Finlandia znana jest głównie z trzech rzeczy: rajdów samochodowych, alkoholu i pokera online. Kraj tysiąca jezior to prawdziwe zagłębie internetowych pokerzystów. Biorąc pod uwagę ilość graczy w przeliczeniu na ogólną populację, Finowie biją cały świat na głowę. Nietrudno się domyślić, że taka ilość graczy generuje spore pieniądze…
Pieniądze, które jak to zwykle bywa, przelatują władzom koło nosa. Rząd w Helsinkach postanowił powiedzieć „stop”! W sumie trudno się dziwić, szaleje kryzys więc każde euro jest na wagę złota. Najpierw mądre głowy wymyśliły, że będą ścigać najlepszych pokerzystów w swoim kraju. Tak więc zwrócono się uprzejmie do 30 graczy z zapytaniem, czy aby nie zapominają o opłaceniu stosownych podatków (drżyj Sahamies! drżyj Antonius!).
Teraz postanowiono pójść dalej (nareszcie słuszną drogą). Skoro ludzie wydają pieniądze na platformach z Gibraltaru, Malty i Kostaryki, dlaczego nie mieliby wydawać na własnych? Eureka! Rząd Finlandii postanowił założyć własną platformę pokerową!
Ministerstwo Finansów wraz z organizacją zajmującą się grami hazardowymi (RAY) już rozpoczęło przygotowania do uruchomienia serwisu. Plan zakłada, że platforma zostanie oddana do użytku z końcem bieżącego roku. Każdy Fin będzie mógł nareszcie spędzać godziny przed ekranem komputera, zarabiać spore pieniądze i mieć świadomość, że pomaga swojemu krajowi.
Finlandia nie jest pierwszym europejskim państwem, które wpadło na ten banalny i zarazem genialny pomysł. Wcześniej, własną platformę online pokera otrzymali Austriacy. Serwis „win2day” należy do krajowego totalizatora.
Czekamy na podobną inicjatywę ze strony rodzimego „totolotka„…
Dawid Litwin