Popierdółka, nie mistrz. Legia klęka przed Ruchem!

redakcja

Autor:redakcja

19 lutego 2017, 20:43 • 3 min czytania

Reklama
Popierdółka, nie mistrz. Legia klęka przed Ruchem!

Z jednej strony mistrz Polski i wiosenny reprezentant w europejskich pucharach. Z drugiej – ostatni zespół Ekstraklasy. W roli gospodarza, na nowym i dużym stadionie, klub z wielkim budżetem i zawodnikami z doświadczeniem zagranicznym, a goście – ubodzy, zmagający się co chwila z problemami finansowymi, oferujący jedynie na krajowym rynku możliwość wypromowania się. Ale to, że pieniądze w futbolu nie grają, Legia dopiero co pokazała w meczach z Realem czy Sportingiem. Dziś boleśnie sobie również o tym przypomniała.

Reklama

Paradoksalnie, piłkarze Legii od samego początku wyglądali tak, jakby chcieli odtworzyć sobie jeden z meczów z końcówki ubiegłego roku – 4:0 we Wrocławiu, 5:1 w Gliwicach czy 5:0 z Górnikiem Łęczna. Wyszli bardzo wysoko, grali szybko, szukali zagrań na wolne pole. wymieniali sporo podań i znajdowali się w ośmiu na połowie rywala. Po 45 minutach pojawi się plansza z 75 proc. posiadaniem piłki. W skrócie: dominacja.

Tylko że niewiele z niej wynikało. Najgroźniejszą sytuacją Legii w pierwszym kwadransie był zablokowany strzał Necida, Ruchu – świetna kontra Niezgody, który dał się sfaulować Pazdanowi, a Lipski z rzutu wolnego pokonał Malarza.

Dla Niebieskich był to układ idealny: prowadzili, mogli czekać na kolejne ataki całego zespołu Legii, szukając szans do kontr. Wychodziło im to nieźle, bo byli świetnie zorganizowani w defensywie, prawie nieomylni byli Helik z Grodzickim, którzy jakby czytali w myślach rywali i przewidywali ich ruchy. Sporadycznie zaskakiwał Odjidja-Ofoe, ale po jednym z jego podań Guilherme przegrał pojedynek z Hrdlicką. Szansę miał jeszcze Necid i w trudnej dla niego sytuacji znów górą okazał się bramkarz. A Ruch? Niezgoda dwukrotnie się urwał, przy czym raz źle zabrał się z piłką, a raz zastopował go w ostatniej chwili Dąbrowski.

W końcu świetnie spisujący się dziś Urbańczyk spróbował podobnego strzału do Lipskiego i przylutował z dystansu w okienko, wykorzystując lukę w środku pola. Gdzie był w tym czasie Kopczyński, gdzie był Szymański? No, tego drugiego – w lidze dotychczas 28 minut – po chwili już rzeczywiście na murawie nie było.

Reklama

Mimo że prowadzenie 2:0 to „niebezpieczny wynik”, że Magiera z Vukoviciem próbowali szybko wstrząsnąć zespołem, że najsłabsi Szymański i Necid zostali zastąpieni Hamalainenem i Kucharczykiem, to zmieniło się niewiele. Legia znów próbowała atakować i przeważać, ale w dalszym ciągu była dla Ruchu zbyt czytelna. Tym bardziej, że Niebiescy wcale nie wjechali tyłkami we własną bramkę, a zastosowali się do zapowiedzi Patryka Lipskiego z przerwy: „Wyjdziemy po przerwie tak, jakby był bezbramkowy remis„.

Zaczęło się stratą wprowadzonego Kucharczyka, po chwili Lipski uruchomił Przybeckiego, który minął Pazdana i mógł wybierać komu chce asystować. Wybrał Niezgodę. 0:3. Legia na kolanach.

Reklama

Mistrz Polski, reprezentant wiosną w europejskich pucharach, musiał podnieść się z kolan w starciu z ostatnim zespołem ligi. No cóż, nawet i z tym był problem… Szczęścia próbowali Radović, Kucharczyk, Jędrzejczyk czy Kazaiszwili, dopiero po tym, kiedy z gry wyłączył się Pazio, honorową bramkę zdobył Radović, a Hlousek w doliczonym czasie obił poprzeczkę.

To, co działo się w ostatnich minutach, nie było jednak dla Legii nawet materiałem na otarcie łez. Ten mecz przegrany został już znacznie wcześniej, a wątpliwości – czy ten zespół na pewno wygląda właściwie po zimowej przerwie – jedynie wzrosły. Cieszyć się w Warszawie mogą tylko z tego, że dostali dziś potwierdzenie o gotowości Niezgody do większego grania.

9i5L6C2

Fot. FotoPyk

Reklama

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
11
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Weszło

Reklama