Chwalińska docenia Świątek po wygranej. „To żyjąca legenda”

Marcin Długosz

17 października 2026, 17:50 • 2 min czytania 0

Reklama
Chwalińska docenia Świątek po wygranej. „To żyjąca legenda”

Maja Chwalińska przemówiła przed kamerami chwilę po tym, jak w półfinale turnieju WTA w Wuhan rangi 1000 pokonała Igę Świątek. Lepsza w tym starciu zawodniczka określiła swoją rywalkę, ale także przyjaciółkę, pięknymi słowami.

Reklama

Polski mecz o finał turnieju WTA 1000

To był kawał wydarzenia w świecie polskiego tenisa. Spotkanie dwóch biało-czerwonych zawodników w rywalizacji o finał turnieju WTA 1000 to coś, co należy i trzeba docenić. Już przed rozpoczęciem gry polscy kibice mogli być pewnie, że w meczu decydującą o trofeum będą mieli za kogo trzymać kciuki.

Ostatecznie na korcie lepsza okazała się Chwalińska, która wygrała 7:5, 6:1. Pod koniec pierwszego seta Świątek poprosiła jednak o przerwę medyczną, a spotkanie kontynuowała w opatrunku na udzie. Widać było, że tenisistka z Raszyna walczy nie tylko z rywalką, ale i ze swoim zdrowie, co ostatecznie odbiło się w jej postawie.

Nie umniejsza to w żaden sposób sukcesu Chwalińskiej, która stanie przed szansą wygrania pierwszego turnieju WTA 1000 w swojej karierze. Na gorąco po zakończeniu spotkania tenisistka wyraziła spore pochlebstwa w kierunku swojej przeciwniczki, która prywatnie jest jej dobrą przyjaciółką.

Chwalińska: Fakt, że wygrałam ze Świątek, jest dla mnie szalony

– Przeciwko polskiej zawodniczce zawsze jest trudno grać. Iga to wielka czempionka, żyjąca legenda, która wygrała wszystko. Fakt, że dzieliłam z nią kort, jest dla mnie wielkim zaszczytem – zaczęła zwyciężczyni meczu w Wuhan.

Reklama

I kontynuowała: – Wciąż nie rozumiem w pełni, co się dzieje. Fakt, że z nią wygrałam, jest dla mnie szalony.

Teraz przed Chwalińską niedzielny finał z Sonay Kartal. Brytyjka to pozytywna sensacja chińskiego turnieju. – Sonay jest niesamowita. Widziałam kilka jej meczów w tym tygodniu – doceniła przeciwniczkę Polka.

Finał pomiędzy Chwalińską a Kartal rozpocznie się o godzinie 12:30 czasu polskiego.

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Mikołaj Duda
11
Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Polecane

Reklama
Ekstraklasa

Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Mikołaj Duda
11
Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…