandry Mirosław, podobnie jak w przypadku Kamila Stocha, ciągle trwa. Na początku lipca odbędą się zawody Pucharu Świata w Krakowie. Idealna okazja, by obejrzeć mistrzynię we własnym kraju. Zakładam, że będzie godnie, bez Crowd Supporters i zespołu Łydka Grubasa, co żenowało w Zakopanem. A w drugiej połowie sierpnia – mistrzostwa Europy we Francji.

Nie jest do końca prawdą, że Mirosław nie ma już żadnego konkretnego celu. Może jeszcze uda jej się złamać magiczną granicę sześciu sekund. Jeśli ktoś ze światowej stawki ma to zrobić, to tylko ona.

JAKUB RADOMSKI

Fot. Newspix.pl 

WIĘCEJ O IGRZYSKACH OLIMPIJSKICH NA WESZŁO:

 

11 komentarzy

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń

Najnowsze

La Liga

Kolejne miasto powalczy o organizację finału Ligi Mistrzów

Maciej Piętak
2
Kolejne miasto powalczy o organizację finału Ligi Mistrzów
Reklama

Igrzyska

Igrzyska

Prezydent do olimpijczyków: Rok temu nikt nie wierzył, że wygram

Jakub Radomski
45
Prezydent do olimpijczyków: Rok temu nikt nie wierzył, że wygram
Reklama
Reklama