Kandydaci do awansu? Jedni się niepokoją, inni rozwijają!

redakcja

Autor:redakcja

20 kwietnia 2020, 15:57 • 5 min czytania

Reklama
Kandydaci do awansu? Jedni się niepokoją, inni rozwijają!

O ile dogranie do końca Ekstraklasy zaczyna być coraz bardziej realnym scenariuszem, o tyle przed I ligą droga o wiele dłuższa – nie tylko z uwagi na to, że do rozegrania zostało pierwszoligowcom więcej spotkań. Z racji możliwości finansowych oraz wartości praw telewizyjnych, trudno sobie wyobrazić, by drużyny z zaplecza elity wykazywały podobną determinację w dążeniu do masowych testów wśród piłkarzy i śmiałej gry w izolacji. To zaś oznacza, że na ten moment bardzo poważnie trzeba traktować czołówkę ligi jako potencjalnych ekstraklasowiczów w przyszłym sezonie. 

Reklama

Bardzo klarownie wygląda sytuacja Podbeskidzia Bielsko-Biała. To lider tabeli, który w Ekstraklasie był całkiem niedawno. Pod względem infrastruktury, organizacji oraz aktualnej kondycji nie różni się drastycznie od klubów z elity – nie powinien mieć problemów z otrzymaniem licencji, co więcej – zakładamy, że nawet przy wznowieniu ligi Podbeskidzie powinno obronić swoją pozycję, bo zwyczajnie dobrze gra w piłkę, płaci na czas i nie martwi się, czy dożyje do czerwca.

W Podbeskidziu jest na tyle pięknie, że nie zdecydowano się na obniżki kontraktów za marzec.

– Obniżka kontraktów piłkarzy wejdzie w naszym klubie w życie od kwietnia. Za marzec postanowiliśmy wypłacić im pełne pensje zgodnie z zapisanymi umowami. W tym miesiącu rozegrali dwa mecze, zdobyli sześć punktów strzelając sześć bramek i nie tracąc żadnej, więc na te pieniądze po prostu zasłużyli – powiedział dla Dziennika Zachodniego Bogdan Kłys, prezes Podbeskidzia.

Na drugim biegunie mamy Stal Mielec oraz czwartego w tabeli Radomiaka. W przypadku mielczan fatalną informacją było oświadczenie wydane przez grupę PGE, jednego z głównych sponsorów trzeciej drużyny ligi, który zapowiedział obcięcie swoich wydatków na kulturę i sport o 50%. Co prawda jeszcze nie jest jasne, czy ta decyzja obejmie również Stal Mielec, do tej pory sam klub zapewniał, że sponsorzy nie uciekają, ale trudno uwierzyć, by Stal została potraktowana w jakiś wyjątkowy sposób, skoro stracić ma nawet PGE Skra Bełchatów, flagowy okręt tej floty. Do tego niewesoło brzmiały już wypowiedzi sprzed tego komunikatu, przypomnijmy, co prezes Jacek Orłowski mówił w magazynie „Pierwszoligowiec” w Weszło FM.

Reklama

Zdajemy sobie sprawę też z tego, że w tej chwili kasa klubowa świeci pustką. Próbujemy łatać dziury, ale będzie bardzo ciężko. Liczę na zrozumienie i że w tym trudnym czasie się tymi kosztami podzielimy.  I tak nas w tej chwili nie stać, żeby zapłacić pensje za kwiecień – tłumaczył konieczność szybkich negocjacji z pracownikami i piłkarzami klubu. Oczywiście, trudno uwierzyć, że Stal wywróci się jeszcze przed końcem maja, ale przeciągający się lokaut połączony z ograniczeniem wsparcia sponsorów może poważnie skomplikować plany awansu. Zwłaszcza, że przecież kontrakt ze Stalą z winy klubu, właśnie z uwagi na zaległości, już w styczniu rozwiązał Seweryn Kiełpin. W dodatku wycofanie ze stypendiów zapowiada miasto Mielec, co też utrudni rozmowy kontraktowe – zwłaszcza, jeśli sama liga miałaby potrwać do 19 lipca.

