Marcin Flis wyciągnięty z niebytu. Pytanie brzmi: czy na dłużej?

redakcja

Autor:redakcja

19 kwietnia 2017, 12:40 • 3 min czytania

Reklama
Marcin Flis wyciągnięty z niebytu. Pytanie brzmi: czy na dłużej?

Najlepszym podsumowaniem jego występów w Gliwicach nim na Śląsku zameldował się Dariusz Wdowczyk był jeden z tekstów na stronie kibiców Piasta, w którym podsumowywane są letnie transfery klubu. „Flis zaliczył tylko krótki epizod w eliminacjach do Lidze Europy przeciwko IFK Goeteborg i tyle go widzieliśmy”. Tak naprawdę nikt nie wiedział, na co Marcina Flisa stać i nikomu też tej sprawy nie chciało się szczególnie drążyć. Wychodząc z najbardziej logicznego założenia – skoro nie gra, a w Bełchatowie nie dał się zapamiętać jako zawodnik przynajmniej solidny, to na niezbyt wiele. Zmiana u sterów Piasta sprawiła jednak, że dla Flisa nadeszły lepsze czasy.

Reklama

W zasadzie pewnikiem było, że przed Flisem-stoperem w naszej lidze zbyt wielka przyszłość się nie roztacza. To mógł w zasadzie wywnioskować każdy, kto oglądał go jeszcze w Bełchatowie. Może pamiętacie, że w broniącym się o utrzymanie zespole, który na błędy nie mógł sobie pozwolić, potrafił sprezentować takiego oto gola Jackowi Kiełbowi efektowną świecą (swoją drogą jego ówczesny i obecny klubowy kolega Adam Mójta przy tamtym golu wykazał się zaangażowaniem w obronie na poziomie przeciętnego leniwca):


A tak wtedy pisaliśmy o jego powołaniu do kadry U-20 niecałe dwa lata temu, kilka dni po starciu, w którym wygrał zakład o to, czy da radę zagrać piłkę głową na wysokość szóstego piętra:

„Środkowy defensor Bełchatowa, na swoich sześć ostatnich spotkań, pięć rozegrał w sposób żenujący, a poprawnie wypadł jedynie w wyjazdowym starciu z Ruchem w Chorzowie, chociaż i tam jego drużyna straciła dwa gole. A pozy tym jego ostatnie występy to dno i kilka metrów mułu.”

Reklama

Już po przestawieniu go na bok bloku defensywnego, marne perspektywy zaczynają się jednak znacząco poprawiać. Szczerze mówiąc byliśmy mocno zaskoczeni, gdy Piast wyszedł na mecz z Arką z Flisem w miejscu Mraza. Zaskoczeni by nie powiedzieć zszokowani, bo w końcu stoper przemianowany na lewego obrońcę wskoczył w buty najlepszego asystenta wśród obrońców w poprzednim sezonie. Ale z każdym kolejnym spotkaniem przekonujemy się do gościa coraz bardziej.

Odkryty na nowo przez Wdowczyka Flis zapisał się w naszej pamięci przede wszystkim tym, że ostatnio w Niecieczy był najgroźniejszą bronią Piasta, pokazując jak znakomicie ma ułożoną nogę, gdy trzeba oddać strzał z trudnej pozycji. Ale to, czym swojemu trenerowi musiał zaimponować znacznie bardziej, to bardzo porządne statystyki. W wielu z nich w tym momencie przebija większość zawodników na swojej nowej pozycji.

Procent wygranych pojedynków (lewi obrońcy):
1. Flis – 70%
2. Kadar – 69%
3. Gumny – 67%
. Pawelec – 67%
5. Kadar – 69%

Procent udanych odbiorów (lewi obrońcy):
1. Gumny – 76%
2. Hlousek – 72%
3. Flis – 71%
. Jaroszyński – 71%
. Kadar – 71%

Reklama

Procent wygranych pojedynków powietrznych (lewi obrońcy):

1. Kadar – 78%
. Gumny – 78%
3. Flis – 74%
4. Wawrzyniak – 73%
5. Kallaste – 71%

(statystyki za: InStat)

Nie zrozumcie nas źle, nie mamy zamiaru obwieszczać, że oto w naszej lidze pojawił się lewy obrońca co się zowie i gloryfikować objawienie Flisa. Do tego jeszcze droga daleka, a chłop będzie musiał nie raz i nie dwa potwierdzać, że przyzwoita, aktywna gra przy linii to nie jednorazowy wyskok. Szczególnie, że choć minęło nieco czasu, nadal mamy w pamięci, że słabych meczów zagrał w naszej lidze więcej niż dobrych, nawet wliczając tych kilka przyzwoitych dla Piasta. Niemniej jednak trzeba Wdowczykowi oddać, że spróbował wskrzesić zawodnika, którego wielu nie tyle skreślało, co o nim zwyczajnie zapomniało. I że wychodzi to póki co na plus, bo ten odpłacił się w czterech ostatnich kolejkach naprawdę dobrą, solidną grą. Dość powiedzieć, że w tym okresie tylko Aleksander Sedlar mógł się pochwalić wyższą średnią not spośród zawodników z pola w zespole z Gliwic (5,25 Flisa).

Reklama

Może to jeszcze nie rewelacja, ale na pewno przyzwoitość, która w walce o utrzymanie może się się bardzo przydać drużynie, w której zdecydowana większość piłkarzy przez dużą część sezonu grała poniżej zawieszonej w poprzednich rozgrywkach poprzeczki.

fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Polecane

Chwalińska docenia Świątek po wygranej. „To żyjąca legenda”

Marcin Długosz
0
Chwalińska docenia Świątek po wygranej. „To żyjąca legenda”
Ekstraklasa

Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Mikołaj Duda
10
Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Weszło

Reklama