Maja Chwalińska przemówiła przed kamerami chwilę po tym, jak w półfinale turnieju WTA w Wuhan rangi 1000 pokonała Igę Świątek. Lepsza w tym starciu zawodniczka określiła swoją rywalkę, ale także przyjaciółkę, pięknymi słowami.
Polski mecz o finał turnieju WTA 1000
To był kawał wydarzenia w świecie polskiego tenisa. Spotkanie dwóch biało-czerwonych zawodników w rywalizacji o finał turnieju WTA 1000 to coś, co należy i trzeba docenić. Już przed rozpoczęciem gry polscy kibice mogli być pewnie, że w meczu decydującą o trofeum będą mieli za kogo trzymać kciuki.
Ostatecznie na korcie lepsza okazała się Chwalińska, która wygrała 7:5, 6:1. Pod koniec pierwszego seta Świątek poprosiła jednak o przerwę medyczną, a spotkanie kontynuowała w opatrunku na udzie. Widać było, że tenisistka z Raszyna walczy nie tylko z rywalką, ale i ze swoim zdrowie, co ostatecznie odbiło się w jej postawie.
Nie umniejsza to w żaden sposób sukcesu Chwalińskiej, która stanie przed szansą wygrania pierwszego turnieju WTA 1000 w swojej karierze. Na gorąco po zakończeniu spotkania tenisistka wyraziła spore pochlebstwa w kierunku swojej przeciwniczki, która prywatnie jest jej dobrą przyjaciółką.
Chwalińska: Fakt, że wygrałam ze Świątek, jest dla mnie szalony
– Przeciwko polskiej zawodniczce zawsze jest trudno grać. Iga to wielka czempionka, żyjąca legenda, która wygrała wszystko. Fakt, że dzieliłam z nią kort, jest dla mnie wielkim zaszczytem – zaczęła zwyciężczyni meczu w Wuhan.
I kontynuowała: – Wciąż nie rozumiem w pełni, co się dzieje. Fakt, że z nią wygrałam, jest dla mnie szalony.
Teraz przed Chwalińską niedzielny finał z Sonay Kartal. Brytyjka to pozytywna sensacja chińskiego turnieju. – Sonay jest niesamowita. Widziałam kilka jej meczów w tym tygodniu – doceniła przeciwniczkę Polka.
Finał pomiędzy Chwalińską a Kartal rozpocznie się o godzinie 12:30 czasu polskiego.
Fot. Newspix