Efekt nowej miotły zadziałał w Wenecji. Napoli znowu pokonane

Marcin Ziółkowski

17 października 2026, 17:05 • 4 min czytania 0

Reklama
Efekt nowej miotły zadziałał w Wenecji. Napoli znowu pokonane

Davide Nicola to po prostu król tej gry. Jesteś drużyną, która potrzebuje pomocy w ligowym utrzymaniu? On ubiera kombinezon i bierze się do pracy. Venezia przypomniała sobie o tym już na etapie jesiennej części rozgrywek i na przestrzeni sezonu kilkukrotnie dzięki temu zyska. Mało kto jednak spodziewał się, że już w meczu z SSC Napoli zapisze na koncie pierwsze ligowe zwycięstwo. Bohaterem został nie tylko Akor Adams, ale też broniący jak w transie Filip Stanković.

Reklama

Licząc wszystkie rozgrywki to już piąta porażka w dziewiątym meczu dla SSC Napoli. Kwestią czasu zwolnienie Allegriego?

Okoliczności meczu

Venezia pomimo sporych wydatków na letnie wzmocnienia, po sześciu kolejkach plasowała się na ostatnim miejscu, bez punktów. Zwolniono więc Giovanniego Stroppę, którego śmiało można nazwać włoskim Kazimierzem Moskalem. Najwyższy poziom w kraju w roli trenera zwyczajnie nie jest dla niego i stało się to faktem po raz kolejny. W jego miejsce zawitał słynny „strażak”, Davide Nicola.

Kornel Lisman mógł więc po cichu liczyć na nowe otwarcie. U Stroppy zagrał 16 minut w Coppa Italia.

Drużyna z Neapolu z kolei potrzebowała odtrutki po kolejnej porażce w Lidze Mistrzów, tym razem z Villarrealem. Szansę od pierwszej minuty dostali będący zwykle na uboczu Lorenzo Lucca oraz Giovane. Pierwszy raz w sezonie zagrał też Sam Beukema.

Reklama

Venezia XI: Stanković – Halhal, Juan Jesus, Moreno – Hainaut, Perez, Basić, Sohm, Haps – Yeboah, Adams

Napoli XI: Meret – Beukema, Rrahmani, Badiashile – Di Lorenzo, Lobotka, Gilmour, Spinazzola – Giovani, McTominay – Lucca.

Reklama

Bezbarwne 45 minut na wyspie Sant’Elena

Choć pogoda w Wenecji była fantastyczna to mecz był bardzo… senny. Wyróżniali się jedynie kibice gospodarzy – w ostatnim pełnym sezonie dla klubu na Stadio Pier Luigi Penzo. Działo się niewiele, a obie drużyny miały trudności z tworzeniem sobie dogodnych okazji. Jakości pod bramkami było jak na lekarstwo. Największe emocje na długi czas wywołało rzucenie racy na murawę, czego nie pokazały kamery.

Niecelnie uderzył John Yeboah, który w ostatnich dniach podpisał w klubie nową umowę. Po stronie gości, w 26. minucie najlepszą okazję zmarnował Giovane. Uderzenie z dystansu minimalnie minęło słupek bramki Filipa Stankovicia.

Do przełamania bramkowego impasu bliżej było Napoli. Po dość niespodziewanym rzucie rożnym (McTominay nie wyhamował i w konsekwencji Stanković wypuścił piłkę), Rrahmani był bliski drugiego meczu z rzędu z golem. Zablokował go jeden z obrońców ofiarną interwencją.

Reklama

Lorenzo Lucca, który na ligowego gola czeka od lutego, nie trafił w polu karnym w piłkę, a sytuacja była całkiem dogodna. Kibice Neapolu mają go dość, a pewnie razem się jeszcze wspólnie pomęczą. To wielki transferowy niewypał, nie tylko z powodu dwóch metrów wzrostu tego zawodnika.

Najlepszą wiadomością dla pierwszej połowy był fakt, że się skończyła. Lepszym wyjściem od oglądania tego meczu było choćby wybranie się z psem na spacer.

Venezia przełamała się!

Co innego, gdy mowa o drugiej połowie. Nie trzeba było długo czekać na pierwsze trafienie i to zdecydowanie była dobra wiadomość dla widowiska. Krótko po przechwycie piłki na własnej połowie, długie podanie posłał Simon Sohm.

Reklama

Akor Adams popędził do piłki i umiejętnie przepchnął Rrahmaniego. Były piłkarz Sevill zbiegł do środka, minimalnie pogorszył sobie sytuację strzelecką, ale mimo to zdecydował się na uderzenie. Piłka odbiła się od nogi Rrahmaniego i Venezia tym samym wyszła na prowadzenie. Alex Meret był bez szans.

Skłoniło to Maxa Allegriego do dokonania trzech roszad (na murawie zameldowali się: Hojlund, Alisson Santos, De Bruyne). Gospodarze przyjmowali na siebie kolejne strzały na bramkę, ale wynik był bez zmian. Venezia nie wyglądała jak zespół, który rozpaczliwie się bronił.

Reklama

Matias Moreno doprowadził wielu kibiców do złości, bo nie popisał się w polu karnym podcinając Hojlunda. Sędzia Sacchi nie wahał się ani chwili i SSC Napoli otrzymało karnego. Filip Stanković wyczuł jednak intencje Kevina De Bruyne. Belg pierwszy raz nie trafił z jedenastu metrów w Serie A. Serbski bramkarz, który mocno pracował na miano MVP spotkania, obronił też bardzo dobry strzał Lobotki z dystansu.

Neapolitańczycy oddali 20 strzałów na bramkę po przerwie, ale na jednego gola nie wystarczyło. Davide Nicola powrócił do Serie A i wygrał już w debiucie. Przeciwko drużynie mistrza Włoch z 2025 roku. Piłka nożna uwielbia takie historie.

Reklama

Z kronikarskiego obowiązku – Kornel Lisman bez minut na Penzo przeciwko Napoli.

Venezia FC – SSC Napoli 1:0 (0:0)

  • 1:0 – Akor Adams – 49′

 

 

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Mikołaj Duda
6
Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Mikołaj Duda
6
Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…
La Liga

Espanyol miał Fortuño, Atletico miało fortunę

Jan Broda
0
Espanyol miał Fortuño, Atletico miało fortunę