W Gliwicach chcą znów poszaleć na skrzydłach. Pierwszy krok – Konczkowski

redakcja

Autor:redakcja

20 czerwca 2017, 09:35 • 2 min czytania

Reklama
W Gliwicach chcą znów poszaleć na skrzydłach. Pierwszy krok – Konczkowski

Skrzydłowy Szeliga, przekwalifikowany boczny pomocnik Mokwa, stoper lub defensywny pomocnik Pietrowski, środkowy obrońca Sedlar. Mniej więcej tak wyglądały opcje Piasta Gliwice na prawej obronie w minionym sezonie. Dlatego też wzmocnienie tej pozycji było jednym z priorytetów i dlatego też zostało sprawnie i – wydaje się – naprawdę rozsądnie przeprowadzone. Po prawej stronie gliwiczan będzie bowiem biegał w kolejnych rozgrywkach Martin Konczkowski.

Reklama

Były już zawodnik Ruchu Chorzów (nie czekają go szczególnie dalekie przenosiny, autem ze stadionu Ruchu na stadion Piasta jedzie się może z dwadzieścia minut) ma przede wszystkim jeden ważny atut. Dośrodkowanie. Mało kto robi to w naszej lidze tak celnie, nikt – tak dokładnie przy tak wysokiej częstotliwości wrzutek.

Zrzut ekranu 2017-06-19 o 23.57.50źródło: InStat

Będzie tworzył zabójczy duet z Mrazem Co prawda rozstaje się z Patrikiem Mrazem, któremu zresztą ostatnimi czasy rozregulował się dość mocno celownik, ale który w wysokiej formie dysponował podobym atutem. Ale jeżeli Piast ściągnie kogoś i na lewą stronę, ewentualnie Dariusz Wdowczyk mocno popracuje z Adamem Mójtą (który także może dać sporo w ataku, co pokazał w Podbeskidziu), boki znów mogą być groźną bronią w słabo wyposażonym w minionym sezonie arsenale ofensywnym gliwiczan.

Oczywiście prawy obrońca wyciągnięty z Cichej nie jest zawodnikiem pozbawionym wad, bo o ile w ataku należy do absolutnej czołówki na swojej pozycji, o tyle zdarza mu się dość często niefrasobliwość w obronie. Na pewno w tym aspekcie nie działa na jego korzyść bilans Ruchu – trzeciej najczęściej dziurawionej defensywy całej ligi, aż 62 razy na przestrzeni całego sezonu 16/17. Ale też trzeba pamiętać, że Piast często gra trójką stoperów i dwójką wahadłowych, którzy mają tym samym więcej swobody w ofensywie, a nieco mniej odpowiedzialności za obronę. I w takim ustawieniu, gdzie będzie można sobie pozwolić na nieco więcej szarż bokiem, zakończonych wrzutką spod linii końcowej Konczkowski powinien się czuć jak ryba w wodzie.

Reklama

Swoją drogą to dość ciekawe, że choć Ruch tracił tak wiele bramek, to właśnie jego obrońcy zostali po spadku klubu najszybciej wyrwani z powrotem do ekstraklasy. Bo póki co tonący okręt opuścili kierując się w stronę atrakcyjniejszych i mniej dziurawych łajb oprócz Konczkowskiego jedynie Helik (Cracovia) i Koj (Górnik).

fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Polecane

Chwalińska docenia Świątek po wygranej. „To żyjąca legenda”

Marcin Długosz
0
Chwalińska docenia Świątek po wygranej. „To żyjąca legenda”
Ekstraklasa

Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Mikołaj Duda
10
Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Weszło

Reklama