Radomiak zmaga się z identycznymi problemami – zwłaszcza, że epidemia najmocniej uderzyła właśnie w Radom i radomskie szpitale. Trudno sobie wyobrazić, by w czasie, gdy brakuje pieniędzy na środki ochrony dla lekarzy i pielęgniarek, miasto płaciło tak jak wcześniej – czyli na przykład 16 tysięcy miesięcznie dla Mateusza Michalskiego. Rozpisaliśmy to zresztą dokładnie W TYM MIEJSCU.

W TOP 4, czyli wśród drużyn, które powinny się poważnie szykować na Ekstraklasę jest jeszcze Warta Poznań. I poznaniakom na szczęście bliżej do beztroski lidera niż niepokoju w Mielcu i Radomiu. W ubiegłym tygodniu klub poinformował, że zgodnie z planem przebiegają plany przebudowy stadionu Warty. – Na stadionie są już fundamenty, do których w maju będą przytwierdzone maszty oświetleniowe. Teraz pracownicy firmy Ada-Light doprowadzają przewody elektryczne do miejsca, w którym stanie stacja transformatorowa. Jednocześnie trwa wyrównywanie terenu przed położeniem chodnika wzdłuż boiska od strony zachodniej  – poinformował sam klub.

Co prawda samo oświetlenie to jeszcze za mało, by grać mecze Ekstraklasy w „Ogródku”, ale wydaje się, że przeskoczona zostaje najwyższa z przeszkód. Pozostałe, czyli pojemność oraz liczba miejsc zadaszonych, to kwestia, którą można dość zręcznie ominąć za sprawą dość prostych i tanich konstrukcji. Poza tym nie chodzi przecież wyłącznie o prace remontowe, ale pewnego rodzaju gest – gdy niektóre kluby wciąż dogadują wysokość obniżek, Warta ma już wszystkie negocjacje dawno za sobą. Jako jeden z nielicznych klubów w Polsce ogłosiła swój plan jeszcze w marcu – piłkarze i sztab zgodzili się na 50-procentową obniżkę zarobków na 4 miesiące, pracownicy klubu dzięki temu zachowali aż 75% pensji.

Reklama

To o tyle istotne, że pokazuje jak mądrym klubem jest obecna Warta Poznań. Nie było problemów z targowaniem się piłkarzy, bo każdy z nich traktuje klub jako wiarygodnego partnera. Nie było żadnych panicznych i nerwowych ruchów, bo umowy w Poznaniu nie wyglądają tak jak rozbuchane kontrakty ekstraklasowe. 4 miesiące to też dość długi termin, który pozwala nie tylko dotrwać do wznowienia rozgrywek nawet w tych bardziej pesymistycznych modelach, ale może i odetchnąć finansowo już po restarcie ligi.

Gdybyśmy mieli dzisiaj typować, co stanie się dalej – nie widzimy możliwości, by Warty i Podbeskidzia zabrakło wśród ekstraklasowiczów w sezonie 2020/21. Wydają się gotowi organizacyjnie i finansowo, sportowo, a może nawet pod względem infrastruktury, jeśli nie teraz, to w niedalekiej przyszłości. W końcu nie jest jasne, kiedy tak naprawdę przyszły sezon miałby się zacząć, na czym skorzystają wszystkie kluby zaangażowane obecnie w prace remontowe na swoich stadionach – by wspomnieć o Rakowie, czy nawet Pogoni oraz ŁKS-ie. Inaczej sprawa ma się ze Stalą Mielec i Radomiakiem, zwłaszcza że w kuluarach słyszy się o inwestycjach, które były skrojone „pod przyszły awans”.

Co dalej? Tego nie wie nikt, czy dogramy, jak dogramy, co jeśli nie dogramy. Jedna rzecz jest jasna już teraz – na nieprzewidziany kryzys zdecydowanie lepiej przygotowani byli obaj liderzy tabeli niż członkowie grupy pościgowej.

Fot. Newspix

Reklama

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował

Kacper Korpak
6
Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował

Weszło

Reklama