Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. Przypadek Mateusza Matrasa

redakcja

Autor:redakcja

24 października 2017, 12:57 • 2 min czytania

Reklama
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. Przypadek Mateusza Matrasa

Kiedy zimą Lechia klepnęła transfer Mateusza Matrasa, zrobiła naprawdę dobre wrażenie, potwierdzając swoje wówczas wysokie aspiracje – piłkarz Pogoni był na rynku łakomym kąskiem, mówiło się o Legii i klubach zagranicznych. Zawodnik wybrał jednak Gdańsk, dograł końcówkę w Szczecinie, przyjechał nad morze i… na razie kompletnie nie jest wzmocnieniem, na które w biało-zielonej części Trójmiasta liczono.

Reklama

Matras nie gra, ostatni raz biegał po ligowych boiskach w końcówce sierpnia, potem nie łapał się nawet do kadry, dopiero na mecze z Legią i Lechem mógł posiedzieć na ławce rezerwowych. Nie doznał urazu, po prostu kolejni trenerzy – Nowak i Owen – nie widzieli i nie widzą go w składzie. Symptomatyczne, że Walijczyk w obliczu pauzy Łukasika wolał postawić na Nunesa – Polak musiał więc ustąpić miejsca zapchajdziurze, Portugalczyk w Lechii głównie łata ubytki na różnych pozycjach w defensywie.

A przecież początek Matrasa nie zapowiadał się najgorzej, udało mu się strzelić nawet bramkę w Płocku, potem w czterech kolejnych meczach wychodził w podstawowym składzie. O ile jednak naturalne było, że uspokoił się w ofensywie, o tyle zawodził w tyłach. Przykładowo, w spotkaniach z Pogonią i Bytovią (Puchar Polski), wygrał ledwie 41% i 44% pojedynków, co jest dla niego wynikiem mizernym – w ostatnich 20 meczach grał na średniej 61% (dane za InStatem). Jeśli dodać do tego rosnącą formę Łukasika, dla Matrasa najzwyczaniej w świecie zaczęło brakować miejsca. – Mateusz Matras zaczął bardzo dobrze, ale czasem przychodzi znużenie, które sprawia, że gubi się formę. Wrócić do niej można tylko dzięki pracy – mówił jeszcze Piotr Nowak.

Pamiętajcie, że nie mówimy o byle jakim ligowcu, bo Matras w naszej lidze ma już wyrobioną markę. Spójrzmy statystycznie – za zeszły sezon InStat klasyfikuje go jako szóstego defensywnego pomocnika w rozgrywkach, z bardzo dobrymi liczbami. 63% wygranych pojedynków w obronie (lepszy był tylko Covilo), 72% w ataku (czwarte miejsce), 74% wygranych główek (czwarte miejsce). Gorzej wyglądał Matras z odbiorami, miał 56% skutecznych (dalsza lokata), ale zbierając te wszystkie dane do kupy i tak mogli kibice Lechii oczekiwać dużo. A na pewno więcej niż ma to miejsce do tej pory.

Jeśli szukać optymizmu, to w przeszłości. Po przyjściu do Pogoni piłkarz również potrzebował czasu, by dojść do formy – najpierw grał słabo, stracił miejsce w składzie, spadło mu na głowę sporo krytyki, ale gdy już się ogarnął, został jednym z liderów Portowców. Też pamiętajmy, że Matras może grać jako obrońca i patrząc na dyspozycję gdańszczan w tyłach, wcale nie wykluczona jest szansa dla piłkarza właśnie na tej pozycji.

Reklama

Jednak to wszystko należy podpiąć pod kategorię „co może być”, bo na razie „jest” tak, że był piłkarz, a chwilowo piłkarza nie ma.

Fot. 400mm.pl

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
2
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
24
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Weszło

Reklama